Signature

24 listopada 2013

Signature

Otwarta na początku tego roku restauracja Signature mieści się odrestaurowanych wnętrzach XIX wiecznej kamienicy przy Poznańskiej i jest częścią butikowego hotelu H15 Boutique Apartments. Jest tu elegancko i klasycznie. Jasne przestronne wnętrza, w których przed wojną mieściła się ambasada sowiecka, zdobią kolumny jońskie. Co ciekawe u ich zwieńczenia znajdziemy symbole związane z historią tego miejsca – sierp i młot, które pamiętają czasy przedwojenne. Na ścianach czarno-białe zdjęcia w czarnych ramkach przedstawiające gwiazdy światowego kina (m.in Marylin Manroe).

To jedno z ciekawszych wnętrz wśród restauracji otwieranych w ostatnim czasie. W tle chilloutowa spokojna muzyka, która nie przeszkadza w rozmowach. Warto zajrzeć też do ogromnego patio z designerskimi fotelami i odrestaurowanymi krzesłami oraz roślinami ocieplającymi tą wytworną elegancję. Szefem kuchni restauracji jest Wojciech Kilian, którego dania znane nam są sprzed kilku lat z restauracji St Jacques przy Świętokrzyskiej.

Signature

Signature odwiedzam trzykrotnie. Pierwsze moje spotkanie z tym miejscem, kilka miesięcy temu, podczas biznesowej kolacji wspominam jako wyjątkowo smakowity wieczór, trochę zaburzony przez mało profesjonalną obsługę. Druga wizyta kilka tygodni temu, przy okazji nagrywania audycji do Radia PIN z Magazynem Smak, to doskonała zupa czosnkowa, bardzo przeciętny sandacz i obsługa bez zarzutu. Po raz trzeci odwiedzam Signature w ostatni weekend, rodzinnie. Restauracja jest prawie pusta, oprócz naszego zajęty jest jeszcze jeden stolik. Tak pusto jest podczas wszystkich moich wizyt. Dlaczego? W mieszczącej się niepodal znacznie droższej Nolicie są zwykle tłumy… Dziś oprócz standardowego menu można zdecydować się na set menu czyli pięć dań w cenie 100 zł na osobę.  To dania z karty, z których akurat większość mam ochotę spróbować, wybór więc jest prosty.

Ucztę rozpoczyna starter zimny czyli  Siekana polędwica wołowa z suszonymi pomidorami i oliwą truflową. Zimna z opisu przekąska, której jak początkowo sądzę powinno być niedaleko do tatara, okazuje się zimną wcale nie być.  Pomyłka w karcie to na szczęście jedyny minus tego dania. Polędwica została lekko przysmażona, podana na ciepło z suszonymi pomidorami i oliwą truflową, przykryta crumble z siemienia lnianego. Mięso jest mięciutkie, lekko różowe, a wraz z dodatkami i majonezowym sosem tworzy oryginalną i wykwintną kompozycję.

Signature

Potem robi się jeszcze ciekawiej. Na stole pojawia się talerz z Foie gras na rozmarynowym brioche ułożonymi w postaci przemyślnej kompozycji. Foie Gras, nadal jak dla mnie zbyt rzadki gość w warszawskich lokalach, jest doskonałe, dokładnie takie jak trzeba. Towarzyszą mu kolorowe wzory z wyrazistego sosu borowikowego, kwaskowatych nut sosu z aronii, wytrawnej śliwki z pate, czy szlachetnych smaków oliwy truflowej w niekonwencjonalnej sproszkowanej formie.

Signature

Po przystawkach czas na coś poważniejszego, czyli Krem z pieczonego czosnku z tatarem z pomidorów i ośmiornicy. Zanim mogę zanurzyć łyżkę w daniu, przede mną pojawia się talerz z umieszczonym na środku tatarem, a zupę z dzbanka nalewa kelnerka. To już moje drugie spotkanie z tą zupą w Signature. Poprzednio, kilka tygodni temu zupa zrobiła na mnie duże wrażenie. Teraz sama zupa smakuje bez zarzutu, jest aromatyczna, obfita w smaki, sycąca. Pokrojona na małe kawałeczki ośmiornica jest za to niestety zbyt twarda i zupełnie nieudana.

W dzisiejszym set menu są dwa dania główne do wyboru. Zamawiamy więc dwa różne, jedno rybne, jedno mięsne. Konfitowane kacze udko jest idealnie mięciutkie, rozpływa się w ustach. Dodatki również nie pozostają w tyle odciągając trochę uwagę od głównej bohaterki dania. Oskara za role drugoplanowe dostają dziś oryginalne puree ziemniaczane  zamknięte w panierce z suszonych ziół, wytrawne puree z czerwonej kapusty, smaczny chutney z buraka i suszonych fig, a także niezwykle interesujący sos na bazie kardamonu i konfitury z dzikiej róży.

Signature

Signature

Danie główne rybne, Halibut podany z puree ziemniaczanym z wasabi, smażonym bok choy i sosem kolendrowo sojowym  to najsłabsze danie wśród tych które spróbowałam dotychczas w Signature. Ciekawie dobrane i niesztampowe dodatki  nie rekompensują nijakiego i wilgotnego halibuta, któremu brakuje kruchości i po prostu smaku.

Naszą dzisiejszą ucztę na Poznańskiej kończy deser. Nie jest nim sernik, czekoladowy fondant, tiramisu czy panna cotta. Jest za to znacznie bardziej oryginalnie! Naszym oczom ukazuje się misterna kompozycja przypominająca akwarelę. Lekko kwaśne Parfait jabłkowe podane jest z chrupiącymi, pieczonymi płatkami owsianymi, owocami i  musem cynamonowym. To orzeźwiający, nieprzesadnie słodki deser. I idealne zakończenie udanego posiłku.

Signature to eleganckie wnętrze w budynku o długiej historii,  to niesztampowe smaki i kreatywność na talerzu. To miejsce, które potrzebowało czasu, żeby w pełni przekonać mnie do siebie. I które bez wahania mogę polecić. A set menu jest bardzo dobrą okazją, żeby posmakować kilku dań nadwyrężając portfel w nieco mniejszym stopniu niż jakbyśmy zamawiali je z karty.

Signature, ul. Poznańska 15, Warszawa, Śródmieście, tel. 55 56655