Węgierska piwnica – Borpince

14 marca 2007

Borpince to miejsce warte odwiedzenia. Byłam tam kilka razy, a ostatnio tydzień temu w niedzielny wieczór. Jedzenie niezmiennie równej jakości, mimo nieco zmienionej karty od czasu mojej ostatniej wizyty. Wybrałam je gdyż chciałam się spotkać z przyjaciółka na babskie pogaduchy, Borpince doskonale się do tego nadaje, piwnica, pokoiki, zakątki i nastrój sprzyjają zwierzeniom. Na początek zamówiłyśmy po kieliszku wina (w Borpince jest ich spory wybór, choć kilka pozycji z karty było wykreślonych i moja towarzyszka musiała się zadowolić wyborem nr. 2). Potem przeszłyśmy do jedzenia, ja jak zwykle zamówiłam zupę. Tym razem pieczarkową, ale w Borpince próbowałam już wszystkich zup i mogłabym je jeść codziennie. Pieczarkowa to moja ulubiona, niesamowite w niej jest to (a może całkiem zwykle, bo to kuchnia węgierska), że jest mocno paprykowa, całkiem ostra, ale bez przesady i w przeciwieństwie do polskiej pieczarkowej ma kolor pomarańczowy. Jako danie nr 2 jako, że był już wieczór zamówiłam coś zdrowego – sałatkę z kurczakiem, bardzo pyszna. Moja towarzyszka zamówiła naleśnik z orzechową masą, podobno był przepyszny, wyglądał super, mi na deser już miejsca nie starczyło, muszę tam jeszcze wrócić…:)

Podsumowanie

Kuchnia: węgierska