Pasta

30 czerwca 2013

W okolicy witają nas dość zaniedbane budynki, pamiętające chyba pierwszą połowę poprzedniego wieku i nieciekawe praskie bramy. Jednak wokół widać również zmiany – pobliską kamienicę remontuje właśnie jakaś prywatna spółka, dom na Kamionkowskiej 48a również wyróżnia się odnowioną elewacją… Zaglądamy do bramy, gdzie wyłania się piękny ogród, trochę niedopasowany i nieprzystający do okolicy. To ogród należący do restauracji Pasta, która od maja zmieniła właściciela i nazwę. Jej niewątpliwym atutem jest zielona przestrzeń i plac zabaw dla dzieci. Czy jedzenie jest równie ciekawe co otoczenie? Sprawdzamy.

Pasta

Restauracja zajmuje dwie kondygnacje w budynku i sporo przestrzeni na powietrzu. Zielony ogród z kolorowymi kwiatami, pnącymi roślinami wspinającymi się na wysoki mur. Dookoła grządki z kwiatami i ziołami… Drewniane stoły i krzesła, białe parasole chroniące przed słońcem, a w głębi schowany mały plac zabaw dla dzieci – z huśtawką, bujakami, stoliczkiem i zjeżdżalnią. Jest także bujany fotel z wikliny przyczepiony do drzewa, z którego skorzystają chętnie także nie całkiem już małe dzieci :-).

Zajmujemy jeden z wielu wolnych stolików w ogrodzie. Mimo braku klientów, mija kilkanaście minut zanim ktoś zauważa, że jesteśmy.  Jedna osoba z obsługi konwersuje z parą planującą tu niedługo uroczystość rodzinną, pozostałe przygotowują stół na obiad z okazji chrztu, który ma się odbyć lada chwila. Uwijają się z przejęciem, nie zwracając na nas uwagi. Kartę przynosimy więc sobie sami. Jesteśmy głodni i nie chcemy już zmieniać miejsca. Na szczęście pojawia się wreszcie kelnerka i możemy złożyć zamówienie. Nie wszyscy mają takie szczęście, dwie kobiety które pojawiają się jakiś czas po nas dostają informację, że ze względu na imprezę nie będą mogły zamówić nic do jedzenia…

Pasta

Pasta

Pasta-16

Menu restauracji Pasta to propozycja dość standardowa. Wśród przystawek są krewetki, befsztyk tatarski, placki ziemniaczane, pierogi. Są także domowe makarony (bo przecież jesteśmy w Paście), kilka zup: rosół, chłodnik, botwinka, a z rzadziej spotykanych winna szparagowa z kurczakiem i straciatella. W daniach głównych: pierś z kurczaka, łosoś, kaczka i stek z polędwicy wołowej. Ceny są przystępne. Makarony to wydatek 24 zł, przystawki 16-23 zł, a dania główne 24-45 zł.

Z dań w karcie zaciekawia nas schab przyrządzony w stylu butano, nie jest jednak dostępny, gdyż nie cieszył się zainteresowaniem klientów, którzy wybierali bardziej tradycyjne dania. Idziemy z prądem i też takie tu wybieramy. Na dania podobnie jak na złożenie zamówienia musimy jednak trochę poczekać. Widać, że obsługa i właściciele zaaferowani są uroczystością, która ma się zaraz rozpocząć.

Zaczynamy od placków i sałaty. Placki ziemniaczane (16 zł) podawane z cukinią, łososiem i śmietaną) to bardzo udany początek. Cukinii co prawda w plackach nie zauważamy, ale łosoś i śmietana pasują jak ulał do wyśmienitych lekkich i chrupiących, domowych placków. Trochę przypominają Patowi te babcine… a babcia, jak wiadomo robiła najlepsze.

Sałata z polędwicą (19 zł)  to lekkie, udane danie. Polędwica jest miękka, jej ilość odpowiednia, a dodatki w postaci truskawek, pestek dyni dobrze łączą się z mięsem. W ramach sosu jest tu dodana konfitura malinowa, która jest dla mnie ciut za słodka, ale w zestawie z kwaśnymi truskawkami stanowi ciekawe połączenie.

Pasta

Na danie główne zamawiamy dość ryzykownie steka z wołowiny. Steki nadal są zmorą warszawskich restauracji i niewielu umie je zrobić dobrze. Tym razem zamawiamy wersję krwistą. Grillowany stek z polędwicy wołowej  (45 zł) to ładny kawałek niestety mocno przeciągniętego mięsa. Stek jest zdecydowanie well done, ale obsługa jest zbyt zabiegana żebyśmy decydowali się na wymianę, mięso mimo niezgodności z oczekiwaniami jest całkiem niezłe, delikatne i bez żadnych żył. Gdyby stek był krwisty, to byłby perfekcyjny – a tak to jest po prostu smaczny :-).  Danie podane jest z opiekanymi ziemniakami w ziołach i grillowanymi warzywami. Ziemniaki są słabe i tłuste, grillowane warzywa dają radę.

Pierś z kurczaka faszerowana szpinakiem i suszonymi pomidorami (29 zł)  to dużo lepszy wybór. Mięso jest miękkie, szpinak kryjący się w środku  to na szczęście nie breja tylko całe liście. Ziemniaki niestety spotkały na swojej drodze zbyt dużo tłuszczu i nie jest to najlepszy dodatek.

Pasta-5

Pasta-7

Pasta to tajemniczy ogród schowany wśród praskich klimatów ulicy Kamionkowskiej. Warto wpaść na chwilę relaksu, pamiętając, że kuchnia jest tu prosta, wykonanie poprawne, ale kulinarnych odkryć i wybitnej kuchni spodziewać się nie powinniśmy. Jeśli macie ochotę spędzić miło czas w sympatycznym ogrodzie, a przy okazji coś zjeść, śmiało wpadajcie. Sprawdźcie jednak wcześniej czy akurat nie organizują chrztu, ślubu czy innej uroczystości…

Pasta, ul. Kamionkowska 48a, tel. 464 82 41