<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Restaurantica &#187; kulinarny</title>
	<atom:link href="http://restaurantica.pl/tag/kulinarny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://restaurantica.pl</link>
	<description>Subiektywny przewodnik po restauracjach w Warszawie i nie tylko. Recenzje restauracji. Nowe miejsca. Rankingi. Wydarzenia.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 21:11:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Moonsfera czyli z wizytą na Księżycu</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/02/15/moonsfera-czyli-z-wizyta-na-ksiezycu/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/02/15/moonsfera-czyli-z-wizyta-na-ksiezycu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 08:35:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[fusion]]></category>
		<category><![CDATA[danie]]></category>
		<category><![CDATA[figi]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kolacja]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.wordpress.com/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Wyprawa do Moonsfery kojarzy mi się z wyprawą na Księżyc z kilku powodów. Po pierwsze księżycowa nazwa, po drugie lokalizacja na dachu Centrum Olimpijskiego, aż wreszcie kosmiczna i tajemnicza kuchnia fusion, która zaskakuje nawet najbardziej wyrafinowanych smakoszy. Aby dostać się do Moonsfery trzeba dotrzeć na sam szczyt nowoczesnego biurowca, pokonując trasę z szybkością rakiety, przeszkloną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>Wyprawa do </strong><a href="http://www.moonsfera.com/" target="_blank"><strong>Moonsfery</strong></a><strong> kojarzy mi się z wyprawą na Księżyc z kilku powodów. Po pierwsze księżycowa nazwa, po drugie lokalizacja na dachu Centrum Olimpijskiego, aż wreszcie kosmiczna i tajemnicza kuchnia fusion, która zaskakuje nawet najbardziej wyrafinowanych smakoszy. </strong></p>
<p style="text-align:justify;">Aby dostać się do <strong><a href="http://www.moonsfera.com/" target="_blank">Moonsfery</a></strong> trzeba dotrzeć na sam szczyt nowoczesnego biurowca, pokonując trasę z szybkością rakiety, przeszkloną windą. Z otwieranych latem tarasów lokalu roztaczają się interesujące widoki Może nie do końca wygląda to jak na Marsie, ale na pewno jest to okazja do podziwiania pięknej panoramy prawobrzeżnej i lewobrzeżnej Warszawy.</p>
<p style="text-align:justify;">To księżycowe miejsce to dzieło <strong>Jarosława Uścińskiego</strong>, który jest szefem kuchni restauracji od 4 lat, a od pewnego czasu także jej właścicielem. Kosmonauta Uściński zjadł kulinarne zęby gotując w Hotelu <a href="http://www.lemeridien.pl/" target="_blank"><strong>Bristol</strong></a>, a także prawie dziesięć lat szefując kuchni <strong><a href="http://www.gastronauci.pl/lokal.php?p=285" target="_blank">restauracji 99.</a></strong> Właściciel Monsfery znana postać w świecie Polskiej gastronomii, zyskuje także popularność wśród szerszego grona publiczności, pojawiając się w telewizji w programie &#8222;<strong><a href="http://ww6.tvp.pl/5514.dzialy" target="_blank">Kawa czy Herbata</a></strong>&#8222;, czy w radiowej <strong><a href="http://www.polskieradio.pl/trojka/" target="_blank">Trójce</a></strong>, gdzie prowadzi program „Zapach poranka&#8221;. W Moonsferze króluje autorska kuchnia fusion, czyli kuchnia pełna eksperymentów, niebanalnych połączeń smaków, różnorodnych elementów kuchni z całego świata, zarówno Wschodu jak i Zachodu.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-6520"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Sama restauracja urządzona jest w iście księżycowym stylu, jest tu przestrzennie, goście mają poczucie intymności, można oddać się interesującym rozmowom. Kolorystycznie dominują beże i biele, stoliki oddzielone są od siebie półprzezroczystymi zasłonami. Jest elegancko ale zarazem prosto i estetycznie. W Walentynki dochodzi do tego serduszkowy kicz, czyli dekoracje na stołach w krwistym czerwonym kolorze. Wybaczamy, bo to Walentynki. Siadamy na wskazanym miejscu, restauracja jest dość pusta, ale to ze względu na wczesną jak na Walentynkowy wieczór godzinę (16), z czasem lokal powoli się zapełnia, przychodzą kolejne elegancko ubrane pary. Wieczorem pewnie żaden stolik nie pozostaje pusty, gdyż już od 2 tygodni wszystkie miejsca na późniejsze godziny są zarezerwowane. Obsługa jest miła, szybka i uśmiechnięta. Jedyna uwaga to sposób podania wina przez kelnerkę, na stóle pojawiają się już nalane kieliszki z winem, co nie przystoi w restauracji o tym standardzie i cenach.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziś obowiązuje specjalne menu walentynkowe, to znaczy że w ramach określonej ceny za osobę (120zł) można wybrać przystawkę, zupę, danie główne i deser spośród kilku proponowanych przez restaurację. Każda część menu ma dziś swoją walentynkową nazwę, przystawka to Afrodyzjak, zupa to danie z Rajskiego Ogrodu, danie główne nazwano Romeo i Julia a deser nosi romantyczną nazwę Namiętne Marzenia. Wybieramy różne dania,aby jeszcze lepiej poznać tutejszą kuchnię. Nie jest to nasza pierwsza wizyta w Moonsferze, więc i tym razem nastawiamy się na wybitne kulinarne przeżycie.Czekając na zamówione dania podziwiamy panoramę naszej stolicy. Zanim zaczynamy zazdrośnie patrzeć na inne stoliki , na naszym pojawia się różowe wino hiszpańskie de <strong>Casta Rosado 2005</strong>. Chwilę potem na stół wjeżdża czekadełko w postaci ciepłego grillowanego pieczywa i pysznego serka z czosnkiem i ziołami. Zjadamy ze smakiem, pośpiesznie, bo już zbliża się do nas kelnerka z przystawkami.Z Afrodyzjaków wybieramy <strong>karmelizowaną w syropie z granatu świeżą figę na wasabi Mascarpone</strong> otuloną podsuszaną szynką, czyli flagowe danie Moonsfery,a także <strong>Zapiekany kozi ser podany na karmelizowanym plastrze ananasa</strong>, ubrany bukietem sałat skropionych dressingiem malinowo-balsamicznym. Figowa przystawka to Włochy i Japonia na jednym talerzu czyli serek mascarpone łączony z chrzanem wasabi, niespotykana kompozycja o oryginalnym, zaskakującym smaku. Delikatność serka jest tu przełamana ostrością wasabi. Do tego szynka parmeńska, roszponka i rucola. Świeżości daniu dodają pestki granatu i truskawki. Kompozycja smaków jest oryginalna i urzekająca. Tej potrawy, udając się do Moonsfery, zdecydowanie nie można przegapić, szczególnie, że stale jest w karcie. Kozi ser to miłe zaskoczenie, szczególnie dla mnie, jako że z reguły nie przepadam za serami dojrzewającymi. Muślinowy dressing doskonale podkreśla jego ciekawy smak. <strong>Krem ze szparagów ubrany salsą z pomidorów i bazylii</strong> , który pojawia się na stole niedługo potem, niezbyt miło zaskakuje, jest nijaki, mdły, a salsowe ubranie prawie niewidoczne. Nie jest to dobry wybór. Za to strzałem w dziesiątkę jest <strong>karaibski bulion ze skorupiaków z pulpecikami ryżowo &#8211; rybnymi</strong>. Wypełniony darami morza wywar jest doskonale przyprawiony, perfekcyjny, jedynie wielkość dania nie zachwyca, gdyż zbyt szybko docieramy do dna talerza. Z rozbudzonym po pierwszych potrawach apetytem, kontynuujemy kulinarną przygodę w Moonsferze. Duże wrażenie robi na nas <strong>polędwica wołowa przekładana avocado z suszonymi pomidorami na puree daktylowym z sosem anti cucho</strong> .Przystrojona chrupiącymi chipsami z ze smażonej cukinii i marchwi. polędwica zapowiada różne niespodzianki. Pod pierwszą warstwą idealnie wysmażonego mięsa odkrywamy kawałeczki rozdrobnionego awokado z suszonymi pomidorami, pod dolną porcją polędwicy ukrywa się puree ziemniaczano-daktylowe o słodkim, niespotykanym smaku. Całość dopełnia ostro- słodkawy czerwony sos anti cucho. Smak potrawy nie zawodzi naszych oczekiwań, jest intrygujący i odkrywczy. Jednak prawdziwa królowa wśród dań głównych tego wieczoru to zapiekana <strong>mozzarellą pierś kurczaka podana na bazyliowych gnocchi</strong> I bukietem świeżych sałat. Już po pierwszych kęsach wiemy, że jest to znakomity wybór. Nie możemy się oderwać od mięciutkiego mięsa połączonego z delikatną mozarellą, a także rozpływających się w ustach gnocci z boskim kremowym sosem.Zwieńczeniem walentynkowego menu jest deser czyli <strong>Carpaccio z ananasa opalone cukrem trzcinowym ubrane chrustem bezowym i kulką lodów wiśniowo &#8211; imbirowych</strong> a także <strong>G&#8217;atoe czekoladowe z imbirowymi wiśniami, kulką lodów waniliowych i sosem wasali</strong>. Carpaccio nie zachwyca. Pyszny ananas z cukrem trzcinowym, miłe wrażenia estetyczne, ale całość banalna i płaska w smaku . Gatoe okazuje się rozpływającym się w ustach ciastkiem wypełnionym czekoladą i wiśniami, z kulką lodów. Wszystkie składniki są doskonale skomponowane tworząc prawdziwe arcydzieło kulinarne, za którym jeszcze długo będziemy tęsknić. Na koniec jeszcze kilka słów należy się stronie wizualnej dań w Moonsferze. Wszystkie dania są pięknie podane, tworząc poetyckie kompozycje, a tym samym wzmagając niepomiernie apetyt smakoszy.</p>
<p style="text-align:justify;">Rachunek w Moonsferze nie należy do najniższych, do tego doliczają automatycznie 10% serwis, co nie każdemu może się podobać. Ja osobiście wolę sama decydować o wielkości napiwku w restauracjach. To droga restauracja, ale wyrafinowane kulinarne przeżycia w Moonsferze są w pełni warte tej ceny. Przy wyjściu czekają na nas kolejne niespodzianki : czekoladowa fontanta, w której można zanurzać pokrojone owoce, a także losowanie prezentów. Pomysł wyśmienity. Ciągniemy za wstążeczkę i wyskakuje numerek naszej nagrody (trochę jak w „Szansie na sukces&#8221; gdzie Mann w ten sposób losuje numer piosenki , którą ma zaśpiewać uczestnik programu). Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby , ale nie mogę powstrzymać się od małego komentarza odnośnie nagród. Moim zdaniem prezent powinien być dostosowany do grupy docelowej, nie jeśli chodzi o wartość, bo rozumiem że niektóre nagrody są symboliczne, ale jeśli chodzi o dopasowanie marki do klienta. Wylosowaliśmy kawę, ale marka tej kawy, ze średniej półki, zdecydowanie nie trafiona jeśli chodzi o Moonsferową klientelę. Warto następnym razem lepiej przemyśleć wybór prezentów. Może lepiej kupić coś tańszego, ale o wizerunku Premium. To takie moje marketingowe 3 grosze. Mimo wszystko walentynkowe losowanie to świetny pomysł i miły gest.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Jeśli Waszym marzeniem jest kulinarna podróż na Księżyc, lubicie odkrywać nowe niespotykane i urzekające smaki, koniecznie udajcie się do Moonsfery, aby odnaleźć kawałek kosmicznego świata na kulinarnej mapie Warszawy.</strong></p>
<p style="text-align:justify;">A poniżej podaję przepis na moje ulubione danie w Moonsferze (cytuję za magazynem Kuchnia):</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>FIGA KARMELIZOWANA W BALSAMICO, Z SZYNKĄ PARMEŃSKĄ, WASABI, MASCARPONE, PESTKAMI GRANATU I</strong> <strong>TRUSKAWKAMI</strong></p>
<p style="text-align:justify;">1<em> łyżeczka masła, 1 świeża, dojrzała figa, 2 łyżki octu balsamicznego (gęstego), szczypta cukru trzcinowego, 10 dag serka mascarpone, 1/2 łyżeczki chrzanu wasabi, garść świeżych listków rukoli, 3 plastry szynki parmeńskiej, pestki z 1 owocu granatu, 10 dag truskawek, grubo tłuczony czarny pieprz, sól</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Na rozgrzaną patelnię wrzucamy odrobinę masła i lekko obsmażamy na nim figę z każdej strony. Po ok. 3 minutach odlewamy tłuszcz, dodajemy łyżkę octu balsamicznego i szczyptę cukru trzcinowego. Stale poruszając patelnią, doprowadzamy do zgęstnienia octu i powleczenia figi glazurą. Gdy jest gotowa, rozcinamy ją na krzyż, nie przecinając do końca. Mieszamy mascarpone z wasabi, nakładamy serek na rozciętą i lekko rozchyloną figę, ubieramy danie rukolą, okręcamy lekko plastrami szynki parmeńskiej. Przybieramy pestkami granatu i kawałkami truskawek. Doprawiamy całość świeżo utłuczonym czarnym pieprzem oraz solą, talerz skrapiamy pozostałym octem balsamicznym. </em></p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://www.moonsfera.com/" target="_blank"> <strong>Moonsfera</strong></a>,<strong> Wybrzeże Gdyńskie 4, tel. (22) 560 37 33</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/02/15/moonsfera-czyli-z-wizyta-na-ksiezycu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Top 5 &#8211; restauracje na Walentynki w Warszawie &#8211; subiektywnie</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/02/08/restauracjenawalentynki/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/02/08/restauracjenawalentynki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Feb 2009 10:26:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[ranking]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kolacja]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[menu]]></category>
		<category><![CDATA[menu sezonowe]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.wordpress.com/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[Czytaj także: Restauracje na Walentynki &#8211; 2012. Afrodyzjaki na Talerzu. Jak co roku na początku lutego warszawskie restauracje szykują się na walentynkowy wieczór. Już od kilku lat lokale przeżywają w tym czasie szturm klientów i tak pewnie będzie i w tym roku, mimo że media krzyczą o kryzysie, a Warszawiacy ograniczają wydatki na konsumpcję. Wiele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Czytaj także: <strong><a href="restauracja na walentynki" target="_blank">Restauracje na Walentynki &#8211; 2012. Afrodyzjaki na Talerzu.</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Jak co roku na początku lutego warszawskie restauracje szykują się na <a href="http://restaurantica.pl/2012/02/03/afrodyzjaki-na-talerzu-walentynki-w-restauracji/" target="_blank">walentynkowy wieczór</a>. Już od kilku lat lokale przeżywają w tym czasie szturm klientów i tak pewnie będzie i w tym roku, mimo że media krzyczą o kryzysie, a Warszawiacy ograniczają wydatki na konsumpcję. Wiele restauracji na ten dzień przygotowało specjalne, wykwintne menu i nawet jeśli ktoś nie uznaje Walentynek, warto odwiedzić tego dnia jeden z takich lokali, żeby spróbować dań kreatywnych, unikalnych, niepowtarzalnych. Odstraszyć niektórych może nawiązanie do tego amerykańskiego święta, a także najazd hunów w restauracjach. Ale dla poszukiwacza nowych smaków to dobra okazja do przeżycia kolejnej kulinarnej przygody. A to mój subiektywny wybór miejsc, które warto odwiedzić w Walentynki (niekoniecznie wszystkie jednego dnia, w niektórych menu walentynkowe dostępne jest przez kilka dni), a które dają dużą nadzieję na niezapomniane kulinarne przeżycie. Wszystkie te lokale przygotowały specjalne walentynkowe menu i być może (ale trzeba się spieszyć) będą miały jeszcze wolne stoliki w okołowalentynkowy weekend.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://www.moonsfera.pl/" target="_blank"><strong>1. Moonsfera</strong></a></p>
<p style="text-align:justify;">Restauracja proponuje specjalne menu na tę okazję dostępne już od 13 lutego. W ramach zestawu walentynkowego każdy może wybrać cztery dania z mini karty (od 2 do 4 różnych ciekawych pozycji do wyboru) &#8211; 1 danie &#8211; Afrodyzjak (czyli przystawka) , 2 danie- Z rajskiego ogrodu (zupa) 3 danie- Romeo lub Julia (danie główne) 4 danie &#8211; Namiętne marzenia (deser). Cena zestawu 120 zł za osobę. Oprócz różnorodnych dań do wyboru restauracja przygotowała szereg atrakcji min.: degustacje czekolady z tajemniczej fontanny, konkursy, upominki i muzykę na żywo.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.alegloria.pl/">2. Ale Gloria</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;">W Ale Glorii walentynkowe menu ma piękną nazwę Menu Serce na dłoni, Serce na talerzu . W skład menu wchodzi 7 pozycji o równie nawiązujących do okazji nazwach takich jak: Rosarium, Rumiane Zaloty, Puch Niebiański, Sens w wielkim mieście. Koszt zestawu na osobę to 220 zł. Sercowego menu będzie można skosztować przez tydzień, od 14.02 do 21.02. Dodatkowo Ale Gloria przyjmuje zamówienia na pocztę truskawkową, wskład której wchodzi dostarczony do rąk własnych kielich pełen truskawek oraz buteleczka szampana (69 zł).</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.gar.com.pl/" target="_blank">3. Gar</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Zaprasza na Menu Rouge św. Walentego, w tym dniu można skosztować min. carpaccio wołowe, muszle św.Jakuba, czy śnieżnego halibuta na szarpanej sałacie frisee i sercach karczochów. Cena 168 zł od osoby + 10% serwis.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.rubikon.waw.pl/">4. Rubikon</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Proponuje specjalne menu walentynkowe, które można skosztować 14 i 15 lutego. Wybrać można pomiędzy opcją za 62 zł/ osobę (przystawka, makaron i deser do wyboru) i 86 zł za osobę (przystawka, danie główne i deser). W Rubikonie w ramach menu można spróbować min. carpaccio wołowe na rucoli, atramentowe tagliolini z krewetkami saltimbocca alla romaca (cielęcina) w sosie pomidorowo truflowym czy deser panna cotta.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://smakiwarszawy.pl/polski.html" target="_blank">5. Smaki Warszawy</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><br />
</strong>Dwa rodzaje menu do wyboru, Wars i Sawa (historia prawdziwej miłości) &#8211; 140 zł/ osobę i Amor i Psyche (smak miłosnych perypetii) &#8211; 120 zł/os. Tu skosztować możemy min. romantyczną figę z szynką iberyjską i rucolą, figlarne kalmary z cukinią i zieloną pietruszką a także francuską polędwiczkę w akompaniamencie porto, trufli i foie gras.</p>
<p style="text-align:justify;">Poniżej lista innych miejsc gdzie przygotowano specjalne menu walentynkowe (częściowo za gastronautami + kilka moich znalezisk):</p>
<p style="text-align:justify;">Al Pomodoro, Boathouse, Cwaniak Warszawski, Dom Polski, Doozo Sushi and Sticks, Europa, Fabryka Trzciny, Fusion, Kom, Oregano, Polka, Portucale, Sketch, Tawerna Tabaka, Wine Bar Centrum Wina, You and Me Bar, Belvedere, Sofa, Galeria Bali, Mille Gusti , Smaki Warszawy, Zadra, Esencja smaku, Balgera, Winokracja, Dekanta, Osada, Magiel Cafe, Nowa La Boheme.</p>
<p style="text-align:justify;">Kulinarny odkrywca nowych smaków, czyli moja skromna osoba, już wkrótce wypróbuje jednego z opisanych wyżej walentynkowych menu. A moje doznania smakowe już niedługo opiszę z wnikliwością naukowca i odczuciami artysty.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#ff6600;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Zobacz także:</strong></span></span></p>
<p><strong></strong><strong><a href="http://restaurantica.pl/2012/02/03/afrodyzjaki-na-talerzu-walentynki-w-restauracji/" target="_blank">Walentynki w restauracjach w Warszawie 2012</a></strong></p>
<p><strong><a href="http://restaurantica.pl/2011/01/24/walentynki-w-restauracjach/" target="_blank">Walentynki 2011 w restauracjach w Warszawie subiektywnie</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://restaurantica.pl/2010/02/04/walentynki-2010-w-restauracjach-w-warszawie/" target="_blank">Walentynki 2010 w restauracjach w Warszawie</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/02/08/restauracjenawalentynki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>R20 &#8211; Rozbrat 20 &#8211; Montmartre na Powiślu</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/02/01/r20-rozbrat-20-montmartre-na-powislu/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/02/01/r20-rozbrat-20-montmartre-na-powislu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Feb 2009 10:45:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[francuska]]></category>
		<category><![CDATA[międzynarodowa]]></category>
		<category><![CDATA[bistro]]></category>
		<category><![CDATA[carpaccio]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kolacja]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[menu]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.wordpress.com/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Na Powiślu, na ulicy Rozbrat otworzyła się niedawno nowa restauracja Rozbrat 20 (potocznie zwana R20). Miejsce to zyskało sławę i popularność już od początku swojego istnienia, dzięki pochlebnej recenzji Macieja Nowaka w Gazecie. Jak zwykle tłumy poszły jeść za panem Maciejem na Rozbrat. Niełatwo było więc zarezerwować stolik. Dodatkowo na przeszkodzie stanęły łącza telefoniczne. Nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Na Powiślu, na ulicy Rozbrat otworzyła się niedawno nowa restauracja <strong>Rozbrat 20 (potocznie zwana R20).</strong> Miejsce to zyskało sławę i popularność już od początku swojego istnienia, dzięki pochlebnej recenzji <strong><a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/0,79871.html" target="_blank">Macieja Nowaka</a></strong> w Gazecie. Jak zwykle tłumy poszły jeść za panem Maciejem na Rozbrat. Niełatwo było więc zarezerwować stolik. Dodatkowo na przeszkodzie stanęły łącza telefoniczne. Nie dało się do lokalu dodzwonić i konieczna była wizyta na miejscu rano w celu rezerwacji stolika na wieczór. To się nazywa determinacja kulinarnego poszukiwacza&#8230; Na szczęście udało się zarezerwować ostatni wolny stolik.Gdy dotarliśmy wieczorem na miejsce, restauracja była wypełniona po brzegi. Jest tu dość ciasno, małe stoliki na których nie mieszczą się więcej niż dwa talerze i kieliszki, stoją bardzo blisko siebie, więc jeśli ktoś ma ochotę na intymne spotkanie lub chce się z kimś podzielić tajemnicami wagi państwowej, to raczej nie powinien się tu wybierać. Ale jeśli ktoś lubi gwarną, radosną atmosferę francuskiego bistro, to powinien tu zawitać. Wystrój lokalu jest prosty, klasyczny, w stylu lat 30-tych, można się tu poczuć jak w Paryżu czy Londynie. Na ścianach interesujące czarno- białe zdjęcia.</p>
<p style="text-align:justify;">Karta menu jest prosta i krótka. Króluje tu kuchnia europejska z przewagą dań znad Sekwany&#8230; Szef kuchni <strong>Łukasz Guziński</strong>, pracował wcześniej w restauracji Skrzydełko czy Nóżka, szlifował także swoje umiejętności w restauracji w Paryżu. Teraz oprócz szefowania w R20 pojawia się czasami w telewizji gotując w <strong>Pytaniu na Śniadanie</strong>. Czy stanie się kolejną telewizyjną gwiazdą kulinarną? Oby nie ucierpiała na tym knajpka na Powiślu bo szkoda by było.</p>
<p style="text-align:justify;">W R20 nie można ominąć perfekcyjnego <strong><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Carpaccio" target="_blank">carpaccio</a></strong> , które wygląda jak dzieło sztuki, a smakuje bosko. Ciekawa jest także <strong>wołowina po</strong> <strong>burgundzku</strong> duszona w czerwonym winie z warzywami i boczkiem, pod kołderką z francuskiego ciepłego ciasta (35zł) choć samo mięso mogłoby być mniej twarde. Zachwyciły mnie także <strong><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bliny" target="_blank">bliny</a> z łososiem i kwaśną śmietaną</strong> (28 zł) choć nie jestem fanką placków ziemniaczanych, te są mistrzowskie, zrobione z grubo utartych ziemniaków, dobrze wysmażone, chrupiące. Łosoś i śmietana są ich doskonałym dopełnieniem, tworzą także doskonałą kompozycję kolorystyczną. Intrygująca jest też karta deserów, tym razem skończyło się na pochłonięciu jej wzrokiem, ale na pewno w przyszłości będziemy jeszcze odkrywcami słodkiej karty w R20.</p>
<p style="text-align:justify;">Lokal nie ma jeszcze koncesji na alkohol (ma być podobno już niedługo) więc zamiast wina do posiłków popijaliśmy kawę i herbatę. Szkoda&#8230; bo wino wyjątkowo pasuje do klimatu tego miejsca. W okresie przedkoncesyjnym właściciele, aby przyciągnąć klientów pozwalają na wniesienie własnego wina, z czego skorzystała spora grupka gości, ale niestety o tym nie wiedzieliśmy. Kelnerzy na Rozbrat to ekipa międzynarodowa, wyjątkowo sympatyczna i uśmiechnięta. Widać że niektóre kelnerki jeszcze się uczą, ale widać też duże zaangażowanie i zapał do pracy. Szczególne wyróżnienie należy się wiecznie uśmiechniętemu kelnerowi , który przybył na Powiśle z dalekiej Hiszpanii i zabawia gości zagadując ich mieszaniną różnych języków. Mimo że nie obsługiwał naszego stolika, co chwilę podchodził do nas, żeby pomóc w wyborze i zapytać czy nam smakuje. Nie mogliśmy zaprzeczyć, bo jedzenie w Rozbrat 20 jest wyśmienite.</p>
<p style="text-align:justify;">Poczuliśmy się tam jak byśmy byli gdzieś na <strong><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Montmartre" target="_blank">Montmartre</a></strong>, w rodzinnym bistro na rogu, gdzie goście i właściciele się znają, a uśmiechnięty kelner wita po imieniu i pyta jak było na wakacjach . Na Rozbrat 20 będziemy wracać , aby znów poczuć niezwykłą atmosferę gwarnego, europejskiego bistro i odkryć nowe intrygujące smaki.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Restauracja Rozbrat 20, Warszawa ul. Rozbrat 20, tel.(22) 628 02 96</strong></p>
<p style="text-align:justify;"> </p>
<p style="text-align:justify;"><strong><span style="color:#ff9900;"><span style="text-decoration:underline;">Zobacz także:</span></span></strong></p>
<p><strong><a href="http://restaurantica.pl/2009/11/18/rozbrat-20-knajpa-roku-2009/" target="_blank">Rozbrat 20 Knajpą Roku 2009</a></strong></p>
<p><a href="http://restaurantica.pl/2009/07/23/michels-brasserie-kawalek-europy-ze-szczypta-azji/" target="_blank"><strong>Michel’s Brasserie – kawałek Europy ze szczyptą Azji</strong></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/02/01/r20-rozbrat-20-montmartre-na-powislu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>In Vino &#8211; Tak, ale</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/01/18/in-vino/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/01/18/in-vino/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jan 2009 08:15:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[winiarnie]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[winiarnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.wordpress.com/?p=54</guid>
		<description><![CDATA[In Vino to pyszne jedzenie, polecam tutejsze patatas bravas , a także znakomity gulasz. Dania pyszne, doskonale przyprawione,  porcje słusznych rozmiarów, nawet dla takich łakomczuchów jak ja. Niestety jedzenie to jedyny, choć duży i ważny plus lokalu. Poza tym, jedyne co pamiętam z jesiennej wizyty to ciągły zapach papierosów, muszą mieć jakiś problem z klimatyzacją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="opinia" style="text-align:justify;"><strong>In Vino</strong> to pyszne jedzenie, polecam tutejsze <strong>patatas bravas</strong> , a także znakomity<strong> gulasz</strong>. Dania pyszne, doskonale przyprawione,  porcje słusznych rozmiarów, nawet dla takich łakomczuchów jak ja. Niestety jedzenie to jedyny, choć duży i ważny plus lokalu. Poza tym, jedyne co pamiętam z jesiennej wizyty to ciągły zapach papierosów, muszą mieć jakiś problem z klimatyzacją lub jej brak, to miejsce zdecydowanie nie nadaje się dla ludzi niepalących. <strong>In vino</strong>, tak jak sugeruje nazwa, to także winiarnia. Według mnie jak na winiarnię wybór win bardzo przeciętny i mało oryginalny. Obsługa mało kompetentna, głównie zajęta rozmowami za barem, nie za bardzo zainteresowana klientami i ich potrzebami. Przy próbie zmiany dodatków do dania głównego kelnerka była bardzo oporna, wręcz nieprzyjemna. Chętnie spróbowałabym jeszcze jakichś innych dań w In Vino, ale tylko jeśli pojawi się przed lokalem ogródek w lato, bo w środku nie da się oddychać ze względu na papierosy. Jeśli komuś nie przeszkadzają papierosy i obsługa to warto zajrzeć.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>In Vino, ul. Bracka 20, Warszawa, tel. (22) 827 29 70 </strong><strong>( restauracja zamknięta)</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/01/18/in-vino/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Restauracja Gar</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/01/18/restauracja-gar/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/01/18/restauracja-gar/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jan 2009 23:50:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[międzynarodowa]]></category>
		<category><![CDATA[creme brulee]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.wordpress.com/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Restauracja Gar to piękny klasyczny wystrój sprzyjający nastrojowej atmosferze. Meble, oświetlenie, kwiaty, wszystko do siebie idealnie pasuje. Kompetentna, sprawna obsługa. Lokal tętni życiem, wskazuje na to ilość zajętych stolików. Wszystkie dania których próbowaliśmy były rewelacyjne. Barszcz rubinowy o pięknej barwie, okraszony ziemniakami (18zł),  długo jeszcze śnił mi się po nocach. Odwiedzając Gar nie można też ominąć niezwykłych dań [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.restauracjagar.pl/#" target="_blank">Restauracja Gar</a></strong> to piękny klasyczny wystrój sprzyjający nastrojowej atmosferze. Meble, oświetlenie, kwiaty, wszystko do siebie idealnie pasuje. Kompetentna, sprawna obsługa. Lokal tętni życiem, wskazuje na to ilość zajętych stolików. Wszystkie dania których próbowaliśmy były rewelacyjne. <strong>Barszcz rubinowy</strong> o pięknej barwie, okraszony ziemniakami (18zł),  długo jeszcze śnił mi się po nocach. Odwiedzając Gar nie można też ominąć niezwykłych dań z wołowiny: <strong>Polędwicy polskiej w rozmarynie i czosnku marynowanej z masłem truflowym</strong> (65 zł) oraz <strong>Chateaubriand z argentyńskiej polędwicy z sosem klasycznym Béarnaise</strong> (69 zł). Mięso jest świetnie przyrządzone i  przyprawione. Deser czyli <strong>Crème bruleé z kroplą likieru Cointreau</strong> (18 zł) odbiega trochę od ideału,  ale trzymał średnią warszawską.  Polecam Gar na elegancką, nastrojową kolację. My uczciliśmy tam naszą rocznicę ślubu.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.restauracjagar.pl/#" target="_blank">Restauracja Gar</a>, ul. Jasna 10, Warszawa, tel. (22) 828 26 05</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/01/18/restauracja-gar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Da Luca &#8211; niezły fast food</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/01/04/da-luca-niezly-fast-food/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/01/04/da-luca-niezly-fast-food/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jan 2009 11:27:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[centrum handlowe]]></category>
		<category><![CDATA[fast food]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[włoska]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[lunch]]></category>
		<category><![CDATA[makaron]]></category>
		<category><![CDATA[sałatka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.pl/?p=339</guid>
		<description><![CDATA[Da Luca to zdecydowanie typowy fast food, a fast food nie jest szczytem marzeń kulinarnego poszukiwacza do jakich siebie zaliczam. Ale mogę powiedzieć że jest to fast food, do którego jeszcze wrócę, jeśli będę akurat na zakupach w Blue City. Menu proste, bo składa się tylko z makaronów i sałatek. Można wybrać różne rodzaje makaronów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>Da Luca</strong> to zdecydowanie typowy fast food, a fast food nie jest szczytem marzeń kulinarnego poszukiwacza do jakich siebie zaliczam. Ale mogę powiedzieć że jest to fast food, do którego jeszcze wrócę, jeśli będę akurat na zakupach w <strong>Blue City</strong>. Menu proste, bo składa się tylko z makaronów i sałatek. Można wybrać różne rodzaje makaronów i sosów lub jedną z długiej listy sałatek &#8211; małą lub dużą porcję. Ja dwukrotnie zdecydowałam się na sałatkę. Sałatki są dość podobne, różnią się zazwyczaj 1-2 składnikami, czasami sosem. Mięso do sałatek podgrzewane w mikrofali jak w prawdziwym fast foodzie. Dania &#8211; zupełnie nie jak w fast foodzie podawane na ładnych białych stylowych talerzach, wcale nie w plastiku. Za to duży plus. Plus też za wielkość porcji i smak, sałatki mają sporo różnych składników i są całkiem smaczne. Jak na fast food. Na lunch lub posiłek w trakcie zakupów w Blue City &#8211; polecam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/01/04/da-luca-niezly-fast-food/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Positano &#8211; smaki jak we Włoszech, wystrój jak z PRL</title>
		<link>http://restaurantica.pl/2009/01/04/positano/</link>
		<comments>http://restaurantica.pl/2009/01/04/positano/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jan 2009 11:20:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>restaurantica</dc:creator>
				<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[włoska]]></category>
		<category><![CDATA[knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[makaron]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[tagliatelle]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://restaurantica.pl/?p=337</guid>
		<description><![CDATA[Wystrój Positano na Kasprowicza to wycieczka do świata rodem z PRL, tudzież wczesnych lat 90-tych. Aż dziwi, że po tylu latach nic się tu nie zmieniło. Do wystroju idealnie pod względem wizualnym pasuje także obsługa, ale tylko jeśli chodzi o stroje i wiek. Jeśli chodzi o uprzejmość to zdecydowanie standard nie prlowski. Obsługa to zdecydowanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Wystrój <strong><a href="http://www.positano.pl/" target="_blank">Positano</a></strong> na Kasprowicza to wycieczka do świata rodem z PRL, tudzież wczesnych lat 90-tych. Aż dziwi, że po tylu latach nic się tu nie zmieniło. Do wystroju idealnie pod względem wizualnym pasuje także obsługa, ale tylko jeśli chodzi o stroje i wiek. Jeśli chodzi o uprzejmość to zdecydowanie standard nie prlowski. Obsługa to zdecydowanie duży plus lokalu,  przewyższa warszawskie standardy, dawno nie spotkałam tak miłych kelnerek. W Positano polecam przede wszystkim pyszne makarony. Mój ulubione danie to <strong>tagliatelle z sosem positano</strong>, ( czyli sosem pomidorowym, kaparami, oliwkami, bazylią, peperoni, cebulą, czosnkiem, pietruszką) (27 zł). Duża porcja, ze sporą ilością doskonałego sosu, który co ciekawe nie jest zmieszany z makaronem tylko umieszczony na wierzchu. Polecam to miejsce mimo mało zachęcającego wystroju. Jedzenie i obsługa niwelują nieciekawe wnętrze.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><a href="http://www.positano.pl/" target="_blank">Positano</a>, ul.Kasprowicza 30, tel. 22  834 48 10,    22  639 88 41<br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://restaurantica.pl/2009/01/04/positano/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

