Burger Bar – czyli jak uzależnić się od hamburgerów

25 kwietnia 2012

Burger BarMoim celem jest dziś Burger Bar, zupełnie nowe miejsce na Mokotowie, o którym huczy od kilku dni cała Warszawa. Burger Bar umiejscowił się na Olkuskiej, obok kebabu i skupu złomu, gdzie towarzystwo jest dość specyficzne. Głodna i niezrażona okolicą wchodzę do Burger Baru. Nad wejściem wisi ciekawy neon, który pali się wieczorami dodając kolorytu dość szarej okolicy. Wewnątrz mamy surowy wystrój, proste stoły i krzesła. Na pewno nie można powiedzieć, że jest tu przytulnie, ale wystrój pasuje do charakteru miejsca. Co prawda nie byłam w typowej burgerowni w Stanach, ale tak właśnie ją sobie wyobrażam. Tylko, że w USA wszystko jest w rozmiarze XL, a na Mokotowie mamy doczynienia z wersja XS. Przynajmniej jeśli chodzi o wielkość lokalu. Pomieszczenie jest maleńkie, zmieściło się tu zaledwie sześć niewielkich stolików. Można także usiąść przy barze przy oknie na wysokich stołkach. Niektórzy goście, którym brakuje słońca i świeżego powietrza wynoszą krzesła na zewnątrz. Przy jednym z małych stoliczków siedzi dziś Maciej Nowak, który wszedł tu kilka minut przede mną. Kolejny raz odwiedzamy knajpy symultanicznie…  Recenzent Gazety zajada 3 hamburgery, a z podsłuchanej rozmowy z właścicielami wnioskuję, że recenzja będzie chyba pozytywna. Przekonamy się pewnie już w piątek… Przez burger bar przewijają się tłumy ludzi. Ludzi dość kontrastujących z przesiadującymi wokół składu złomu lokalesami. Podjeżdżają dobre samochody, wysiadają mężczyźni i kobiety ubrani w markowe ciuchy często z identyfikatorami wielkich korporacji dyndającymi na szyjach.

Burger Bar

Burger Bar

W menu lokalu królują oczywiście burgery. Możemy wybrać spośród 4 różnych rodzajów kanapek z polską wołowiną – jest hamburger (18 zł), cheeseburger, bbq burger, greenchilliburger (24 zł), a dla pasjonatów i wielbicieli wersji luksusowej jest także burger z japońskiej wołowiny wagyu (35 zł). Polskie hamburgery robione są  ze 100%, świeżo zmielonej wołowiny Angus. Zamiast w papierowych bułkach masowej produkcji, mięso podawane jest w bułkach własnego wypieku. Właściciele  na razie nie zatrudniają obsługi tylko sami dbają o klientów, przygotowując jedzenie na miejscu. Jeden z gości przed zamówieniem wypytuje o ser będący składnikiem cheeseburgerów. „A jaki to ser? Czy na pewno nie jest taki z supermarketu, gotowy w plasterkach, z plastiku?” Właściciel zapewnia, że nie tylko wołowinę i bułki, ale także ser mają najwyższej jakości. „To Irlandzki cheddar, pomarańczowy” odpowiada. W tym czasie jego wspólnik wyłania się z pomieszczenia w głębi, wyjmując na dowód z  lodówki wielki kawał prawdziwego irlandzkiego sera. W każdym hamburgerze jest – oprócz mięsa – sos, pomidor, ogórek, sałata. Dla tych, którzy lubią na ostro jest sos chipotle, który właściciele robią  sami z wędzonych papryczek jalapeno.

Burger Bar

Burger Bar

Staję w kolejce. Po dokładnym wypytaniu o skład każdej kanapki, wybieram wersję BBQ burger czyli z sosem barbeque i boczkiem. Moje zamówienie ma numer 16 i mają mnie zawołać jak będzie gotowe. Czekanie na burgera trochę trwa, bo przede mną złożono już sporo zamówień a co chwilę wchodzą kolejni klienci. Wreszcie jest… wyczekany estetycznie zapakowany w biały papier umieszczony w metalowym koszyczku, z dodatkiem nachosów. Estetycznie się prezentuje.

A jak smakuje? Jeśli do tej pory hamburgery jedliście tylko w fast foodach to spotka Was tu miła niespodzianka. Bo hamburger nie musi smakować jak papier, można go zrobić pysznie, naturalnie, zdrowo, w wersji slow. Ten z Burger Barze jest idealnie przypieczony i przyprawiony. Sos i warzywa świetnie uzupełniają smak mięsa. Jest ich dokładnie tyle, ile być powinno, tak że czuć smak mięsa, a sos nie wylewa się z bułki. Jadłam już niejeden hamburger slow foodowy. Niejeden był niezły, a kilka nawet bardzo dobrych. Ale ten na Olkuskiej jest wybitny, obłędny, boski.

Burger Bar

Burger Bar

W menu oprócz burgerów jest także Pulled Pork (14 zł) czyli łopatka wieprzowa zamarynowana i upieczona, podawana w kanapce z warzywami i sosem. Zamawiam ją przy kolejnej wizycie w Burger Barze. Jest oryginalna, smakowita, cudownie zbalansowana. Wkrótce ma być także rosół Chipotle przygotowywany na miejscu z kurczakiem, kolendrą, awokado, dymką i limonką. Brzmi zachęcająco, trzeba będzie spróbować przy kolejnej wizycie. Burgery klasyfikujemy zwykle do fast foodu. Ten na Mokotowie, schowany w budkach przy skupie złomu, to slow food w pełnym tego słowa znaczeniu. Świetna wołowina, wypiekane bułki, doskonałe dodatki. Jest pyszny, naturalny i z duszą. Burger Bar to nie jest miejsce na jedną wizytę. Uzależnia już od pierwszego  gryza. Już następnego dnia po pierwszej wizycie jestem tu znowu… i z pewnością nie jest to ostatni raz…

Burger Bar, ul. Puławska 74/80, wejście od Olkuskiej, otwarte wtorek- niedziela od 12.00 do 20.00

.

Więcej zdjęć z mojej wizyty w Burger Bar znajdziecie na fanpage’u Restaurantica.pl na Facebooku.

..

Czytaj o modzie na burgery w Warszawie w poście:

Burgermania czyli burger w natarciu

.

Czytaj także o innych burgerowniach w Warszawie:

Warburger

Barn Burger – Burger Szał

Lokal Bistro

Podsumowanie

Dzielnica: Mokotów

Kuchnia: amerykańska, burgery

Ceny: 20-40 zł

Typ lokalu: bar

Okazja: lunch, spotkanie z przyjaciółmi

52 Responses to Burger Bar – czyli jak uzależnić się od hamburgerów

  1. Jswm says:

    Dobrze, że wcześniej zjadłam obiad, bo bym się zapluła 😉

    • hiszpan15 says:

      Dobrze jest w ogóle coś zjeść przed pójściem do Barn Burgera:)
      Ja poszedłem19,04,13 na głodnego. Zamówiłem Dirty Harry średnio wysmażony, a dostałem mieloniaka który tylko leżał koło grilla. Nie wiem jak wcześniej, ale na Złotej kotlet tylko liźnięty tłuszczem z grilla, a w środku kompletny czerwony surowiak. No cóż nie będę robił z siebie malkontenta miliony jedzą i nic nie mówią. Na szczęście za te 26 zeta dorzucają fryty i kolesława więc na głodnego nie wracałem.

      • Krzysiek says:

        To nie Barn Burger tylko Burger Bar. Jest bardzo duża różnica między nimi. Burger Bar ma o niebo lepsze przyprawy i burgery nie przypominają kompletnej ciapy jak te Z Barn Burgera

  2. Norbert says:

    łysy pan ze zdjęcia chyba nie lubi swojej pracy…

  3. ToMeK80 says:

    Przejeżdżałem w poniedziałek Burger zamknięty, dzisiaj o 14 to samo. Chyba nie ma chętnych na te hamburgery.

  4. w poniedziałki chyba mają zamknięte, tak wynikało z kartki na drzwiach, ze czynne od wtorku do niedzieli, a że dziś o 14.00 też zamknięte, bez żadnej info? dziwne…

  5. salieri12 says:

    fajna sprawa 😛

  6. moznagosciom says:

    Ceny nowojorskie, hamburgery bardzo dobre, choć „obłędne” i „boskie” to nie są przymiotniki, które jakikolwiek burger jest w stanie ze mnie wycisnąć. Trochę zbyt długo się czeka.

    Można mieć nadzieję, że cała ta okolica ożyje, to dobre miejsce na jedzeniowo/imprezowe zagłębie. Niedługo będzie obok winebar, jest sporo knajpek, czynsze pewnie (póki co) nie są szalone… zobaczymy

    • może mnie trochę entuzjazm poniósł przy opisywaniu…:) ale naprawde są świetne:) ja czekałam kilkanaście minut za pierwszym razem, kilka za drugim, ale podobno już wczoraj czas oczekiwania przekraczał godzinę… to za dużo jak na hamburgera, nawet takiego, moim zdaniem.

      cieszy mnie bardzo, że coś sie w okolicy ruszyło… co prawda mieszkam dość daleko, ale często tam jestem i często jestem głodna:)

  7. Saula says:

    Zachęcona opisem pojechałam tam dziś z rodzinką. Pierwsze wrażania ok. Zamówienie złożone- 20 min czekania, ok, posiedzimy chwilę. Ale czas mija i mija, a moja mała córka już roznosi okolicę. Zamówienie dostaliśmy po 40 min i byliśmy już tym podirytowani. Szanujmy swój i innych czas, a tu tego zabrakło. Gdyby pan od raz powiedział, że trzeba czekać 40 min to poszlibyśmy na spacer do parku, a tak tylko siedzimy i czekamy. Zamówiłam bbq burger i był smaczny choć tego bbq w ogóle nie czułam. Druga kanapka to cheeseburger i niestety sera tam za bardzo nie widzieliśmy. Ogólnie smacznie, ale nie za te pieniądze i za tak długi czas czekania. Mam wrażenie, że panowie nie jeszcze nie wypracowali systemu płynnego przygotowania, aby ten czas zmniejszyć.Wiele osób po informacji o 30 min czekania rezygnowało. W skali od 1 do 10 oceniam na 5 i raczej nie będzie mi się chciało tam więcej wracać i czekać na średniej wielkości kanapkę.

  8. Mirek says:

    A ja byłem dzisiaj z rodziną i po ponad godzinie oczekiwania zamówiłem znajdujący sie obok kebab, który został mi podany po 2 minutach, kosztował połowę ceny tych hamburgerów i był naprawdę smaczny !!!

    • Iwona says:

      Jak zobaczyłam Pana wpis postanowiłam przyłączyć się do wątku, gdyż mój mąż zrobił dokładnie to samo:) Ja czekałam na burgera właśnie w niedzielę nie umiem powiedzieć nawet ile godzin, a mój mąż najadł się u sąsiadów ogromnym kebabem, bo nie wytrzymał z głodu. żałowałam, że nie zrobiłam tego co on, kiszki mi marsza grały, a jego danie w tym momencie pachniało obłędnie warzywami i mięsem. Dzięki temu mogliśmy jednak usiąść jak ludzie, gdyż klienci Burgera mięli miejsca siedzące na chodniku a kebab miał stoliczki. Burger smaczny, mięso delikatne, aczkolwiek jak dla mnie źle przyprawiony. Byłam taka głodna, że jak się w końcu doczekałam zamówienia to pragnęłam zjeść co najmniej 3 sztuki !!!! Mój mąż najedzony oddał mi swoją część !!! Idiotyzm spędzać niedzielę w ten sposób. Burger zdobyty jak trofeum okazał się rozczarowaniem. Miejsce fajne, ale następnym razem zjemy u konkurencji – mieszkamy w okolicy i jesteśmy częstymi gośćmi. Zdecydowanie wolimy czekać krócej na posiłek, a za 20 zł zjemy super przysmaki siedząc jak ludzie przy stole. Burger nie był wart swojej ceny. Serwis gorszy niż w podrzędnym barze

  9. Paula says:

    Przereklamowane !!!!!!!!! Czekaliśmy ponad 1,5 godziny siedząc na chodniku w koszmarnym skwarze !!! Szczerze kanapka nie była warta swojej ceny. Kompletnie bez smaku, bez przypraw, z bułki zrobiła się miazga !!! Obsługa nie ogarnia zamówień !!! Trwało to wszystko baaaaardzo długo, smakowało naprawdę średnio i nie wiem, czy jest warte tej kosmicznej ceny. Przyszliśmy, bo faktycznie dużo się mówi o tym miejscu na Mokotowie, ale myślę, że za takie pieniądze najem się równie smacznie w sąsiednich knajpkach. Szczerze polecam to gastronomiczne zagłębie, uliczka klimatyczna, konkurencja tańsza i mam nadzieję – szybsza w obsłudze:) Nie sądzę, byśmy zdecydowali się przejść ten sam horror ponownie.
    pozdrawiamy smakoszy !!!!!!!!!!

  10. Shogun says:

    Kurcze!

    Jak to różnie w życiu bywa,
    kilka wizyt w różnych godzinach, od 12 do 19tej, wszystko bez ciśnień, mega smaczne i pozostawiające megazadowolenie.
    A tu prosze:D

    Nic tylko, jak tylko będę w okolicy testuje kolejny raz dla pewności – zobaczymy, czy serio coś zaczęło iść nie tak.

  11. yellow pinto says:

    cos jest magicznwego w burgerach 🙂 zawsze robie je na grillu 😀

  12. Shogun says:

    Podbiłem dziś.
    Trochę klientów się kręciło.
    Spytałem o czas oczekiwania
    – ok. 35 minut.
    Czy wszystko jest?
    – nie ma pulled porka i chilli burgera, reszta jest
    Zastanowiłem się, przekalkulowałem i pomyślałem, że wrócę innym razem, może w innej porze.
    Sporo osób jednak zostało i czekało

    Nie wiem w czym problem?

    No i btw, jeśli ktoś literalnie czekał 1,5 czy 2h to… napisałbym, że podziwiam, tylko co?

  13. Każdy wybiera na co poświęca czas i pieniądze. Ja chyba tez więcej niż 30 minut bym nie czekała, mimo, że bardzo mi smakowało:) Naprawdę nie trzeba czekać 1,5 godziny, a potem marudzić. Można zjeść gdzieś indziej i wrócić kiedy jest luźniej. Myśle że niedługo szum po recenzji Nowaka trochę przycichnie i da się tam normalnie zjeść:)

  14. Shogun says:

    Jak dla mnie to nawet można zamówić i do Parku Dreszera się przejść…;)

  15. g.gru says:

    Byłem dzisiaj koło 16 i było tłoczno, ja wykazałem się sprytem i zamówiłem od razu bbq burgera i puled porka. Czekałem dobre ponad pół godziny i z każą minutą wmawiałem sobie że to musi być coś wyjątkowego skoro tyle na to czekam [dłużej niż na steka w restauracji well done hehe] patrzyłem na burgery innych z ciekawością i zazdrością…Doczekałem się, zabrałem co moje i pojechałem na rowerze do parku po drugiej stronie ulicy, znalazłem ławeczkę usiadłem i i i … czar prysł normalny burger ze zwyczajnej wołowiny ale z bardzo dobrą bułką, zjadłem go ze smakiem ale puled pork bardziej mi smakował. I wiecie może czemu? temu bo jest tańszy a jak coś jest tańsze to człowiek lepiej to przyswaja a jak coś droższe to ma się większe oczekiwania. Lubię to żarcie, sam uważam że potrafię zrobić to lepiej w domu, ale nie będę się przechwalać. Ja podziwiam panów za odwagę i chciałem podziękować za otwarcie bardzo fajnego ciekawego rozdziału w warszawskiej gastronomi. Myślę że teraz burger bary będą wyrastać jak grzyby po deszczu. za drogo za wolno , na ich grillu mieści sie tylko 6 burgerów ja bym szybko inwestował w drugiego grilla. Za mały stosunek mięsa do reszty, bułka i dodatki zagłuszają mięso i burger jest tak cienki że ciężko osiągnąć stopień średnio krwisty.
    no cóż ale poszło to w lanserke tak jak parę innych lokali gdzie nie ważne co i jak…
    ale trzeba tam być…

  16. restaurantica says:

    podjechalam dziś około 18.00. zapytałam się ile będę czekała, okazało się że 40 minut, więc zrezygnowałam, bo mi się dość spieszyło, może w innych porach jest lepiej. smakowało mi, ale tyle to nie będę czekać…

  17. Piotrek says:

    Hmmm… Planuję się tam wybrać, ale nie wiem czy przez to, że będę musiał tyle czekać, nie wyląduję znowu na przepysznej pizzy w Primie kilka kroków dalej. Dodam pizzy w cenach burgerowych 🙂

  18. Asia says:

    Bylismy, czekalismy kolo godziny. Niestety o czasie oczekiwania nie zostalismy poinformowani. O tym, ze trzeba czekac tak dlugo dowiedzielismy sie przez przypadek jak pojawila sie pani Mucha, ktorej od razu powiedziano, czeka sie tak dlugo.
    Przykre, wieciej tam nie wrocimy.

  19. Magda says:

    Ja byłam po godzinie 18 i czekałam na zamówienie ok. 10 min. Burger pyszny, obsługa bardzo miła.

  20. Ona says:

    Byłam na początku czerwca, w niedzielę ok 1530. Sporo osób, czas oczekiwania urósł z 15 minut (zadeklarowanych) do 40minut. Obsługa miła i rzeczowa. Jeżeli chodzi o kanapkę, to naprawdę dobry i wart swojej ceny. Tak powinien smakować dobry burger z dobrej wołowiny. Zamówiłam podwójnego cheeseburgera za 30pln. Jedna uwaga, intensywny „zapach” smażonego burgera potrafi dusić, a i ubranie potrafi tym przejść. Ogólnie polecam.

  21. Agnieszka says:

    A ja porównując jakość, miejsce, możliwość zjedzenia na miejscu i czas oczekiwania…. to zdecydowanie bardziej wolę Prostą Historię na Saskiej Kępie /Francuska róg Zwycięzców. Mega pyszne burgery, różnorodne dodatki, mięso po prostu mega, bułeczki również pieczone na miejscu. Porcja na tyle duża, że duży głód opanowałam w połowie porcji, druga połowę jadłam z czystego łakomstwa… Do tego można zjeść i coś innego jeśli towarzysz nie ma ochoty na burgera. Ja polecam dodatkowo przepyszną lemoniadę robioną na miejscu. Jest w dwóch smakach, ja piłam wersję z grapefruitem, która jest obłędna w smaku.

  22. Emil says:

    Przereklamowany lokal, „sławe” zawdzięcza internetowym lansiarzom…

  23. Mags says:

    Dla mnie to miejsce traci na uroku głównie przez obsługę.
    Domyślalam się, że założeniem tego baru, że pomimo tego, że wystrój może nie jest
    najpiękniejszy, panuje tam miła atmosfera, ludzie „wpadają na burgera”- przy okazji
    mogą spotkać znajomych, pogadać, przywitać się z uśmiechniętym właścicielem.

    Właściciele chyba mieli inną wizję, bo minę mają jakby byli tam za karę. Nigdy nie uśmiechają się a każde zadane pytanie spotyka się ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy załogi, że w ogole osmielilo się ich o co zapytać. Taką sytuację miałam za każdym razem, a byłam tam trzy. Głównie dlatego, że obok mieszkam i jestem wielką fanką burgerów.

    Trzeci i ostatni raz byłam tam z moim chłopakiem (jest obcokrajowcem i on zamawiał), kiedy po zamówieniu burgera za 20 złotych i nachosów dla mnie za 5 zł- dostaliśmy samego burgera i 5 zł reszty :] mina pana przy kasie sprawiła, że nie miał za bardzo ochoty tego wyjaśniać. Ja na jego miejscu też bym nie miała. Można oczywiście zapytać czemu ja nie zamawiałam…może dlatego, że w żadnym innym miejscu taka sytuacja nam sie nie zdarzyla i nawet bym nie pomyslala….

  24. Mags says:

    PS. Zapomniałam napisać, że dał 50 złotych 🙂

  25. Rafał says:

    Obsługa to duży minus…
    Czas oczekiwania niestety też 🙁
    Całe szczęście powstaje więcej takich miejsc, więc jest gdzie dobrze zjeść 🙂

    • Krzysztoff says:

      A ja dziś odwiedziłem inną burgerownie w Centrum!
      W Barn Burger obsługa jest rzeczywiście lepsza, szybciej burgery są wydawane. Myślę, że to miejsce godne polecenia 😛

      • g.gru says:

        zgadzam się z tobą , dzisiaj znowu byłem. To uzależnia i wiesz co mi tam pasuje obsługa,kulturalne ale lużne podejście i to że mają Dr.Pepera co idealnie pasuje do burgera. I wielkość jest w sam raz Burger u frytki w cenie do tego, nic więcej do życie nie potrzeba…

  26. Ania says:

    Witam,
    przez przypadek natknęłam się na Pani blog w internecie. Mam kilka ulubionych blogów, które regularnie śledzę i Pani blog dołączył do tej listy. Uwielbiam gotować i interesuję się wszystkim co jest związane z gotowaniem, czy szerzej pojętą gastronomią. Dodam,iż pochodzę z rodziny w której wszystko kręci się wokół jedzenia. Moja mama przez 20 lat pracowała jako kucharz i szef kuchni, m.in. w kilku warszawskich restauracjach, rodzice mojego narzeczonego są restauratorami(Jedna ich restauracja ma nawet swoją recenzję na pani blogu :)), tak więc postanowiłam, zacząć chodzić do restauracji, ponieważ pisze pani o poziomie knajp, jakiego ja nie znałam. Z opowieści mamy i swojego doświadczenia, mało którą restauracje wspominam naprawdę rewelacyjnie. Mama mojego narzeczonego, często mówi: „jak wam się nie chce gotować, to nie jedzcie na mieście, tylko niech Michał coś weźmie od nas z restauracji albo przyjdźcie do nas, bo gdzie indziej to się tylko wrzodów i niestrawności nabawicie”. Wracając do meritum, zachęcona Pani blogiem(bo pisze Pani tak wspaniale o wielu warszawskich restauracjach),postanowiłam to sprawdzić i zaczynam powoli zwiedzać niektóre miejsca,żeby moc od czasu do czasu pójść sobie w jakieś sprawdzone miejsce, jak mi się nie będzie chciało gotować. Od razu powiem, że dla mnie najlepszy posiłek, to jest zrobiony własnoręcznie albo wspólnie z mamą i siostrą i zjedzony przy wspólnym stole w domu z rodziną, żadna restauracja nie da takiej atmosfery i jedzenia, powtarzam absolutnie żadna, ale czasami jak wracam zmęczona z pracy, to nie mam siły na gotowanie. Od razu też powiem, że odpadają wszystkie super drogie restauracje, bo jak mam zapłacić 40 czy 50 zł za miskę zupy, czy sałatkę a potem 100zł za danie główne, to zdecydowanie nachodzi mnie wtedy ochota na self prepair i robię w domu coś wykwintnego, za połowę tej kwoty. Wybrałam się więc pewnego dnia, wraz z moim narzeczonym do Burger Baru. Mieszkamy na Sadybie więc daleko nie mieliśmy. Była godzina 4 czy 5 po południu w jakiś dzień roboczy, nie pamiętam czy to była środa, czy czwartek. Miejsce znaleźliśmy łatwo, można zaparkować pod barem. No i wszystko się zgadza,pod punktem skupu surowców wtórnych, który mieści się tuż obok, siedzą menele, był i pan w czarnym mercedesie cabrio, który przyjechał na burgera. Był upał więc miło było wejść do klimatyzowanego pomieszczenia, poza tym stoliki na zewnątrz były zajęte. W środku jeden stolik był zajęty, więc tłumu nie było, dopiero, gdy złożyliśmy zamówienie i usiedliśmy zaczęli przychodzić ludzie i zrobiło się ciasno. Pierwsze wrażenie, zgadzam się z osobami, które pisały posty wcześniej, facet za ladą to jakiś gbur. Na tablicy było napisane, że do picia jest woda, cola i sok. Więc poprosiłam o sok…..pomarańczowy(nie wiedziałam jakie soki mają a ja zwykle biorę pomarańczowy, bo jest najbardziej popularny i wszyscy go mają :))Okazało się, że jednak nie mają, co mi się zdarzyło chyba pierwszy raz ale to zupełnie nie szkodzi, bo nie muszę pic pomarańczowego, zapytałam więc jakie mają….odpowiedź brzmiała tak,że w ogóle odechciało mi się pić i jeść, jakby to było oczywiste,że mają jabłko, jabłko mięta(tak swoją drogą do burgera, to dziwne zestawienie:/) i jakiś inny wynalazek. Wzięłam jabłko.I tutaj już mam uwagę. Mała buteleczka soku- 6 zł i jeśli już chcemy być tacy modni, zdrowi i w ogóle, to powinny być to soki świeżo wyciskane, albo przynajmniej w buteleczkach ale nie pasteryzowane. Bo oto mamy buteleczkę soku i wszystko fajnie jakaś lokalna firma,z polskich jabłek…ale pasteryzowany.Dodam iż żadnych szklaneczek nawet plastikowych nie dają, trzeba pić z gwinta a colę bezpośrednio z puszki :/, i niech mi ktoś nie pisze, że to jest bar i że wydziwiam, bo jak się płaci 25 czy 35 zł za burgera, to nie nie chcę pić bezpośrednio z jakiejś brudnej puszki.Ja zamówiłam bbq a mój narzeczony cheeseburgera. Jak dostaliśmy kanapki(czekaliśmy jakieś 25 minut)to od razu wiedziałam,że za chwile nastąpi zamiana, bo cheeseburger był dużo mniejszy i po kliku kęsach zaproponowałam zamianę(powiem szczerze,że było mi wstyd, bo z takim entuzjazmem zabrałam mojego lubego do tego zachwalanego baru i po jego minie widziałam, że na pewno się nie naje).Powiem tak , może i nie jestem zupełnie rozczarowana, to był przyzwoity burger, ale naprawdę, po takim opisie miałam większe oczekiwania. Podsumowując, kawałek mielonej wołowiny i też nigdy nie określę burgera jako niebiański itp, drogi, najeść się na pewno jednym nie najecie, po prostu zaspokoicie głód a po godzinie znowu będziecie głodni.Rosołu nie było, sałatka colesław to łyżka sałatki w naczyniu przypominającym taki kieliszek „setkę” do wódki…za 5 zł. Te kilka nachosów z kroplą salsy, która wyglądała, przynajmniej w moim koszyczku, jakby…..zresztą nie będę pisać z czym mi się skojarzyło. Czekaliśmy 25 minut na burgera, zjedliśmy w 5 minut. I też się zastanawialiśmy czy nie wziąć po kebabie do domu…ale miałam w zamrażarce ośmiorniczki baby, z których zrobiłam ragout, podpatrzone i posmakowane w Dziurce od Klucza. I na koniec jeszcze jedna rzecz. Ja rozumiem prosty wystrój barowy, ale to co tam było sprawi,że nie przyjdę tam już. Malutka, ciemna klitka, pomalowana na kolor ciemno-majtkowy(jak w mojej piwnicy)z jakimiś tanimi, plastikowymi stołami i krzesłami?może i owszem w barze na dworcu 15 lat temu.Na zewnątrz też nie bardzo zachęcająco, bo patrzą się na ciebie pijani menele. Ogólnie dobry burger ale żeby się najeść, gdy ktoś jest głodny a my byliśmy, od śniadania nic nie jedliśmy, to jeden nie wystarczy a dwa dla dwóch osób to już stówka, więc za dużo na fast food, ale tak naprawdę nie wiem jak nazwać to miejsce. Wystrój,obsługa i charakter tanio barowy i zarazem żadny(żeby sie nie wysilać, bo ma być miejscem niezobowiązującym) a ceny, czas oczekiwania i jakość mają być restauracyjne. Czuję się trochę oszukiwana przez właścicieli, bo na wystrój nie wydali dużo, czynszu wysokiego nie płaca, mięso też nie jest aż takiego drogie, obsługi też nie ma, a ceny są i dlatego tam nie wrócę. I polecać też nie będę.

    • Sławomir says:

      Według mnie nikt nie oszukuje wszystko jest rozpisane na tablicy i nikt tu nie dolicza niczego więcej niż tam jest napisane a hamburgery i ich smak wręcz zaskakują pozytywnie, ale oczywiście nie dla wszystkich wszytko. Jednym pasuje drugim nie.

  27. mark191 says:

    Byłem dziś o 17, zwabiony dobrymi komentarzami zarówno tego bloga jak i Nowaka w Wyborczej. – potwierdzam w 100% .
    Najlepszy burger jaki jadłem w życiu ( co prawda jadam je bardzo rzadko).
    Miałem też szczęście bo czekałem równo 6 min. dokładnie tyle ile zapowiedział przyjmujący zamówienie właściciel.
    Nie mam też uwag co do wielkości, dla mnie idealny rozmiar.
    piszę to po 3 godz. od zjedzenia i nie myślę już o jakimkolwiek jedzeniu dzisiaj.

  28. Sławomir says:

    Pycha Pycha Pycha !!! Ja najbardziej cheesa polecam z pomidorkiem, co do wystroju to chyba nie wszyscy łapią klimat i im nie pasuje, ja jestem za. Stanowczo polecam, może tanio nie jest, ale wolę wydać 20 zyla na takie cudo niż 8 zyla na jakiegoś świńskiego kebaba. Wybór każdy ma. Pozdrawiam i polecam. Samo forum super w szczególności, że jak dla mnie w Warszawie a ja jestem tzw. słoikiem (super nazwa he he he) bardzo dużo knajp wali masówkę i oszukuje – piwo siki, żarcie drogie i nie dobre.

  29. Sławomir says:

    A i jeszcze jedno co bardzo mi się spodobało jak jadłem z moim kumplem Jankiem tego burgera super określił kotleta : ” ta wołowina aż muczy”. Jeszcze raz pozdrawiam – moja żona Magda uwielbia BBQ burgera(tu bardziej czuć chrupiący plaster boczku a mnie wołowinkę).

  30. Lol says:

    Dla mnie spoko calkiem smaczne nawet bardzo …. ceny raczej zbyt wysokie . jednym slowek lokal dla dzieci bogatych rodzicow ! i dla pozerow lubiacych sie lansowac i rozmawiac glosno o pieniadzach .

  31. Karol says:

    Moim zdaniem, smakowo najlepsze burgery, wspaniała bułka, robione na „lawie” burgery i cała reszta, ceny zdecydowanie akceptowalne(wołowina jest sporo droższa od resztek kurczaka używanych na kebab), po za tym nikt nie będzie robił biznesu społecznie ( biedni głupcy tego mogą nie zrozumieć). Dla mnie najsłabszym punktem jest obsługa, zdecydowanie mało przyjemna, wręcz gburowata,wystrój słabiutki, czystość bardzo średnia. Ale i tak polecam, bo burger jest rewelacyjny.

  32. MB says:

    Byłem dziś z żoną i znajomymi w BB
    żona zjadła Hamburgera z wołowiny BLCK (cieszy mnie fakt ze na prośbe Panowie go super wysmażyli dla kobiety w ciąży, jak również dziękujemy za miły gest obsługi poza kolejką, bo nie była mała…) ja natomiast zjadłem pysznego Chesa również w wołowiny BLCK
    Polecam miejsce, jeśli faktycznie chcecie zjeść super burgera…w ciekawym klimacie.
    OBALAM wszystkie posty o tym że coś może tam nie smakować…
    Przynajmniej Nam dziś udało się w 100% być zadowolonym….

Odpowiedz na „KarolAnuluj pisanie odpowiedzi