Anytime

30 grudnia 2007

W jeden z przedświątecznych wieczorów postanowiliśmy wybrać się do Anytime na osiedlu Marina Mokotów. Jako że nie jesteśmy mieszkańcami tego osiedla, aby tam wjechać musieliśmy przedrzeć się przez mury , bramki ochroniarzy (którzy wcale nie są mili i gotowi do wpuszczania klientów restauracji) jednego z lepiej zabunkrowanych osiedli Warszawy. Wreszcie, po chwili kluczenia po osiedlu, dotarliśmy na miejsce. Anytime to nie mała osiedlowa knajpka, ale bardzo duży, pięknie urządzony, elegancki lokal. Tego przedświątecznego wieczoru Anytime było prawie puściutkie. Gdy przyszliśmy był tylko młody ojciec z córeczką, która bawiła się w specjalnie przygotowanym kolorowym mini-miasteczku dla dzieci. Gdy wychodziliśmy przyszła jeszcze jedna osoba na kawę. Najpierw dostaliśmy czekadełko w postaci sporego koszyka różnorakiego pieczywa (średnio świeże) z masłem czosnkowym (pyszne ale trochę zbyt zmrożone) i oliwą z czosnkiem. Potem oboje zamówiliśmy Liście szpinaku z rostbefem i świeżą figą w sosie miodowo-musztardowym (26 zł). Bardzo mi smakowała. Szczególnie połączenie szpinaku i rostbefu z figa i wyjątkowo pyszny sos. Potem Pat już spasował a ja zjadłam jeszcze Grillowane roladki z bakłażana i papryki z serem ricotta i sosem z zielonego pieprzu (25 zł). To danie było całkiem całkiem, ale nie zrobiło już na mnie takiego wrażenia jak sałatka. W środku bakłażanowej roladki było troszkę papryki ledwie wyczuwalna ricotta, całość ostra z uwagi na sos. Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy żeby spróbować innych dań, ale na razie zraża nas trochę zabarykadowanie i niedostępność miejsca. Ciekawe czy zawsze jest tam tak pusto… Mam nadzieję, że nie. Nie lubię zupełnie pustych knajp, nie ma tam odpowiedniej atmosfery aby delektować się w pełni potrawami 🙂

Anytime, ul. Przejazd 2, Marina Mokotów, (Uwaga! Restauracja zamknięta)

Podsumowanie