Restauracja LIF

4 sierpnia 2014

Smutno mi się troche zrobiło, gdy usłyszałam o zamknięciu Biosfeery. Lubiłam tam wracać, lubiłam ich zdrową, wegetariańską kuchnię, niebanalne dana czy ogródek z widokiem na Jordanek. Nie była to może moja ulubiona restauracja, ale kilka razy zjadłam tam naprawdę nieźle i zdrowo. Biosfeery już nie ma, w tym samym miejscu od tygodnia działa nowa restauracja LIF. Co prawda z wpisu na stronie restauracji na Facebooku wynika, że to nowa odsłona dawnej Biosfeery, ale trochę się nie chce wierzyć, że lokal który przez lata promował niejedzenie mięsa, nagle serwuje dania mięsne i ryby… Nazwa pochodzi od Life is food i jak piszą o sobie to restauracja slow food. Nie jest to miejsce wegetariańskie, ale oferuje m.in. dania dla wegan, wegetarian oraz bezglutenowe.

Lif restauracja widok z zewnątrz

LIF to wysmakowane wnętrze. Mimo, że pogoda wygania do ogródka, warto choćby zajrzeć do środka. To wnętrze z motywem głównym, a takich w Warszawie mało. Wszystko kręci się wokół ogrodu i zieleni. Na ścianie zawieszono ogrodnicze narzędzia, na podłodze przy wejściu stoją metalowe konewki. Całe pomieszczenie jest wypełnione elementami zielonymi – skrzynie i doniczki z kwiatami zalewają przestrzeń powodując, że poczujemy się tu prawie jak w zimowym ogrodzie. Drzewa wyrastają nawet ze stołów, na których  ustawiono metalowe doniczki wypełnione różnymi roślinami, w takich samych doniczkach podawane są tez sztućce. Takie wnętrze, spójne z logiem i nazwą rozbudza duże nadzieje…

Lif wnętrze restauracji

Lif wnętrze okno

Karta nie odzwierciedla jednak ogrodowych zapędów i dania zielone, na bazie tego co w ogrodzie wyrośnie, są tu zdecydowanie w mniejszości. Wybór wśród starterów nie jest porywający. Pieczywo z pomidorami i oliwą, pieczone ziemniaki, krewetki czy ruloniki z łososiem jakoś mnie nie przekonują…  Wśród dań głównych propozycja też jest mocno standardowa. Pieczony łosoś, dorsz, kurczak, a do tego stek wołowy, wieprzowy i burgery . Trzy ostatnie pozycje wśród dań głównych:  naleśniki wegetariańskie, kotleciki marchewkowe i vege burger wydają się być ukłonem w stronę dawnej klienteli restauracji. Restaracja deklaruje, że jeśli jesteście na specjalnej diecie to przygotują odpowiednią wersję uwzględniającą indywidualne potrzeby. Jest także specjalne menu dla dzieci.

Zaczynamy od Escalivady z sosem z granatu  (22 zł) czyli pieczonych warzyw w towarzystwie dwóch anchois i kilku kropli sosu, który nic nie wnosi do dania. Warzywa są poprawne, za wyjątkiem niedopieczonej papryki, ale całe danie jest zupełnie obojętne, nie niosące ze sobą zbyt wielu wrażeń. Krem z buraków (17 zł) z dodatkiem mleka kokosowego płatków migdałowych i czarnuszką ma konsystencję bardziej zbliżoną do buraczków towarzyszącym zwykle daniom głównym niż zupy, mleko kokosowe jest praktycznie niewyczuwalne, a płatków migdałowych brak. Zupa jest niekompletna, jednostajna i niedoprawiona. Można to danie było zrobić dużo lepiej.  Pieczony dorsz (49 zł) podawany z sosem maślano-cytrynowym, z kaparami, puree z pietruszki, pesto oraz sałatką niestety nie poprawia mi nastroju po nijakiej przystawce i zupie. Ryba jest kompletnie pozbawiona smaku, bez soli, pieprzu czy jakichkolwiek innych przypraw, w środku wilgotna, a krople sosu maślano-cytrynowego i kilka kaparów nie ratują sytuacji. Dodatki również nie świadczą o kreatywności kucharza. Góra sałaty zwieńczona wirem z kiełków i puree pietruszkowe o dominującym smaku ziemniaków to marne towarzystwo dla nieudanej ryby.

Restauracja Lif -Escalivada

restauracja Lif dorsz

Po trzech daniach kiedy zaczynam już żałować wyboru LIF na dzisiejszy obiad, sytuację ratuje danie mięsne. Stek wieprzowy (55 zł) ze schabu środkowego jest lekko słodkawy, z mocno czosnkową nutą pochodzącą zapewne z marynaty. Mięso jest miękkie i soczyste.   Co prawda dodatki są ciut inne niż opisywane w karcie, zamiast bobu i  czosnku mięsu towarzyszy fasolka szparagowa, ale i tak jest to najciekawsze z zamówionych przez nas dań. Poprawna jest także pozycja z menu dziecięcego wybrana dla Smakusia – Grillowana pierś z kurczaka z frytkami i sałatką (25 zł). Mięso jest miękkie i soczyste, pełne smaku, poprawnym frytkom towarzyszy wbrew pozorom nie ketchup a wyśmienity pomidorowy sos domowej roboty z mocną nutą kolendrową. Na zakończenie, razem z rachunkiem dostajemy jabłka, w ramach akcji #jedzjabłka promującej spożywanie polskich jabłek, w którą włączyła się restauracja. Dobrze że inicjatywa poszerza swój zasięg szczególnie w sezonie, gdy jabłka nie są pierwszym wybieranym owocem na targach.

Restauracja Lif stek wieprzowy

Restauracja LIF zaskakuje intrygującym wnętrzem, rozczarowuje jednak bardzo przeciętnym jedzeniem, wygórowanymi cenami jak ta oferowaną jakość i wieloma niedoróbkami w podawanych potrawach. Szkoda że piękny zielony i przemyślany wystrój nie znalazł odzwierciedlenia w karcie, a serwowane tu dania mało mają wspólnego z kuchnią slow food czy po prostu dobrą kuchnią. Mimo dużej częstotliwości wizyt w pobliskim Jordanku, do Lif na razie powrotów nie planuję.

Restauracja LIF, Al. Niepodległości  80, Warszawa, Mokotów, tel. 22 898 01 55

 

 

5 Responses to Restauracja LIF

  1. jan says:

    wlasnie jestem, slabe dania…slabe, nie polecam; o ile do biosfery wracalem, to teraz chyba trzeba wyszukac cos nowego. a szkoda.

  2. Sławek says:

    Ja z żoną byliśmy tam jakiś czas temu, jeszcze w lipcu – wystrój mnie zniesmaczył. Biosfeera była ciepłym i przytulnym miejscem, a tu była zimna szpitalna stołówka (przynajmniej takie miałem pierwsze wrażenie). Restauracje obok mają o wiele ciekawszy wystrój. Dodatkowo nowa obsługa była nachalna, nie dająca nawet czasu na zapoznanie się z menu. Jest to o tyle dziwne, że nowa restauracja z nowym menu nie miała szans na zdobycie stałych klientów. Wybraliśmy dania z dawnej Biosfeery – dania straciły smak, potrawy były mdłe. Zamówiona woda bez smaku i mdła. Nowe menu banalne w wysokich cenach, a kilka niebanalnych potraw z dawnej Biosfeery nie nadrabia. Więcej tam nie pójdziemy, bo i nie ma do czego wracać. Szczerze odradzam.

  3. marek says:

    Dramat. Zamowilem vegeburgera, i dostałem stara bułkę z gotwanym tofu i frytki średnie. Obrzydliwstwo i to za cenę 35 zł. Moja noga tam nigdy nie wróci. Szkoda bo w biosferze bywałem co najmniej raz w miesiącu.

  4. Solaris says:

    Szczerze nie polecam, zdarzało mi się wpaść niekiedy latem i za każdym razem byłem równie zniesmaczony tym brakiem smaku. Natomiast co do obsługi mam odmienne zdanie niż komentujący. Nie były nachalne, ba, musiałem trzy razy je prosić żeby łaskawie mnie obsłużyły.

  5. Sławek says:

    Obsługa gdy byliśmy pewnie była nachalna, bo „szefowa wszystkich szefów” czyli właścicielka ugaszczała jakiś znajomych… no i poza tymi znajomymi byliśmy jedynymi gośćmi. Ciekawe jest, że po podaniu „specjalni goście” mieli nieciekawe miny.

Dodaj komentarz