W niedzielę wybraliśmy się na rodzinny brunch w Absyncie na ul.Wspólną 35. To jedna z kilku knajp należących do rodziny Kręglickich, jedyna z nich, w której byłam tylko raz i to dawno temu. Zapamiętałam je jako miejsce sztywne i puste, stąd też nie ciągnęło mnie tam ponownie. Wczoraj Absynt zmienił się w moich oczach, tętnił życiem, było sympatycznie, wcale nie sztywno. Duże drzwi wejściowe zostały rozsunięte i lokal otworzył się na zewnątrz, do środka wwiewał miły wiatr i czuło się śródziemnomorską atmosferę. Brunch w Absyncie to taka francuska wersja „szwedzkiego stołu” – jesz i pijesz ile chcesz. A stół był suto zastawiony różnymi potrawami począwszy od serów, sałat, przystawek, poprzez dania ciepłe (cięlęcina , wieprzowina, łosoś) kończąc na deserach. Dla każdego coś miłego. Byliśmy w 8 osób w różnym wieku i każdy znalazł coś dla siebie. Mi najbardziej smakowała cięlecina, sałata z tuńczykiem i fasolką, pieczona papryka i delikatny malinowy mus. Do tego podano przyzwoite białe i czerwone wino. Obsługa w Absyncie jest bardzo sympatyczna, jednocześnie nie narzuca się klientom, kelnerzy pojawiają się dokłądnie akurat wtedy , kiedy są potrzebni. To dla mnie wzór obsługi.Goraco polecam na niedzielny, rodzinny brunch.
Absynt ul.Wspólna 35, tel. (22) 621 18 81 ( restauracja zamknięta)
