Regina Bar – China Town i Little Italy

27 grudnia 2016

Regina Bar, nowy lokal Trisno Hamida, inspiruje się wielokulturową kuchnią Manhattanu, a swoich gości intryguje połączeniem w menu wpływów chińskich i włoskich. Kolorowe talerze wypełniają ciepłe i zimne przekąski, którymi łatwo się dzielić z przyjaciółmi. To miejsce, które przyciąga jak magnes, choć nie wszystko jeszcze działa tak jak powinno. 

Regina Bar. Opowieść o Manhattanie.

Regina Bar to nowy lokal Trisno Hamida, szefa kuchni pochodzącego z Singapuru, znanego z krakowskiego Yellow Dog’a czy warszawskiego MOD. Bar przy Koszykowej otworzył wspólnie z dwoma wspólniczkami. Inspiracją do jego stworzenia były podróże właścicieli do USA i bogata gastronomiczna kultura Manhattanu, gdzie spotykają się kuchnie z całego świata. Regina Bar stawia na połączenie dwóch bardzo popularnych w Stanach kuchni –  włoskiej i chińskiej, co może budzić mieszane uczucia i dla mnie dodanie pizzy do chińskich dań wydaje się zabiegiem dość ekscentrycznym. Aczkolwiek od razu przypomina mi się pobyt na Łotwie, gdzie dość często można spotkać restauracje z sushi oraz pizzą…

Regina Bar to dwupoziomowy lokal z prostymi meblami. Uwagę przyciąga wielki błyszczący żyrandol, niczym z jakiegoś pałacu, na którym można na długo zawiesić wzrok. Na dole jest duża sala gdzie można usiąść na wysokich stołkach przy barze, czy przy ciasno ustawionych niskich stolikach. Przyjemniej jest jednak na antresoli. Jest tu trochę więcej przestrzeni pomiędzy stolikami a także niewielki pokój z oknem i okrągłym stołem idealny na zamknięte spotkania.

Regina Bar, Koszykowa 1, logo

Regina Bar, wnętrze, Koszykowa 1

Dwa rozdziały. Chiński i włoski.

Karta zawiera dania inspirowane kuchnią chińską i włoską. Mamy więc tu nowojorskie China Town i Little Italy w jednym. W części chińskiej mamy klasyki popularne obecnie m.in. w Nowym Jorku, w tym wiele różnych przystawek i ciepłych dań. Najlepiej zamawiać je wspólnie w kilka osób, a następnie się nimi dzielić. Część włoska to kilka przystawek i pizze – z czego większość z dosyć mało oczywistymi składnikami, takimi jak brukselka, bakłażan, jarmuż czy słonina. Ceny w Regina Bar są bardzo przystępne, większość dań nie przekracza 30 zł. Reginę odwiedzam trzy razy w ciągu dwóch tygodni, zawsze w ciągu dnia. Lokal szczególnie w tygodniu jest dość pusty, kartki z rezerwacjami na późniejsze godziny odsłaniają wieczorny charakter miejsca. W końcu to bar z jedzeniem.

Regina Bar, Koszykowa 1, żyrandol

Regina Bar, Koszykowa 1, wnętrze, żyrandol

Regina Bar. Na zimno.

Dania zimne w Regina bar są bardzo nierówne. Najlepsza i godna polecenia jest sałatka „Yee sang” z marynowanym łososiem (26 zł) – lekka, orientalna, odświeżająca. Mamy tu różnorodne warzywa pocięte w paski, marynowanego łososia, orzechy i wyrazisty słodko-kwaśny sos. Małą sałatkę rzymską z sosem z anchovies (16 zł) można sobie darować, chyba że macie akurat ochotę na sałatę z niewielką ilością sosu, którego długo trzeba wypatrywać wśród zielonych liści. Mało smaku i przedziwny sposób podania prezentuje Gotowane prosciutto (19 zł). Są to bardzo grubo pokrojone kawałki szynki bez żadnych dodatków. Zupełnie nie wiem o co chodzi w tym daniu. Szynka jak szynka, poprawna, ale lepszą kupuję w Fortecy i nie jadam samej jako przekąski. Część dań z karty zimnej podczas moich wizyt nie jest dostępna – nie udaje mi się spróbować burraty z oliwą z bazylii tajskiej i crudo z przegrzebków.

Regina Bar, sałatka

Regina Bar szynka

Regina Bar, Koszykowa, sałata rzymska

Regina Bar. Na ciepło.

Tak jak zimna część karty nie robi na mnie szczególnego wrażenia, tak z ciepłą jest już zupełnie inaczej. Pozytywnie zaskakują kolorowe chińskie talerze, na których podawana jest większość dań. Pierożki z wieprzowiną (15 zł) są wybitne, z cienkim ciastem, doskonale przyprawione z nutą imbiru. Zanurzone są w wyrazistym, esencjonalnym bulionie mięsnym o słodko-słonym smaku i oprószone kolendrą i szczypiorkiem. Danie, którego nie można ominąć w Regina Bar to bakłażan „yu xiang” w sosie z fermentowanych nasion soi z chilli (18 zł). Fioletowe bakłażany są niezwykle miękkie, z mocną czosnkową nutą i pikantne dzięki suszonej papryczce chilli. To moje ulubione danie z karty, które jem tu aż trzy razy, choć za ostatnim razem wypada nieco gorzej, jest niedoprawione, jakby robił je ktoś inny. Kolejnym daniem, które zamawiam więcej niż jeden raz są żeberka w sosie Hoisin (24 zł) – soczyste, mięciutkie mięso z gęstym sosem o mocno słodkiej nucie, z kawałkami ostrej suszonej papryki i szczypiorkiem. Od tych żeberek można się łatwo uzależnić.

Regina Bar, bakłażan

Regina Bar, bakłażan

Regina Bar, pierożki

Regina Bar, Koszykowa, żeberka

Mieszane uczucia budzi duszona wołowina z shitake i selerem naciowym, za pierwszym razem podoba mi się jej słodki sos, choć mięso mogłoby być trochę bardziej miękkie, przy kolejnej wizycie nie mam zastrzeżeń co do miękkości mięsa, ale smak anyżu jest tak dominujący, że nie pozostawia miejsca na nic innego. To zupełnie nie moje smaki. Świetny jest Kurczak generała Tso (19 zł) ze słodko pikantnym sosem, ale drugie danie z kurczaka – Skrzydełka z kurczaka Xi’an (16 zł) to już propozycja zdecydowanie za słodka. Mimo że bardzo lubię pok choy, to jednak Stir fried pok choy  (16 zł) jest daniem, któremu brakuje zdecydowanego doprawienia. Ciekawa i zupełnie inna niż te, które spotkamy w innych lokalach jest za to pizza przygotowana z ciasta na zakwasie. Kosztujemy tej z Mortadelą z pistacjami, percorino, mozzarellą (24 zł). Ciasto jest grube, puszyste, lekkie przypalenia widoczne na brzegach urocze, a dodatki ciekawie dobrane.

Regina Bar pok choy

wołowina z shitake, Regina Bar

Regina Bar, pizza z mortadelą

Regina Bar skrzydełka

Nierówno oj nierówno

Poziom obsługi, ale także dań w Regina Bar jest mocno chwiejny. Podczas pierwszej wizyty jest chyba najlepiej. Dania podawane są sprawnie, a kelnerka mimo braku pełnej wiedzy o serwowanych daniach, bardzo się stara. Z kolejnymi wizytami jest już gorzej – szczególnie podczas ostatniej brakuje dań, a obsługa pojawia się przy naszym stoliku sporadycznie. Po kilkunastu minutach od zamówienia okazuje się, że brakuje dwóch z wybranych 4 dań, a same dania trochę się różnią w smaku od zamawianych podczas poprzednich wizyt. Kelnerka tłumaczy, że zmienili się kucharze. Ale czy to jest wytłumaczenie?

Regina Bar. Tak czy nie?

Regina Bar, to miejsce z dużym potencjałem, ale które wymaga jeszcze dotarcia, zarówno jeśli chodzi o jedzenie jak i obsługę.  Niektóre dania takie jak bakłażan czy żeberka są wyśmienite i mogłabym jeść je codziennie, po inne nie warto tu wracać.  Widać, że lokal cierpi jeszcze na fazę wczesnego niemowlęctwa, że coś tam się dzieje, co nie pozwala utrzymać poziomu dań i obsługi. Może brak stałej obecności właścicieli lub szefa kuchni?  Czy to coś zupełnie innego? Ja kibicuję Regina Bar, bo nie każde miejsce ciągnie mnie jak magnes.

Regina Bar, ul.Koszykowa 1, Warszawa, Śródmieście, 22 621 42 58