Eteria – i znów mieszane uczucia

23 sierpnia 2008

Pierwsza wizyta w Eterii, średnio udana opisana, już w tym blogu: Eteria dla elit. Dlatego mimo bliskiej lokalizacji nie ciągnęło mnie tam za bardzo. Na początku lata pojawił się przed lokalem miły ogródek, z wygodnymi siedzeniami, parasolami, otoczony roślinami, zapraszający do wejścia. Dałam się zaprosić. Wybraliśmy się tam w sierpniowy wieczór. Tym razem było dość pusto. Lokal wyglądał jakby już się miał zamykać i powoli znikały części ogródka, obsługa chowała fotele, krzesła, na szczęście naszego nie wynieśli. Karta menu bez zmian w stosunku do tego co było poprzednim razem, natomiast pojawiło się menu sezonowe, krewetkowe. Wyglądało bardzo zachęcająco, ale ponieważ nie byłam bardzo głodna, poprzestałam na zupie. Zamówiłam orientalną zupę z krewetkami, kardamonem i kolendrą (18 zł). Byłam nią niestety bardzo zawiedziona. Zupa była tylko ostra, nie czułam w niej orientalnego smaku, wspaniałych przypraw, kardamonu czy kolendry. Zamiast liści kolendry w zupie pływał szczypiorek. Bardzo bardzo słabe danie. Okazało się jednak że inne potrawy, zamówione przez moich towarzyszy były naprawdę niezłe. Spróbowałam fileta z soli na szpinaku z sosem cebulowym (45 zł),który rozpływał się w ustach a także sznycel cielęcy (40 zł), ogromny, dobrze rozbity, pysznie przyprawiony, z nutą cytrynową.Obsługa poprawna, ale bez rewelacji. Szkoda że kuchnia nierówna, ale dam jeszcze szansę Eterii.

Restauracja Eteria ul. Słomińskiego 19/502 (wejście od ul. Dzikiej), Warszawa, Tel. +48 22 637 55 37

Podsumowanie

Kuchnia: międzynarodowa