Wilczy Głód

26 stycznia 2014

Wilczy Głód

Wilczy Głód na Wilczej od trzech dni karmi gości zarówno tych głodnych jak wilki, jak i tych z trochę mniejszym apetytem. To niewielka rodzinna knajpka prowadzona przez sympatyczną, uśmiechniętą właścicielkę biura tłumaczeń, jej brata i ich rodziców. Ich wizją jest stworzenie miejsca z kuchnią polską z nutami egzotycznymi, kojarzącymi się ze wspomnieniami z dalekich podróży. Poszukując szefa kuchni trafili na Wojtka Strusa, który wcześniej pracował w wielokrotnie przeze mnie odwiedzanej Esencji Smaku przy Odolańskiej. Właściciele i szef kuchni szybko złapali wspólny język i stworzyli pierwszą odsłonę karty. Kolejne mają być już niedługo, bo Wilczy Głód chce bazować na lokalnych, sezonowych produktach i regularnie, co 6-8 tygodni zmieniać menu.

Kartę rozpoczyna lista dań opisanych jako potrawy dla bardzo ciekawskich wilków. To potrawy nieoczywiste będące niekonwencjonalnymi wariacjami na temat kuchni polskiej  i kuchni z różnych stron świata.  Kusi smalec z suszonymi śliwkami, jabłkiem i majerankiem, buraczkowa zalewajka śledziowa czy pasztet z gęsi z konfiturą z czerwonej cebuli. To tylko kilka przykładów. Na wilki czujące duży głód czekają m.in. chrupiące pałki z kurczaka nadziewane szpinakiem i kaszą gryczaną czy smażone trójkąty z ciasta filo.

Podobnie niesztampowy jak menu restauracji, jest jej wystrój. Pod sufitem wyrósł bujny wilczy las. Pomiędzy zawieszonymi pod sufitem gałęziami przemykają namalowane na ścianach wilki.  Przez chwilę mam wrażenie że mają ochotę pożreć moje dania, ale okazują się być oswojone i chyba porządnie najedzone…

Wilczy Głód

Wilczy Głód

Do restauracji Wilczy Głód trafiamy w sobotę, zaledwie trzy dni po otwarciu, zastając zajęte prawie wszystkie stoliki. Tuż przy wejściu Joanna z zaprzyjaźnionego bloga Froblog.pl właśnie kończy swój deser. Dosiadamy się obok. Od okien trochę wieje, ale zostajemy obłożeni poduszkami przez sympatyczną obsługę i zimno już nam nie straszne. Oryginalna karta fascynuje mnie na tyle, że proces decyzyjny co do wyboru dań wydaje się nie mieć końca. Chciałabym spróbować wszystkiego…. Z pomocą przychodzi właścicielka podpowiadając co warto zamówić.

Zamawiamy więc danie za daniem, bo nie sposób nie skusić się na pasztet z gęsi, kuszą też smażone trójkąty z ciasta filo czy menasza. Zanim nadejdą nasze dania dostajemy pastę z zielonego groszku z warzywami, chleb i herbatę w ramach poczęstunku od lokalu. Właściwy posiłek zaczynam  od egzotycznie brzmiącego Nanbanzuke (16 zł) czyli kawałków smażonego łososia w przygotowanej na sposób japoński słodko-kwaśnej zalewie. Łosoś ukrywa się w małym słoiczku i podany jest na zimno wraz z cieniutko pokrojonymi warzywami. Gdy zaglądam do środka i próbuję pierwszych kęsów, czuję się jakbym wyjmowała ze słoika znakomite pikle. Połączenie łososia, z warzywami i słodko kwaśną zalewą daje zaskakujący i mocny początek. Buraczkowa zalewajka śledziowa (15 zł) to  kolei wariacja na temat kuchni polskiej. Mamy tu kawałki śledzia ułożone w zalewie przypominającej czerwony barszcz. To jakby buraczana zupa na zimno z nutą winogron i rodzynek. Jest tu też koperek, śmietana i  śliwka.  To oryginalna, znakomita przystawka nawiązująca do tradycyjnych polskich smaków. Z dań głównych próbujemy m.in. Smażonych trójkątów z ciasta filo (27 zł) ze szpinakiem, kaszą gryczaną i fetą. Przez cienką warstwę ciasta prześwituje fantastycznie udane nadzienie, jedne z najlepszych  jakie jadłam. Ma idealnie wywarzone proporcje między składnikami, które dają  zbalansowany smak. To żelazny punkt tutejszej karty. Aczkolwiek sposób podania w koszyczku powoduje, że dosyć ciężko jest się zmagać z tym daniem widelcem i nożem, a jedzenie palcami powoduje, że szybko ręce stają się zatłuszczone.

Wilczy Głód

Wilczy Głód

Po pierwszej rundzie dań już mnie mają, jestem kupiona. Nie mogę się doczekać aż pojawią się kolejne. Bez protestu poddaje się delikatności Pasztetu z gęsi (18 zł) podanemu z czerwonymi porzeczkami i przykrytemu pierzynką z karmelizowanej cebuli. Duże wrażenie robi także oryginalnie przygotowany boczek. Korzenne plastry grillowanego boczku (15 zł) na kruszonce z pumpernikla zestawiono ze śliwką londyńską. Ciekawe połączenie smaków korzennych przypraw, drobinek pumpernikla i chrupiącego boczku z tłuszczykiem robi duże wrażenie. Skuszeni opisem w karcie kosztujemy również Pierożków z dynią i kaszą jęczmienną (20 zł). To 6 kształtnych pierożków doprawionych curry, chilli i skórką pomarańczy, posypanych prażonym siemieniem lnianym.  Zapowiadana przez właścicielkę pikantność dania pojawia się dopiero po chwili i cudownie rozgrzewa. To niezwykły mariaż polskich smaków i składników i orientalnych przypraw, danie głębokie, o wielu warstwach smakowych, rewelacja. Na koniec idzie polecana przez właścicielkę Menasza (12 zł) zupa Żydów sefardyjskich z czerwonej soczewicy, z curry i kolendrą. Zupa jest gęsta, sycąca. Wielka micha lekko pikantnej zupy z dodatkiem pomidorów podkręca temperaturę od środka i jest idealną propozycją na taki mroźny dzień jak dziś.

Wilczy Głód

Wilczy Głód

Porcje w Wilczym Głodzie do małych nie należą, można bez problemu zaspokoić nawet największy głód. Rozpędzając się za bardzo przy przystawkach i daniach głównych na deser nie mamy już miejsca, a połowę porcji ostatniej rundy podanych dań zabieramy na wynos…

Wilczy Głód karmi godnie. Proponuje kuchnię kreatywną inspirującą się kuchniami z całego świata z dużymi wpływami polskich smaków i składników. To kuchnia charakterna, dobrze przyprawiona i niesztampowa. To miejsce z dobrą energią. Energią pozytywną. Taką, która przyciąga mimo, że na zewnątrz minus 15, a od okien lekko zawiewa. Chce się tu wracać i jeść, jeść jak … wilk na głodzie.

Wilczy Głód, ul. Wilcza 29a, Warszawa, Śródmieście, tel. 502 771 447, 792 700 068

Dodaj komentarz