Hummusbar

9 marca 2014

W piątek zjadłam lunch w miejscu o niewielkim rozmiarze, ale potencjalnie międzynarodowym zasięgu. Hummusbar, otwarty od ostatniego poniedziałku przy Żelaznej choć niezbyt okazały jeśli chodzi o przestrzeń, ma mocne nurty kosmopolityczne. W ciągu pierwszych dni po otwarciu przyciąga ciekawą i różnorodną mieszankę gości, której przypatruję się z zainteresowaniem zajadając się lunchowo hummusem. Para dwudziestolatków konwersuje w języku angielskim, wychodzą najedzeni i uśmiechnięci, a ich miejsce za chwilę zajmuje para w średnim wieku porozumiewająca się po hebrajsku. Przy wejściu wcinają hummus z dodatkami dwie nastolatki. Na chwilę wpada i zaraz wypada zarośnięty, podobno stały klient w średnim wieku, który z pozoru wygląda raczej na mięsożercę niż wielbiciela potraw wegetariańskich, ale wychodzi ze sporą porcją hummusu na wagę. Za chwilę znów można poczuć się jak w Izraelu. Młody mężczyzna rozmawia z właścicielką po hebrajsku, a potem z hummusem z pieczarkami dosiada się do mnie, wcześniej grzecznie zapytawszy o zgodę. W swoim języku przekazuje wieść o nowym miejscu dalej rozmawiając o hummusie przez telefon. Kiedy wydaje się, że już nie wciśnie się tu nawet szpilki, wpada grupka roześmianych ekspatów i Polaków konwersując między sobą po polsku i angielsku, a z właścicielką po hebrajsku. Mają szczęście, bo akurat zwalnia się stolik. Polaków po polsku, a obcokrajowców języku angielskim obsługuje sympatyczny chłopak.

Hummusbar Żelazna

Hummusbar to zaledwie 3 wysokie, czteroosobowe stoliki i jeden niski, tuż przy ladzie z hummusem. W porze lunchu, w piątek, kilka dni po otwarciu nie ma tu wolnego stolika. Kiedy jedni goście kończą jeść, zaraz pojawiają się następni. Menu jest wypisane na tablicy nad barem. Krótką listę rozpoczyna hummus podawany w picie lub na talerzu z różnymi dodatkami. Można zjeść wersję wegetariańską (z czerwonym bobem, cieciorką, falafelem lub pieczarkami) bądź mięsną (z kurczakiem lub wołowiną). Oprócz tego w menu są inne dania kuchni izraelskiej takie jak shakshuka, malawach, falafel, sabich czy sałatki.  Wszystkie dania są także dostępne w wersji na wynos i pakowane w zgrabne pojemniki utrzymujące ciepło. Można również kupić większą ilość hummusu na wagę. Ceny dań są bardzo przystępne, najemy się tu za niecałe 20 zł. Właściciele pochodzą z Izraela, od półtora roku serwują swój hummus i pitę na targach i imprezach kulinarnych, a także dostarczają do kilku restauracji. Lokal na Żelaznej to ich pierwszy, ale już myślą o kolejnych, w tej chwili szukają lokalu w Łodzi.

Hummusbar wnętrze

Hummusbar wnętrze baru

Zgodnie z sugestią obsługi zamawiam Sabich (17 zł), czyli bakłażan, hummus, jajko, pastę shug i pitę. Ciepły hummus podany jest z bakłażanem, polany oliwą i tahini, posypany papryką. Towarzyszą mu sosy tahini i wyśmienity pikantny shug (czyli pasta z chilli). Dodatkowo zamawiam jeszcze małą sałatkę. Hummus smakuje doskonale, ma gęstą konsystencję i mocną nutę sezamową. Ja co prawda wolę wersje pikantniejsze i bardziej cytrynowe, takie jakie jadłam niedawno w Abu Hassan w Tel Avivie, ale i ten nie odbiega niczym od wielu, które kosztowałam w Izraelu. Na wynos zabieram hummus z czerwonym bobem (15 zł) , a także spore pudełko pikantnego sosu z chilli, które zapewniają mi smakowitą kolację.

Hummusbar sabich

hummusbar hummus

Zanim jednak opuszczę lokal, wsłuchuję się w gwar dobiegajacy z malutkiej wieży Babel, która wyrosła parę dni temu na Żelaznej. Różne języki, narodowości, wiek i jeden wspólny hummus, który łączy i do tego jak smakuje…

Hummusbar, ul. Żelazna 64, Warszawa, Wola, tel. 723 058 223

 

 

Podsumowanie

Dzielnica: Wola

Kuchnia: izraelska

Ceny: do 20 zł

Typ lokalu: bar

Przewodnik: nowe miejsca

Okazja: lunch, spotkanie z przyjaciółmi