Tawerna Tabaka – Bałkany w sercu Warszawy

2 listopada 2007

O otwarciu nowej restauracji – Tawerna Tabakaprzeczytałam na moich ulubionych gastronautach . Dlatego, kiedy chcieliśmy zjeść kolację w Halloween, wybraliśmy tą knajpę, żeby spróbować czegoś nowego. Tawerna Tabaka mieści się w samym sercu stolicy, na ulicy szkolnej, gdzie kiedyś mieścił się lokal Yesterday. Nigdy w nim nie byłam , ale zawsze kojarzył mi się z lokalem typu dansing dla pokolenia moich rodziców. Tawerna Tabaka nie ma nic wspólnego z Yesterday, zarówno jeśli chodzi o dansingowy klimat, jak i jedzenie. Od wejścia powitała nas ubrana na hallowinowo obsługa. Kelnerki przebrane za wróżki, kelnerzy za wampiry, wszyscy w perfekcyjnym, scenicznym makijażem. Wystrój restauracji jest typowo bałkańsko turecki, taki miły przyjemny klimacik, do tego hallowinowe, dyniowe dodatki. W Tawernie było dość pusto, tylko kilka stolików zajętych, ale myślę, że to z racji świeżości lokalu. Mało kto jeszcze o nim wie, a na gastronautach zero recenzji. Jako marketingowiec nie wytrzymam, aby nie wypowiedzieć się w sprawie identyfikacji wizualnej lokalu czyli: loga (moim zdaniem świetne, czytelne, nawiązujące do klimatu bałkańskiego, stosujące orientalne elementy, bardzo estetyczne), karty menu, ulotek i wizytówek (wszystko spójne kolorystycznie, w dobrym stylu), widać że pracował nad tym ktoś z głową. Rozbudowana karta menu wymaga dłuższej chwili zastanowienia. Oprócz standardowej karty, specjalna karta poświęcona jest winom i osobna przygotowana specjalnie na Halloween Day. Rozbrzmiewa tu orientalna muzyka, dookoła zapach kadzidełek, jesteśmy na Bałkanach. Zamówiliśmy najpierw zestaw Meze (29 zł) czyli 6 różnych past + pieczywo. Najbardziej smakowała mi pasta paprykowa i tzatziki, reszta (m.in. hummus, pasta z oliwek z anchois) była nijaka i bezbarwna. Ale, że wybór past rozbudowany, a ilości każdej nie poskąpiono,  więc byłam ukontentowana.  Na danie główne wybrałam gulasz czyli mięso + papryka + cebula + cukinia + bakłażan w sosie pomidorowym na ostro (ok. 25 zł), danie było podane w duzej misie i było tak ogromne, że nie byłam w stanie go zjeść. Smakowo też wyjątkowo dobre. Pat zamówił rulon z mięsa nadziewany serem i jeszcze czymś (nie pamiętam czym), + ziemniaki ze szpinakiem. Również słuszna porcja i smak rewelacyjny . Po takiej uczcie deser już sobie darowaliśmy, ale kiedyś na pewno wrócimy tu aby skosztować słodkości w tawernie. Gdy poprosiliśmy o rachunek, dostaliśmy ku naszemu zaskoczeniu 1) po lampce słodkiego wina 2) kilka zaproszeń do tawerny, przy ich okazaniu dostajemy wino do obiadu gratis 3) butelkę mołdawskiego czerwonego wina do domu. To była bardzo miła niespodzianka, jeszcze nigdy nie dostaliśmy w knajpie butelki wina na pożegnanie. Na pewno tam wrócimy i to nie ze względu na prezent, który dostaliśmy, ale atmosferę i jedzenie.

Tawerna Tabaka, Warszawa ul. Szkolna 2/4 (Uwaga! Restauracja zamknięta)

Podsumowanie