Między Nami – trzyma wysoki poziom

27 października 2007

Był piątkowy wieczór, a właściwie już prawie noc, bo dawno po 23.00. Wyszliśmy z koncertu Zakopower w klubie Palladium i byliśmy głodni, ruszyliśmy więc na przechadzkę w poszukiwaniu czegoś na ząb. Poszliśmy w kierunku placu Trzech Krzyży, który do tej pory był jednym z niewielu miejsc gdzie można było zjeść coś w nocy, teraz jest ich trochę więcej, jednak nadal zdecydowanie za mało. Minęliśmy jedną kebabownię, drugą kebabownię, jakoś nas nie zachęciły, lokale po drodze albo były już zamknięte albo nie przyjmowały o tej godzinie zamówień z kuchni, only drinks. W okolicach skrzyżowania Brackiej i Chmielnej przypomnieliśmy sobie o miejscu w którym zawsze było pyszne jedzenie i w którym już dawno nie byliśmy czyli o Między Nami. Między Nami w tych godzinach tętniło życiem, a kuchnia otwarta była do 1.00. Wystrój Między Nami jest niezmienny od lat, choć podobno była jakaś zmiana wystroju, to niezbyt zauważalna. Obsługa niezmiennie sympatyczna, trochę inna karta, choć wiele pozycji również bez zmian (np. quesadillas czy sałatka z buraczkami). Pozostało menu różne na każdy dzień tygodnia, co mi się zawsze w Między Nami podobało, doszło menu miesięczne z wyborem kilku dań i listą win. Ja zamówiłam właśnie danie z menu miesięcznego – Sałatkę z rucoli, rydzów i sera typu parmezan (25zł). Całość suto zakropiona pysznym lekko słodkim sosem na bazie ostu balsamicznego. Moja sałatka była wykwintna w smaku, rozpływała się w ustach, połączenie rucoli, rydzów i sosu było wyjątkowe. Prawdziwe dzieło smakowej sztuki. Pat zamówił Quesadillas z kurczakiem i określił je jako No.1 w Warszawie, a próbował już tego dania w bardzo wielu miejscach. Żeby nie przesłodzić – Między Nami ma też wady. Tempo obsługi i pojawiania się kelnera nie jest rekordowe, mogłoby być szybsze. Na pięterku mogliby też coś zrobić z wentylacją. Wystarczy kilka osób z papierosem żeby się poczuć jak w palarni.

Między Nami, ul.Bracka 20, Warszawa, tel.(22) 827 94 41

Podsumowanie

Kuchnia: międzynarodowa