<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Restaurantica &#187; figi</title>
	<atom:link href="http://restaurantica.pl/tag/figi/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://restaurantica.pl</link>
	<description>Subiektywny przewodnik po restauracjach w Warszawie i nie tylko. Recenzje restauracji. Nowe miejsca. Rankingi. Wydarzenia.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 21:11:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Moonsfera czyli z wizytą na Księżycu</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/02/15/moonsfera-czyli-z-wizyta-na-ksiezycu/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/02/15/moonsfera-czyli-z-wizyta-na-ksiezycu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 08:35:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[fusion]]></category>
		<category><![CDATA[danie]]></category>
		<category><![CDATA[figi]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kolacja]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.wordpress.com/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Wyprawa do Moonsfery kojarzy mi się z wyprawą na Księżyc z kilku powodów. Po pierwsze księżycowa nazwa, po drugie lokalizacja na dachu Centrum Olimpijskiego, aż wreszcie kosmiczna i tajemnicza kuchnia fusion, która zaskakuje nawet najbardziej wyrafinowanych smakoszy. Aby dostać się do Moonsfery trzeba dotrzeć na sam szczyt nowoczesnego biurowca, pokonując trasę z szybkością rakiety, przeszkloną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>Wyprawa do </strong><a href="http://www.moonsfera.com/" target="_blank"><strong>Moonsfery</strong></a><strong> kojarzy mi się z wyprawą na Księżyc z kilku powodów. Po pierwsze księżycowa nazwa, po drugie lokalizacja na dachu Centrum Olimpijskiego, aż wreszcie kosmiczna i tajemnicza kuchnia fusion, która zaskakuje nawet najbardziej wyrafinowanych smakoszy. </strong></p>
<p style="text-align:justify;">Aby dostać się do <strong><a href="http://www.moonsfera.com/" target="_blank">Moonsfery</a></strong> trzeba dotrzeć na sam szczyt nowoczesnego biurowca, pokonując trasę z szybkością rakiety, przeszkloną windą. Z otwieranych latem tarasów lokalu roztaczają się interesujące widoki Może nie do końca wygląda to jak na Marsie, ale na pewno jest to okazja do podziwiania pięknej panoramy prawobrzeżnej i lewobrzeżnej Warszawy.</p>
<p style="text-align:justify;">To księżycowe miejsce to dzieło <strong>Jarosława Uścińskiego</strong>, który jest szefem kuchni restauracji od 4 lat, a od pewnego czasu także jej właścicielem. Kosmonauta Uściński zjadł kulinarne zęby gotując w Hotelu <a href="http://www.lemeridien.pl/" target="_blank"><strong>Bristol</strong></a>, a także prawie dziesięć lat szefując kuchni <strong><a href="http://www.gastronauci.pl/lokal.php?p=285" target="_blank">restauracji 99.</a></strong> Właściciel Monsfery znana postać w świecie Polskiej gastronomii, zyskuje także popularność wśród szerszego grona publiczności, pojawiając się w telewizji w programie &#8222;<strong><a href="http://ww6.tvp.pl/5514.dzialy" target="_blank">Kawa czy Herbata</a></strong>&#8222;, czy w radiowej <strong><a href="http://www.polskieradio.pl/trojka/" target="_blank">Trójce</a></strong>, gdzie prowadzi program „Zapach poranka&#8221;. W Moonsferze króluje autorska kuchnia fusion, czyli kuchnia pełna eksperymentów, niebanalnych połączeń smaków, różnorodnych elementów kuchni z całego świata, zarówno Wschodu jak i Zachodu.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-6520"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Sama restauracja urządzona jest w iście księżycowym stylu, jest tu przestrzennie, goście mają poczucie intymności, można oddać się interesującym rozmowom. Kolorystycznie dominują beże i biele, stoliki oddzielone są od siebie półprzezroczystymi zasłonami. Jest elegancko ale zarazem prosto i estetycznie. W Walentynki dochodzi do tego serduszkowy kicz, czyli dekoracje na stołach w krwistym czerwonym kolorze. Wybaczamy, bo to Walentynki. Siadamy na wskazanym miejscu, restauracja jest dość pusta, ale to ze względu na wczesną jak na Walentynkowy wieczór godzinę (16), z czasem lokal powoli się zapełnia, przychodzą kolejne elegancko ubrane pary. Wieczorem pewnie żaden stolik nie pozostaje pusty, gdyż już od 2 tygodni wszystkie miejsca na późniejsze godziny są zarezerwowane. Obsługa jest miła, szybka i uśmiechnięta. Jedyna uwaga to sposób podania wina przez kelnerkę, na stóle pojawiają się już nalane kieliszki z winem, co nie przystoi w restauracji o tym standardzie i cenach.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziś obowiązuje specjalne menu walentynkowe, to znaczy że w ramach określonej ceny za osobę (120zł) można wybrać przystawkę, zupę, danie główne i deser spośród kilku proponowanych przez restaurację. Każda część menu ma dziś swoją walentynkową nazwę, przystawka to Afrodyzjak, zupa to danie z Rajskiego Ogrodu, danie główne nazwano Romeo i Julia a deser nosi romantyczną nazwę Namiętne Marzenia. Wybieramy różne dania,aby jeszcze lepiej poznać tutejszą kuchnię. Nie jest to nasza pierwsza wizyta w Moonsferze, więc i tym razem nastawiamy się na wybitne kulinarne przeżycie.Czekając na zamówione dania podziwiamy panoramę naszej stolicy. Zanim zaczynamy zazdrośnie patrzeć na inne stoliki , na naszym pojawia się różowe wino hiszpańskie de <strong>Casta Rosado 2005</strong>. Chwilę potem na stół wjeżdża czekadełko w postaci ciepłego grillowanego pieczywa i pysznego serka z czosnkiem i ziołami. Zjadamy ze smakiem, pośpiesznie, bo już zbliża się do nas kelnerka z przystawkami.Z Afrodyzjaków wybieramy <strong>karmelizowaną w syropie z granatu świeżą figę na wasabi Mascarpone</strong> otuloną podsuszaną szynką, czyli flagowe danie Moonsfery,a także <strong>Zapiekany kozi ser podany na karmelizowanym plastrze ananasa</strong>, ubrany bukietem sałat skropionych dressingiem malinowo-balsamicznym. Figowa przystawka to Włochy i Japonia na jednym talerzu czyli serek mascarpone łączony z chrzanem wasabi, niespotykana kompozycja o oryginalnym, zaskakującym smaku. Delikatność serka jest tu przełamana ostrością wasabi. Do tego szynka parmeńska, roszponka i rucola. Świeżości daniu dodają pestki granatu i truskawki. Kompozycja smaków jest oryginalna i urzekająca. Tej potrawy, udając się do Moonsfery, zdecydowanie nie można przegapić, szczególnie, że stale jest w karcie. Kozi ser to miłe zaskoczenie, szczególnie dla mnie, jako że z reguły nie przepadam za serami dojrzewającymi. Muślinowy dressing doskonale podkreśla jego ciekawy smak. <strong>Krem ze szparagów ubrany salsą z pomidorów i bazylii</strong> , który pojawia się na stole niedługo potem, niezbyt miło zaskakuje, jest nijaki, mdły, a salsowe ubranie prawie niewidoczne. Nie jest to dobry wybór. Za to strzałem w dziesiątkę jest <strong>karaibski bulion ze skorupiaków z pulpecikami ryżowo &#8211; rybnymi</strong>. Wypełniony darami morza wywar jest doskonale przyprawiony, perfekcyjny, jedynie wielkość dania nie zachwyca, gdyż zbyt szybko docieramy do dna talerza. Z rozbudzonym po pierwszych potrawach apetytem, kontynuujemy kulinarną przygodę w Moonsferze. Duże wrażenie robi na nas <strong>polędwica wołowa przekładana avocado z suszonymi pomidorami na puree daktylowym z sosem anti cucho</strong> .Przystrojona chrupiącymi chipsami z ze smażonej cukinii i marchwi. polędwica zapowiada różne niespodzianki. Pod pierwszą warstwą idealnie wysmażonego mięsa odkrywamy kawałeczki rozdrobnionego awokado z suszonymi pomidorami, pod dolną porcją polędwicy ukrywa się puree ziemniaczano-daktylowe o słodkim, niespotykanym smaku. Całość dopełnia ostro- słodkawy czerwony sos anti cucho. Smak potrawy nie zawodzi naszych oczekiwań, jest intrygujący i odkrywczy. Jednak prawdziwa królowa wśród dań głównych tego wieczoru to zapiekana <strong>mozzarellą pierś kurczaka podana na bazyliowych gnocchi</strong> I bukietem świeżych sałat. Już po pierwszych kęsach wiemy, że jest to znakomity wybór. Nie możemy się oderwać od mięciutkiego mięsa połączonego z delikatną mozarellą, a także rozpływających się w ustach gnocci z boskim kremowym sosem.Zwieńczeniem walentynkowego menu jest deser czyli <strong>Carpaccio z ananasa opalone cukrem trzcinowym ubrane chrustem bezowym i kulką lodów wiśniowo &#8211; imbirowych</strong> a także <strong>G&#8217;atoe czekoladowe z imbirowymi wiśniami, kulką lodów waniliowych i sosem wasali</strong>. Carpaccio nie zachwyca. Pyszny ananas z cukrem trzcinowym, miłe wrażenia estetyczne, ale całość banalna i płaska w smaku . Gatoe okazuje się rozpływającym się w ustach ciastkiem wypełnionym czekoladą i wiśniami, z kulką lodów. Wszystkie składniki są doskonale skomponowane tworząc prawdziwe arcydzieło kulinarne, za którym jeszcze długo będziemy tęsknić. Na koniec jeszcze kilka słów należy się stronie wizualnej dań w Moonsferze. Wszystkie dania są pięknie podane, tworząc poetyckie kompozycje, a tym samym wzmagając niepomiernie apetyt smakoszy.</p>
<p style="text-align:justify;">Rachunek w Moonsferze nie należy do najniższych, do tego doliczają automatycznie 10% serwis, co nie każdemu może się podobać. Ja osobiście wolę sama decydować o wielkości napiwku w restauracjach. To droga restauracja, ale wyrafinowane kulinarne przeżycia w Moonsferze są w pełni warte tej ceny. Przy wyjściu czekają na nas kolejne niespodzianki : czekoladowa fontanta, w której można zanurzać pokrojone owoce, a także losowanie prezentów. Pomysł wyśmienity. Ciągniemy za wstążeczkę i wyskakuje numerek naszej nagrody (trochę jak w „Szansie na sukces&#8221; gdzie Mann w ten sposób losuje numer piosenki , którą ma zaśpiewać uczestnik programu). Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby , ale nie mogę powstrzymać się od małego komentarza odnośnie nagród. Moim zdaniem prezent powinien być dostosowany do grupy docelowej, nie jeśli chodzi o wartość, bo rozumiem że niektóre nagrody są symboliczne, ale jeśli chodzi o dopasowanie marki do klienta. Wylosowaliśmy kawę, ale marka tej kawy, ze średniej półki, zdecydowanie nie trafiona jeśli chodzi o Moonsferową klientelę. Warto następnym razem lepiej przemyśleć wybór prezentów. Może lepiej kupić coś tańszego, ale o wizerunku Premium. To takie moje marketingowe 3 grosze. Mimo wszystko walentynkowe losowanie to świetny pomysł i miły gest.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Jeśli Waszym marzeniem jest kulinarna podróż na Księżyc, lubicie odkrywać nowe niespotykane i urzekające smaki, koniecznie udajcie się do Moonsfery, aby odnaleźć kawałek kosmicznego świata na kulinarnej mapie Warszawy.</strong></p>
<p style="text-align:justify;">A poniżej podaję przepis na moje ulubione danie w Moonsferze (cytuję za magazynem Kuchnia):</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>FIGA KARMELIZOWANA W BALSAMICO, Z SZYNKĄ PARMEŃSKĄ, WASABI, MASCARPONE, PESTKAMI GRANATU I</strong> <strong>TRUSKAWKAMI</strong></p>
<p style="text-align:justify;">1<em> łyżeczka masła, 1 świeża, dojrzała figa, 2 łyżki octu balsamicznego (gęstego), szczypta cukru trzcinowego, 10 dag serka mascarpone, 1/2 łyżeczki chrzanu wasabi, garść świeżych listków rukoli, 3 plastry szynki parmeńskiej, pestki z 1 owocu granatu, 10 dag truskawek, grubo tłuczony czarny pieprz, sól</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Na rozgrzaną patelnię wrzucamy odrobinę masła i lekko obsmażamy na nim figę z każdej strony. Po ok. 3 minutach odlewamy tłuszcz, dodajemy łyżkę octu balsamicznego i szczyptę cukru trzcinowego. Stale poruszając patelnią, doprowadzamy do zgęstnienia octu i powleczenia figi glazurą. Gdy jest gotowa, rozcinamy ją na krzyż, nie przecinając do końca. Mieszamy mascarpone z wasabi, nakładamy serek na rozciętą i lekko rozchyloną figę, ubieramy danie rukolą, okręcamy lekko plastrami szynki parmeńskiej. Przybieramy pestkami granatu i kawałkami truskawek. Doprawiamy całość świeżo utłuczonym czarnym pieprzem oraz solą, talerz skrapiamy pozostałym octem balsamicznym. </em></p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://www.moonsfera.com/" target="_blank"> <strong>Moonsfera</strong></a>,<strong> Wybrzeże Gdyńskie 4, tel. (22) 560 37 33</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/02/15/moonsfera-czyli-z-wizyta-na-ksiezycu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Espana to tu</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2008/01/06/espana-to-tu/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2008/01/06/espana-to-tu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jan 2008 19:46:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[hiszpańska]]></category>
		<category><![CDATA[carpaccio]]></category>
		<category><![CDATA[figi]]></category>
		<category><![CDATA[sałata]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.pl/?p=117</guid>
		<description><![CDATA[Jestem stałym gościem Casa to tu i od dawna  fanką wszystkiego co hiszpańskie, więc gdy  tylko usłyszałam o nowej restauracji Espana to tu - musiałam od razu spróbować dań z tutejszej karty. Espana to tu, jak sama nazwa wskazuje ma tych samych właścicieli co Casa to tu. Jest to jednak zupełnie inna restauracja, z   eleganckim wystrojem, ekskluzywna i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jestem stałym gościem <strong><a href="http://www.casatotu.pl/news/news_list.php" target="_blank">Casa to tu</a></strong> i od dawna  fanką wszystkiego co hiszpańskie, więc gdy  tylko usłyszałam o nowej restauracji <a href="http://www.espanatotu.pl/" target="_blank"><strong>Espana to tu</strong> </a>- musiałam od razu spróbować dań z tutejszej karty. <strong>Espana to tu</strong>, jak sama nazwa wskazuje ma tych samych właścicieli co <strong>Casa to tu</strong>. Jest to jednak zupełnie inna restauracja, z   eleganckim wystrojem, ekskluzywna i wyszukana, także jeśli chodzi o kartę dań i ich ceny. Wchodząc do <strong>Espana to tu</strong> przechodzilismy przez Casa to tu, mijaliśmy miejsce  gwarne, pełne ludzi, radosne. Weszliśmy do restauracji pustej i  smutnej. Ale to nas nie zraziło. Mieliśmy pełen wybór stolików do dyspozycji, wybraliśmy miejsce  tuż przy oknie i zamówiliśmy dania. Ja poszłam na całość jeśli chodzi o degustację i zdecydowałam się na 3 różne przystawki: <strong>kolorowa sałata skropiona miodowym vinegrette, z karmelizowanymi świeżymi figami i orzechami</strong> (27zl) &#8211; danie było wyśmienite, choć niewielkich rozmiarów. Kolejne danie, które zamówiłam to <strong>carpaccio z marokańskiej ośmiornicy po galicyjsku z ostrą papryką</strong> (ok.25zł). Delikatne w smaku, cieniutkie plastry, dobrze przyprawione, kulinarne wyżyny, ale tu też malutko malutko&#8230; Na końcu zjadłam jeszcze coś na ciepło &#8211; <strong>papryki faszerowane krewetkowym beszamelem</strong> (25zł), bardzo oryginalne danie, niezwykłe w smaku. Podsumowując <strong>Espana to tu</strong> to piekna, ekskluzywna  restauracja na specjalne okazje. Dania sa intrygujące, wykwintne, ale niewielkie, wiec trzeba zjeść ich kilka  żeby się najeść.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.espanatotu.pl/" target="_blank">Espana to tu</a></strong> , <strong>ul. Nowy Świat 54/56, tel: (22) 828 00 66</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2008/01/06/espana-to-tu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Anytime</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2007/12/30/anytime/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2007/12/30/anytime/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Dec 2007 19:56:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[międzynarodowa]]></category>
		<category><![CDATA[figi]]></category>
		<category><![CDATA[sałata]]></category>
		<category><![CDATA[szpinak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.pl/?p=120</guid>
		<description><![CDATA[W jeden z przedświątecznych wieczorów postanowiliśmy wybrać się do Anytime na osiedlu Marina Mokotów. Jako że nie jesteśmy mieszkańami tego osiedla, aby tam wjechać musieliśmy przedrzeć się przez mury , bramki ochroniarzy (którzy wcale nie są mili i gotowi do wpuszczania klientów restauracji)jednego z lepiej zabunkrowanych osiedli Warszawy. Wreszcie, po chwili kluczenia po osiedlu, dotarliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">W jeden z przedświątecznych wieczorów postanowiliśmy wybrać się do <strong><a href="http://www.restauracja-anytime.pl/" target="_blank">Anytime</a></strong> na osiedlu Marina Mokotów. Jako że nie jesteśmy mieszkańami tego osiedla, aby tam wjechać musieliśmy przedrzeć się przez mury , bramki ochroniarzy (którzy wcale nie są mili i gotowi do wpuszczania klientów restauracji)jednego z lepiej zabunkrowanych osiedli Warszawy. Wreszcie, po chwili kluczenia po osiedlu, dotarliśmy na miejsce. Anytime to nie mała osiedlowa knajpka , ale bardzo duży, pieknie urządzony , elegancki lokal. Tego przedświątecznego wieczoru Anytime było prawie puściutkie. Gdy przyszliśmy był tylko młody ojciec z córeczką, która bawiła się w specjalnie przygotowanym kolorowym mini miasteczku dla dzieci. Gdy wychodziliśmy przyszła jeszcze jedna osoba na kawę. Najpierw dostaliśmy czekadełko w postaci sporego koszyka różnorakiego pieczywa (średnio świeże) z masłem czosnkowym (pyszne ale troche zbyt zmrożone) i oliwą z czosnkiem. Potem oboje zamówiliśmy <strong>Liście szpinaku z rostbefem i świeżą figą w sosie miodowo-musztardowym</strong> (26 zł). Bardzo mi smakowała. Szczególnie połaczenie szpinaku i rostbefu z figa i wyjątkowo pyszny sos. Potem Pat już spasował a ja zjadłam jeszcze <strong>Grillowane roladki z bakłażana i papryki z serem ricotta i sosem z zielonego pieprzu </strong>(25 zł). To danie było całkiem całkiem, ale nie zrobiło juz na mnie takiego wrażenia jak sałatka. W środku bakłazanowej roladki było troszkę papryki ledwie wyczuwalna ricotta, całość ostra z uwagi na sos. Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy żeby spróbować innych dań, ale na razie zraża nas trochę zabarykadowanie i niedostępność miejsca. Ciekawe czy zawsze jest tam tak pusto&#8230; Mam nadzieję, że nie. Nie lubię zupełnie pustych knajp, nie ma tam odpowiedniej atmosfery aby delektować się w pełni potrawami:)</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.restauracja-anytime.pl/" target="_blank">Anytime</a>, ul. Przejazd 2, Marina Mokotów, tel: (22) 49 308 49  </strong><strong>( restauracja zamknięta)</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2007/12/30/anytime/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

