Ole Tapas Steak Restaurant. Ale steki! Ole!

25 marca 2012

OleRestauracje z kuchnią hiszpańską w Warszawie to towar mocno reglamentowany. Jako wielbicielka muzyki, języka i kuchni z półwyspu Iberyjskiego, fanka gaspacho, tapasów i ośmiornic po galicyjsku, każdą następną miejscówkę z daniami z tego rejonu witam z fanfarami i czym prędzej testuję. Najnowszy lokal z kuchnią hiszpańską to Ole Tapas Steak Restaurant zlokalizowany centralnie, bo na Brackiej przy placu Trzech Krzyży. To dwa piętra, 7 stolików niskich, 2 wysokie, w sam raz do degustacji wina. Jest tu ściana z winami oraz bar z kieliszkami zawieszonymi do góry nogami. Na barze umieszczono szklaną ladę, przez którą można cieszyć wzrok różnorakimi tapasami, zanim przystąpi się do ich konsumpcji. Kolorowe zdjęcia tańczących kobiecych nóg w czerwonej sukni i butach do  flamenco zawieszone na ścianach interesująco kontrastują ze stonowanym wnętrzem i podgrzewają atmosferę lokalu.  Wzrok przyciąga portret pięknej Hiszpanki wykorzystującej szynkę serrano jako instrument strunowy, a długi nóż – jako smyczek…

W menu jak przystało na iberyjską restaurację, znajdziemy różne smakołyki rodem z Hiszpanii. Zaczynając od małych kanapeczek w różnych odsłonach (pinchos), poprzez zupy, gorące przekąski, takie jak popularna tortilla czy mniej znany płonący ser owczy. Dania główne brzmią jeszcze ciekawiej: confit z kaczki, ossobuco z jelenia, gicz jagnięca, pieczony byczy ogon, przegrzebki, stek z tuńczyka… A to tylko część dań z interesująco brzmiącej karty. Jak zapowiada nazwa lokalu, miejsce specjalizuje się w stekach. A ich wybór mają tu nieprzeciętny. Zjemy tu baskijską lub galicyjską wołowinę starzoną , polską ekologiczną, a także wołowinę WAGYU – KOBE Style.

Ole

Ceny w Ole to ceny z górnej półki. Pinchos kosztują 8 zł za sztukę, to sporo jak na małą kanapeczkę. Zupy to wydatek 22-35 zł, gorące przekąski od 10 do  45 zł, dania główne 40-75 zł, steki na wagę od 28 zł do  80 za 100g (jeden stek ma ok 200-300g). Ja jednak wolę ceny z góry ustalone, a nie uzależnione od wagi. Menu z cenami steków na wagę trochę odstrasza. Restauracja mając dostępne tylko duże kawałki mięsa, może, choć nie twierdzę, że to robi, łatwo windować ceny dań. Dlatego przed zamówieniem steka, warto zapytać o jego wielkość. Kelner jakby czytał w moich myślach, bo nie pytany zapowiada, że przyniesie mięso przed podaniem – pokaże jak wygląda surowe oraz powie ile waży podawany kawałek.

Ole

Ole

Tortilla de patatas  (10 zł) smakuje tak, jak smakować powinna. Jedynie porcja mogłaby być trochę większa. Ziemniaki z czosnkowym sosem alioli (8 zł) również trzymają wysoki poziom. Chistorra z cukinią w sosie winnym (20 zł) zaciekawia, bo słowo chistorra nie jest mi znane. Proszę więc o tłumaczenie. Kelner za barem wyjaśnia, że to kiełbasa podobna do naszej krakowskiej, wskazując na leżące za ladą kiełbaski przypominające chorizo. No nie, chistorra w niczym  naszej krakowskiej nie przypomina, ani w wyglądzie, ani w smaku…  Jak  podpowiada „wiki” chistorra pochodzi z kraju Basków i jest zrobiona z mięsa wieprzowego i wołowego. Przyprawia się ją czosnkiem, solą i papryką, która nadaje jej ceglasty, czerwony kolor. Jest lekko pikantna, zanurzona w winnym sosie, z chrupiącą cukinią, doskonale zaostrza apetyt przed daniem głównym.

ole

Jesteśmy w steak restaurant, więc nie możemy wyjść stąd bez spróbowania steka. Wybieram z menu wołowinę polską ze świeżym foie gras (30 zł za 100g, mój kawałek ma ponad 200g). Proszę o wersję krwistą. Ta, którą dostaję, jest co prawda trochę zbyt wysmażona, to raczej medium, a nie rare, ale mimo to otrzymuje w moim stekowym rankingu najwyższe wyróżnienie. Mięso jest bosko soczyste, delikatne, rozpływa się w ustach. Spoczywające na lekko różowym mięsie świeże foie gras ma doskonałą konsystencję, bezbłędny smak, jest może ciut za słone, ale nie przeszkadza to w odbiorze całości. Jak dowiaduję się od kelnera, wołowina, którą jem,  to wołowina ekologiczna, która pochodzi z Bieszczad, od krów, które pasą się wolno – prawie dziko hasając po bieszczadzkich  łąkach. Jakie to daje efekty, pamiętamy z wyprawy do Argentyny, gdzie większość krów jest hodowana w ten sposób, a wołowina jest najlepsza jaką kiedykolwiek jadłam. I nie wymaga ani krzty przyprawy. Ta w Ole nie jest gorsza od tej kosztowanej w Patagonii czy Buenos Aires. Jagnięcina, którą wybrał Pat mi akurat nie przypada do gustu, jestem fanem tylko bardzo młodej jagnięciny, a ta raczej taka mi się nie wydaje… Patowi jednak smakuje i zjada ją z przyjemnością.

Ole to miejsce ze smacznymi tapasami i mistrzowską wołowiną. Wróce tu z pewnością na nadzwyczajne steki. I czekam na kolejne otwarcia tapas barów w Warszawie, gdzie będę mogłą trenować tapasowanie przed planowaną niedługo kulinarną podróżą do kraju Basków i Galicji….

Ole Tapas Steak Restaurant, ul. Bracka 2 (przy Pl.Trzech Krzyży), tel. +48 519 875 767, otwarte pon. – pt.: 11 – 22, sob: 14 – 3

.

Więcej zdjęć z wizyty w restauracji Ole znajdziecie na fanpagu Restaurantica.pl na Facebooku

11 Responses to Ole Tapas Steak Restaurant. Ale steki! Ole!

  1. Jess says:

    Aż nabrałem ochoty na taki soczysty stek 🙂 Trzeba będzie się tam wybrać kiedyś. A ceny ? Raz na jakiś czas można się szarpnąć 🙂

  2. Marini says:

    Drogo.

  3. Piotr says:

    Bylem 30. lipca. Ponieważ było gorąco, postanowiliśmy zamówić do picia colę. Jak sie okazało, coli nie było tu od tygodnia – podobno nawalil dostawca. Zamowiliismy zatem wodę z lodem. Lód otrzymaliśmy w ilości mikroskopijnej, bo nawalilo tez chłodzenie. Po chwili mieliśmy okazje przekonać sie, ze kelner mówił prawdę. Tapas, jakie zamowilismy może nie było niejadalne, ale ponieważ zostało zrobione juz jakiś czas przed naszym przyjściem i włożone do słabo funkcjonującej chlodziarki, zaczynało juz podbiegac woda. Gdyby nie stan, w jakim jakim znajdowalo sie podane nam tapas, sama kompozycje mozna by uznac za smakowo udana. Stek ze świeżym folie gras był o co najmniej kilka klas słabszy niż te podawane w Butchery & Wine. Owszem, kawałek mięsa spory i żadnych, ale mocno zylasty mimo dobrego wysmazenia. Folie gras raczej bez wyrazu – smakowało tak, ze rownie dobrze mogło by go nie być. Najjasniejszym elementem – jesli w ogóle mozna użyć takiego określenia – była Pani hostessa zachęcająca potencjalnych Klientów do spędzenia czasu w restauracji. Ja jednak sadze,ze inwestycja w nadana hostesse była nieporozumieniem. Do miejsc takich jak opisane chodzi sie przede wszystkim z rekomendacji: znajomych, blogerow etc. A rekomendacje dobre wystawia sie wówczas, gdy w restauracji dobrze karmią, nawet jesli hostess nie maja lub gdy są one mniej niż rzeczona Pani urodziwe. First things first, jak mawial klasyk. Jesli Ole Tapas poprawi ten najważniejszy element, wówczas wrócę. Na dzisiaj tego powiedzieć nie mogę.

  4. Wojciech says:

    Niestety mam odwrotne zdanie jeśli chodzi o obsługę w Ole! Pan kelner bardzo nachalny, ewidentnie nastawiony na naciągnięcie klienta. Miało się wrażenie, że za bardzo chce… A co do steków przyczepić się nie mogę, faktycznie był smaczny, niemniej równie drogi, za sam stek zapłaciliśmy ok 240zł. O cenie steku dowiedzieliśmy się z rachunku. Wcześniej kelner nie raczył niestety powiedzieć ile dokładnie waży. Niestety jak mój komentujący poprzednik, także nie mogę powiedzieć że do lokalu wrócę…

  5. Paweł says:

    Byłem w Ole!Tapas 18 września 2012 roku i ponieważ byłem trochę głodny, a moi towarzysze również jeszcze nie jedli, zdecydowaliśmy się na zamówienie kilku dań. Wybór padł na gicz jagnięcą, corrida, a więc na pieczony byczy ogon oraz stek ze starzonej wołowiny baskijskiej. Oprócz tego zdecydowaliśmy się na Marisco zupę z grillowaną krewetką. W przeciwieństwie do mnie, moi koledzy nie są zbyt wybredni i kawał dobrego mięsa potrafi ich naprawdę uszczęśliwić. Ja natomiast zwracam uwagę na szczegóły i chcę od jedzenia czegoś więcej, niż tylko najedzenia się nim. W udziale spośród tych trzech potraw przypadło mi skosztowanie corridy, czyli pieczonego byczego ogona. Lubię wyzwania i nowe smaki, aczkolwiek w tym wypadku postanowiłem postawić na coś sprawdzonego, czego już wcześniej mogłem spróbować w Hiszpanii. Moje wrażenia…? Jeśli miałbym to porównać do tego co jadłem w słonecznej i wspaniałej Hiszpanii to wykonanie mistrzów z Ole!Tapas jest doskonałe. Nie mam się do czego przyczepić. Moi koledzy również chwalili potrawy, które zamówili. Z tej restauracji wyszedłem usatysfakcjonowany i mimo, że moim daniem tak naprawdę nie da się do końca najeść to czułem się syty i zadowolony. Na pewno wrócę do tej knajpy, bo ich menu jest interesujące i znajduje się w nim jeszcze kilka pozycji, które muszę spróbować.
    Jeśli macie ochotę na kuchnię hiszpańską w Warszawie to tylko Ole!Tapas. Takie jest moje osobiste zdanie.

  6. Ada says:

    Ole! Tapas Steak Restaurant to zdecydowanie moja ulubiona restauracja. Podają świeże i smaczne jedzenie. Żałuje jedynie że nie mają większego lokalu aby wyprawić tam jakąś tematyczną imprezkę, ale na co dzień chętnie tam chodzę i korzystam z ich idealnego jak dla moich kubków smakowych menu. Polecam wszystkim którzy jak ja przepadają za kuchnią hiszpańską i tego typu klimatem;)

  7. Fryderyka says:

    W Ole! Tapas Steak Restaurant szczególnie polecałabym ośmiornicę po galicyjsku, oczywiście jeśli ktoś jest zwolennikiem owoców morza. Ziemniaki są przesiąknięte wspaniałym smakiem ośmiornicy, bo jak udało mi się dowiedzieć są gotowane w tej samej wodzie. Efekt końcowy to macki ośmiornicy w plastrach poukładane z ziemniakami posypane czerwoną papryką i polane oliwą z oliwek- danie doskonałe.
    Naprawdę chętnie polecam to danie, bo osobiście uwielbiam ośmiornicę ale tak dobrej jak w Ole! jeszcze nigdy nie jadłam.

  8. Bogumił says:

    Doceniam Ole! za świetną ofertę lunchową. Można spokojnie w to miejsce zaprosić swoich klientów i nie wstydzić się za zły gust. Świetne jedzenie, bardzo ciekawie urządzony lokal i miła obsługa. Każdemu kto ma problem z powzięciem decyzji o restauracji na lunch polecałbym Ole! Tapas Steak Restaurant.

  9. Qbic says:

    Byłem w tej restauracji 14-11-2012 roku na kolacji. W sumie uważam że warto się tam wybrać. Jeśli ktoś lubi odwiedzać warszawskie restauracje to o ten punkt powinien zahaczyć i spróbować steków. Są zrobione tak jak być powinny- w środku delikatnie lekko krwiście ale bez nadmiaru, a na zewnątrz idealnie dosmażone.

  10. Dagmara says:

    Do OLE! trafiłam dwa miesiące temu. Słyszałam wiele dobrego o tej restauracji dlatego też chciałam się przekonać czy ci którzy je wypowiadają mają rację. Od tamtej chwili kiedy spróbowałam policzków wołowych confit dopisuję się do grona zadowolonych klientów Ole Tapas Steak Restaurant.

Odpowiedz na „BogumiłAnuluj pisanie odpowiedzi