Pasta i Basta na Odolańskiej

11 listopada 2007

Na Mokotowskiej Mapie Gastronomicznej pojawił się kolejny lokal, tworząc mini Zagłębie Gastronomiczne na Odolańskiej. Na razie mini, bo na zagłębie składają się istniejącą od wiosny Esencja Smaku z kuchnią fusion, oraz nowo otwarta Pasta i Basta serwująca dania kuchni włoskiej. Esencja Smaku to miejsce przez nas znane, odwiedzane i lubiane. Miła niezobowiązująca atmosfera, zmieniająca się co miesiąc karta menu, interesujące połączenia smaków, to miejsce warte odwiedzania. Ale tym razem postanowiliśmy spróbować czegoś nowego i zajrzeć do Pasty i Basty która mieści się na przeciwko Esencji Smaków. Nie było łatwo się tam dostać, bo w sobotnie popołudnie lokal ten przeżywał oblężenie. Wszystkie stoliki zajęte, kelner poradził żeby w weekendy rezerwować bo zazwyczaj nie ma miejsc. Poczekaliśmy chwilę i mieliśmy szczęście bo akurat zwolniło się kilka stolików. Ale bardzo szybko się wszystkie zapełniły i praktycznie przez cały czas naszego pobytu wszystkie stoliki były zajęte. Wystrój Pasty i Basty to nic specjalnego, jasne czyste wnętrze Ikea Style, z ikeowskimi meblami, lampkami i dodatkami. Wystrojowi nie poświęcono tu zbyt dużo uwagi i środków finansowych, ale nie można też powiedzieć że coś tu jest nie tak czy całość źle wygląda, po prostu jest przeciętnie jeśli chodzi o wystrój. Obsługa bardzo miła, widać że się stara, interesuje czy smakowało. Czas oczekiwania nie najkrótszy, ale nie ma też co narzekać, daliśmy radę dotrwać do głównego dania. Najpierw na stole pojawiło się czekadełko w postaci włoskich paluszków. Zjedliśmy je bardzo szybko. Potem trochę czekaliśmy na przystawki, ale warto było. Ja zamówiłam carpaccio z wołowiny (ok 20 zł) a Pat bruschetty z pomidorami. Obie przystawki niezbyt duże ale bardzo dobre. Moje Carpaccio było pięknie podane i rozpływało się w ustach. Cienkie plasterki wołowiny, płatki włoskiego sera, rucola, cytryna, pychotka. Po jakimś czasie wjechały dania główne – moja wołowina z borowikami (39zł) i szpinakiem z czosnkiem jako dodatkiem (7zł), a także zamówione przez Pata kotlety drobiowe z pomidorami i mozarellą (25zł), też z dodatkowym szpinakiem. Moja wołowina była doskonała, przysmażona na wierzchu w środku krwista, tak jak lubię. Znacznie lepsza od wołowiny z borowikami którą jadłam ostatnio w Eterii. Tam był może ciut lepszy sos, ale była dużo gorzej przyrządzona od tej w Pasta i Basta.Spróbowałam też kotletów Pata, były pyszne mięciutkie, rozpływały się w ustach. Napewno je zamówię następnym razem. Jemu też bardzo smakowało. Mimo że nie miałam już miejsca na deser nie mogłam odmówić sobie mojej ulubionej Pana Cotty, tu serwowanej z sosem truskawkowym (ok 15 zł). Warto było bo Pana Cotta w Pasta i Basta jest najwyższych lotów, jedna z lepszych jakie jadłam, a sos truskawkowy doskonale podkreśla jej wyjątkowy smak. Pasta i Basta to miejsce godne polecenia. Napewno będę tam wracać, nie tylko na Pana Cottę. Muszę spróbować kiedyś tu mojej potrawy No.1 w kuchni włoskiej czyli makaronu z ostrym sosem pomidorowym.Zobaczymy jak wypadną w moim rankingu.

Pasta i Basta Cafe , Warszawa ul. Odolańska 5, tel. 022 84 94 075