Pachnący Piecyk

25 września 2012

Pachnący Piecyk. Sympatyczna choć trochę „oldschoolowa” nazwa i miejsce wyglądające z zewnątrz dość niepozornie.  Logo i oprawa graficzna tego mokotowskiego lokalu niewiele mają wspólnego z najnowszymi trendami w designie :-). Ale nie zawsze wyrafinowana grafika oznacza dobre jedzenie i odwrotnie. Ostatnio mogliśmy się o tym przekonać odwiedzając restaurację Espana gdzie kakofonia barw na bannerze na zewnątrz wzbudziła u nas mieszane uczucia, a jedzenie okazało się jednak bardzo smaczne. Niezrażeni zatem zewnętrznym wyglądem lokalu wpadamy tu na sobotnie śniadanie.

Pachnący Piecyk

W środku kawiarnia prezentuje się już trochę lepiej, choć nie jest to chyba do końca przemyślany i zaprojektowany przez architekta wystrój wnętrz. Kanapy ustawione wzdłuż jednej ze ścian przykryte są brązową kapą. Kolorem wiodącym lokalu jest zieleń, która pojawia się na poduszkach, serwetkach, talerzach, przykryciach na krzesła. Nie wszystko idealnie do siebie pasuje, a miejsce nie może się zdecydować czy chce być bardziej tradycyjne czy nowoczesne. Jednak jest tu jakoś przytulnie i domowo i wystrój zupełnie nie przeszkadza. To nie tylko kawiarnia, ale także piekarnia, gdzie można wpaść po świeży chleb i bułki.

Pachnący Piecyk

Na śniadanie w Piecyku możemy zjeść jeden z kilku porannych zestawów płacąc od 10 zł za mały do 19 zł za duży. Za 10 zł zjemy pajdę chleba lub małą bułkę, jedną pastę do wyboru, masło, a do tego wypijemy herbatę, kawę lub kefir. Za dodatkowe 5 zł dostaniemy jeszcze jedną pastę lub inny dodatek i dwie bułki lub pajdy chleba. Pasty są trzy do wyboru: jajeczna, tuńczykowa i ser z rzodkiewką i szczypiorkiem. Oprócz tego możemy zjeść kanapkę dowolnej wielkości z różnymi składnikami, jajko na miękko (3 zł) i mleko z płatkami (6 zł). Poza daniami typowo śniadaniowymi można zamówić tu także deskę serów, paluszki chlebowe z dipem lub oliwą czy krakersy z oliwą. W ofercie jest także włoskie wino i rzadko spotykane w lokalach oryginalne piwa rodem z Litwy, Łotwy czy Rosji.

W sobotnie przedpołudnie jesteśmy w lokalu sami. Oprócz nas drzwi otwierają tylko co jakiś czas okoliczni mieszkańcy wpadający tu po poranne bułki. Zamawiamy dwa śniadaniowe zestawy. Możemy wybrać rodzaj pieczywa, spośród wypieków wystawionych w koszach. Mam ochotę na pajdę wiejskiego chleba, ale sympatyczna kelnerka doradza nam bułki, które dziś sama upiekła, informując uczciwie, że chleb jest wczorajszy. Nasze pasty smakuja bez zarzutu. Są świeże, pyszne i jest ich sporo, bo w Pachnącym Piecyku nie żałują na porcjach.

Pachnący Piecyk śniadanie

Kelnerka przyznaje, że pracuje w kawiarni od trzech dni i jeszcze nie zna pełnego menu. Jak na tak krótki staż radzi sobie jednak wyśmienicie, z zainteresowaniem pyta czy nam smakowało, a także czy mamy jakieś sugestie odnośnie śniadaniowego menu. Podobno pracują jeszcze nad kartą i są otwarci na sugestie klientów. Zgłaszamy propozycję dodania do menu jajecznicy i pasty z oliwek. Wkrótce mają pojawić się także pierogi i naleśniki, więc będzie to także miejscówka na lunch.

Pachnący Piecyk to smaczne i sympatyczne miejsce na śniadanie. Przytulna i domowa atmosfera i miła obsługa sprawia, że chce się tu wracać 🙂

Pachnący  Piecyk, ul. Belwederska 13, tel. 605 730 159 (zamknięte)

Podsumowanie