Rozpoczęlo sie od tego że Mielżyński na Burakowskiej był zamknięty, w związku z tym Ulica Zwycięzców, gdzie znajduje się kilka knajp, a gdzie zawsze było za daleko, zyskała naszą przychylność. Na ulicy Zwycięzcow na Saskiej Kepie jest kilka knajp, ale że miałam ochotę na coś ostrego, wpadlismy do Budapesztu…
Budapeszt to mała przytulna knajpka przy ul.Zwycięzców 15, atmosfera domowa, sympatyczna, choc dziś było pusto zupełnie (wywiało klientów na długi weekend). Obsługa miła i potrafi doradzić, dzieki miłej pani która doradziła mi żeby poczekać z zamówieniem drugiego aż zjem zupę, nie pękłam z przejedzenia. Zupa gulaszowa, tak jak mówiła kelnerka była ostra i bardzo sycąca , po takiej zupie ciezko było zjesc cos więcej. Pat zjadł placek węgierski,podobno również pyszny. Dużym plusem tego miejsca są bardzo przystępne ceny, małym minusem brak jakiegos pysznego winka węgierskiego do kolacji (nie mają koncesji). Miłe miejsce na niedrogi węgierski posiłek.
( restauracja zamknięta)
