Le Regal – bardzo nierówno

8 czerwca 2008

Niedzielna pora obiadowa, deszcz który zmusił nas do zmiany rowerowych planów. Wybór padł na Le Regal, francuską restaurację w okolicy metra stokłosy, bo lokal nowy, a do tego w pobliżu miejsca skąd ruszaliśmy na rowerowy wypad. Niezrażeni deszczem usiedliśmy na zewnątrz, w małym ogródku przed knajpą. Zaraz na wstępie obserwując sąsiadujących gości restauracji, okazało się że sezon komunijny nadal trwa i wcale nie skończył się w maju. Pewnie ku uciesze restauratorów i zmęczeniu niekomuniowiczów, którym ciężko znaleźć miejsce na niedzielny obiad. W Le Regal odbywało się kolejne komunijne przyjęcie, ale przede wszystkim w środku, tylko kilka osób siedziało w ogródku.
Bardzo długo czekaliśmy na złożenie zamówienia. Gdyby nie to, że nie jem pizzy, napewno już byśmy przenieśli się do pobliskiej pizzerii. Kelner niewiele wiedział o daniach serwowanych przez restaurację i był mało przekonywujący w doradzaniu dań. Po złożeniu zamówienia okazało się, że kilku dań z karty brakuje i nie możemy ich zamówić. Rozumiem, że komunia, ale jeśli lokal nie jest zamknięty w związku z odbywającą się tam imprezą, oznacza to że mają zasoby zarówno jeśli chodzi o obsługę, jak i jedzenie. Zmieniliśmy zamówienie tak aby dostosować się do tego co mają. Najpierw, po kilkunastu minutach (o zgrozo!) dostaliśmy napoje. Moje białe wino było: ciepłe, kwaśne, smakowało jak tanie wino, półka do 10zł (za butelkę a nie kieliszek) w supermarkecie. Na cokolowiek do jedzenia musieliśmy poczekać już znacznie dłużej, bo ponad godzinę. Gdyby nie to że przeczekiwaliśmy deszcz, była niedziela i nigdzie się nie spieszyliśmy już dawno nas by nie było w Le Regal. Wreszcie doczekaliśmy się realizacji zamówienia. Wrażenia z uczty były… mieszane. byliśmy w cztery osoby, więc mogłam spróbować kilku różnych dań:
Szparagi z musem tuńczykowym (29 zł) – według kelnera miały to być szparagi białe, okazały się być mieszanką białych z zielonymi, za to bardzo pyszną mieszanką, podaną z doskonałym sosem tuńczykowym
Ratatouille czyli warzywa duszone po prowansalsku (30 zł) – mrożone kawałki warzyw, bez smaku i prawie bez sosu, sos też mdły i bez smaku, danie niejadalne.
Filety z piersi kaczki w sosie lawendowo-malinowym (36)- pyszny sos, sama kaczka zbyt twarda
Szpinak (10 zł) – doskonały, z dużą ilością czosnku, rozpływał się w ustach:)
Kotlet schabowy w maderze (30 zł), pyszny sos, sam kotlet twardy jak dętka, stare, niesmaczne mięso.
Podsumowując wizytę w Le Regal: obsługa i czas oczekiwania – duży minus, jedzenie bardzo nierówne, są dania doskonałe , są także niejadalne.

Le Regal,  al. Komisji Edukacji Narodowej 95, (22) 644 17 18 (restauracja zamknięta!)

Podsumowanie