Jadalnia

2 listopada 2017

Jadalnia – nowa restauracja w Międzylesiu – to polskie smaki, sezonowe produkty i szef kuchni, który kilka lat gotował w gwiazdkowej restauracji Atelier Amaro.  Czy taki miks ma szansę powodzenia? Czy na talerzu zobaczymy nowe „momenty”?  

Mimo, że mieszkamy w Śródmieściu i najczęściej jemy w centrum i pobliskich okolicach, czasem mamy ochotę poeksplorować warszawskie peryfieria, zobaczyć co słychać trochę dalej. Tym razem padło na Jadalnię, nową restaurację otwartą niedawno w Międzylesiu, w dzielnicy Wawer.  Szefem kuchni jest tu Piotr Kałaska, który ostatnie kilka lat pracował w gwiazdkowym Atelier Amaro.

Lokal

Nowoczesne, przestronne wnętrze zaprojektowane jest ze smakiem, zwracają uwagę geometryczne wzory na suficie utworzone przez oryginalne lampy. Pomarańczowy neon na ścianie restauracji przyciąga uwagę już od zewnątrz, a w środku ociepla wnętrze. Latem możemy usiąść w ogródku, który w porze chłodniejszej jest ogrzewany. W ciepłe dni można też będzie skorzystać z placu zabaw dla dzieci. Atmosferę miejsca uprzyjemnia płynąca z głośników, cicha spokojna muzyka, a także duża ilość zielonych roślin …

Jadalnia wnętrze logo

 jadalnia wnętrze wina

Po polsku i nie tylko

Zwykle to menu i zdjęcia dań to czynnik decydujący czy odwiedzę daną restaurację. Tak jest i tym razem. W karcie znajdziemy dania kuchni polskiej i międzynarodowej. Sezonowe dania z rydzami, z kurkami, dynią to coś obok czego nie mogę przejść obojętnie. Z polskich dań jest tu zupa szczawiowa, marynowany śledź, rosół z makaronem czy sieja z pieca. W Jadalni zjemy też dania w śródziemnomorskich klimatach, takie jak zielone tagliolini czy ravioli z dyni, risotto z krewetkami, mule w białym winie czy cielęcinę z czarną soczewicą. Osobna cześć karty poświęcona jest sałatom. Oprócz stałej karty są także dania dnia, zwykle dopasowane do danego sezonu. My trafiamy na tatar z wołowiny, tatar z troci i rydze na blinach. Restauracja ma spory wybór win wystawionych na szerokim regale i są tam ciekawe propozycje np. wśród białych win znajdziemy tu węgierskiego Furminta czy hiszpańskie Albarino. Od czasu do czasu odbywają się tu też kolacje degustacyjne z winem.

Rydze, kurki, szczawiowa

Nad obsługą gości, jeśli chodzi o wino, muszą tu jeszcze jednak popracować. Zamówiony kieliszek wina kelnerka przynosi do stolika już nalany, nie dając możliwości degustacji oraz kontaktu wzrokowego z etykietą. Taki sposób serwowania wina tu nie pasuje, szczególnie że ekspozycja i wybór win sugeruje, że Jadalnia aspiruje do także do miana winiarni. Wino jest bez zarzutu, więc uznajemy to za drobne potknięcie i racząc się Albarino oczekujemy na dania. W niedzielne popołudnie nie jest tu może pełno, ale kilka stolików jest zajętych, z czego większość to cudzoziemcy.

Zaczynamy sezonowo i grzybowo. Jesienią pachnie pełne umami ciepłe portobello z kurkami (18 zł). To taka pora w roku, kiedy kurki nigdy mi się nie nudzą i mogłabym jeść je codziennie. To przyjemny i lekki początek. Bardzo udana choć niewyjściowa jeśli chodzi o wygląd jest  szczawiowa z ziemniakami (12 zł) – gęsta, domowa, przypomina smaki dzieciństwa.  Wyśmienite są rydze na blinie ziemniaczanym, podane na chrupiących plackach, ze śmietaną. Szkoda, że mało kto pamięta o tych urodziwych i niezwykle smacznych grzybach. Zadziwia mnie na plus Sałata włoska z grillowanymi warzywami (35 zł) i to zadziwia podwójnie: najpierw kiedy ją widzę, a potem kiedy zaczynam jeść. To pięknie podana wielka micha  sałaty z kiełkami, kalarepą, marchwią, pomidorem i grillowanymi warzywami.  Oprócz dużej obiadowej wersji, jest też wersja mała za 11 zł. Paprykę, marchewkę, cebulę, kalarepę, pocięto w zgrabne słupki i plasterki, które dają efekt przyjemnego chrupania, kropkę nad i stawia idealny dressing vinaigrette.

Jadalnia kurki

jadalnia rydze

Jadalnia sałatka

Z dań głównych kosztujemy jagnięciny z polentą. Mięso jest miękkie, przygotowane bez zastrzeżeń, podane z polentą, jarmużem, cebulką i plasterkami grillowanej cukinii. W deserach jest w Jadalni niestety dość nudno. Czekoladowego fondanta, który jest w większości kart restauracji w Polsce omijamy, decydując się na mus z białej czekolady z truskawkowym sosem, poprawny, ale dla mnie za słodki… (jak większość deserów, bo ja nie jestem deserowa).

Jadalnia jagnięcina jadalnia mus biała czekolada

Jadalnia to przykład na to, że nie zawsze ciekawe restauracje otwierają się w śródmieściu i warto wychylić nos poza ścisłe centrum, żeby poznać coś nowego. Szef kuchni, mimo doświadczenia w Amaro nie serwuje tzw. „momentów”, nie proponuje też menu degustacyjnego. Jego kuchnia jest prosta, ładnie zaprezentowana, a przede wszystkim smaczna i pasująca do charakteru restauracji.

Jadalnia, ul. Patriotów 303, Warszawa, Wawer, tel. 533 328 281

Dodaj komentarz