Kom – mieszane uczucia

28 września 2007

Kom to restauracja która robi wrażenie już od wejścia. Oświetlone wejście, piękny wystrój, elegancki, nowoczesny, ale nie przesadzony i nie przytlaczajacy. Nowoczesny, ale przyjazny. Menu interesujące. Dania z różnych stron świata z przewagą dań z krajów położonych bliżej równika. Do każdego dania propozycja kilku win , poza tym duży wybór win w karcie. Towarzystwo eleganckie i międzynarodowe. Obsługa wydaje się profesjonalna, choć nam trafiła się mocno początkujaca kelnerka. Czas oczekiwania na dania wyjątkowo długi. Czekadełek brak, chyba że się je dodatkowo zamówi.Najpierw długo czekałyśmy na przystawkę, którą były:Egzotyczne dipy z chlebkami domowego wypieku (polecane dla dwóch osób). Izraelski żug (sos z zielonego chili i natki kolendry), grillowane warzywa na sposób fezański, marynowana cytryna i słodka papryka, północno-afrykański bajsar (ciecierzyca z pieprzem kajeńskim i kminem rzymskim), turecki jogurt (z natką kolendry i czosnkiem), oraz marokański zejluk (grillowany bakłażan w aromacie dymu z kolendrą). Całość 27 zł. Dipy pyszne, szczególnie 4 z nich: żug, jogurt, zejluk i bajsar. Chlebków za mało więc musiałyśmy domówić. Warto było czekać na dipy choć moim zdaniem za długo jak na przystawkę.

Potem zamowiłyśmy : ja Ciepłą sałatkę z ciecierzycy, jagnięciny, papryczekchili, sera feta, kolendry, mięty i natki piertuszki ( 23 zł) a D.- zupę cebulową (15 zł). Moja sałatka mocno mnie zaskoczyła. Po pysznych dipach spotkało mnie duże rozczarowanie. Smak, zapach, przyprawy, całość niezjadliwa. Zostawiłam prawie całą porcję. Dobrze ze najadłam się dipami. Zupa , którą jadła D. była średnia – za słona i zawierająca mało cebuli i sera.

Podsumowując. Mieszane uczucia. Początek super, potem rozczarowanie. Czy tu wróce, nie wiem, może kiedyś, ale na razie ciężko byłoby mi polecić to miejsce.

KOM ul.Zielna 37 tel. (22)3386353 ( restauracja zamknięta)

Podsumowanie