Oliva

21 kwietnia 2013

Oliva otworzyła się kilka dni temu przy ul. Ordynackiej. Złocisto-żołta oliwa, przypominająca o wakacjach w krajach śródziemnomorskich, a wykorzystywana powszechnie m.in. do smażenia, sałatek, sosów, makaronów, jest tematem przewodnim lokalu. Wiele propozycji w menu restauracji ma ją wśród składników. W ramach przystawek są oliwki, a jako czekadełko podawane są dwa rodzaje oliwy do degustacji. Oliva przyciąga mnie oliwnym, południowym konceptem…

Oliva

Oliva to przestronny lokal z dużą salą na dole po prawej stronie wejścia, mniejszą po lewej i antresolą na górze. Dominuje tu biel, jak zresztą w większości nowo otwieranych ostatnio miejsc. Białe tulipany na oknach ustawione obok estetycznych szklanych świeczników przypominających nieco kieliszki degustacyjne do whisky 🙂 wskazują na dbałość właścicieli o detale.

Szefem kuchni restauracji jest Łukasz Żuchowski, wcześniej szef kuchni 12 Stolików, który swoje doświadczenie zdobywał również  pracując przez 10 lat w restauracji Studio Buffo.  Oliwa kojarzy się z dietą i kuchnią śródziemnomorską, takiej kuchni tu oczekujemy i taką znajdziemy w karcie. Na początku jesteśmy lekko skonsternowani, bo dostajemy dwie karty dań różniące się od siebie, ale po dopytaniu kelnerki, wiemy już z której mamy wybierać. Menu restauracji jest krótkie. Na wstępie kilka propozycji śniadaniowych, od tych  lżejszych, jak owsianka czy musli, do różnych propozycji bardziej obfitych dań z jaj od kur z wolnego wybiegu. Śniadania są tu w cenach od 10 do 20 zł. Potem idą przystawki będące dość standardowym zestawieniem. Carpaccio, krewetki, bruschetty, deska serów rozpoczynają menu prawie każdej restauracji z kuchnią z Włoch lub innych krajów z południa Europy. Dalej mamy makarony, pizze, kilka mniej standardowych propozycji sałat (oczywiście poza wszędobylskim cezarem). Wśród dań głównych zaciekawia perliczka czy policzki wołowe. Dania główne to wydatek od ok 30 do 40 zł. Wśród deserów znów popularny standard – panna cotta i czekoladowy fondant.

Oliva

Oliva

Najpierw na naszym stole pojawia się ciemny, razowy chleb w ilościach świadczących o braku skąpstwa właścicieli. Chleb jest dobry, świeży, towarzyszą mu dwie oliwy, które kelnerka nalewa do małych pojemniczków i zaprasza do degustacji. To tutejszy pomysł na rozpoczęcie posiłku, degustacja oliwy na start ma przybliżyć nas i zapoznać z oliwnym światem, jeszcze przed właściwym posiłkiem. Jedna z tych, które próbujemy, pochodząca Grecji, jest naprawdę wyrazista, ostra, druga opisana przez kelnerkę jako oliwa z Włoch, trochę zgaszona i mniej ciekawa.

Rozpoczynamy od deski przekąsek Olivy (32 zł), która wydaje się być najciekawszą propozycją na początek. Dostajemy pojemnik z kilkoma rodzajami pysznych oliwek, a na talerzu wybór wędlin i nie tylko. Jest wśród nich doskonały, różowy, mięciutki rostbef domowy, rewelacyjny pasztet z wątróbki, niezła pancetta, dobre chorizo, pieczona papryka z tapenadą. To bardzo mocny początek spotkania z Olivą.

Oliva

Mój rekonesans tutejszej kuchni kontynuuję przy daniach głównych. Mój wybór pada na perliczkę picatta z chutneyem z cebuli i puree z zielonego groszku (39 zł). Perliczka to danie niepowszechne w restauracjach w stolicy choć już się gdzieniegdzie pojawia. Mięso jest mięciutkie, dobrze przyprawione, przygotowane idealnie. Dodatki są również niczego sobie, choć ich nazwy trochę mylące. Tutejszy chutney to bardziej marynowana cebulka niż sos, a puree z zielonego groszku okazuje się być puree z ziemniaków, z dodatkiem groszku. Jednak perliczka to danie o dużym potencjale aby zostać hitem tutejszej karty.

Oliva

Trochę gorszym wyborem jest wołowy burger na sałatach z musztardą Dijon i frytkami (29 zł). Po pierwsze to danie  do tutejszego menu mi nie pasuje i wydaje się być bardziej pędem w kierunku zaspokojenia burgerowego szału niż daniem spójnym z konceptem lokalu. Mięso jest półkrwiste i dobrej jakości. Do tego podano ciekawy, majonezowy sos. Mogłoby być całkiem nieźle, ale smak dania jest całkowicie zdominowany przez zbyt dużą ilość charakterystycznej, wyrazistej francuskiej musztardy. Szkoda…

Ravioli ze szpinakiem i serem ricotta (26 zł) to pozytywne wrażenia już od momentu pojawienia się na stole. Ravioli pięknie się prezentują, podane z kawałkami zblanszowanego szpinaku, roszponki i pomidorkiem cherry umieszczonym pośrodku talerza jako mocniejszym akcentem kolorystycznym.  Ravioli są sowicie okraszone oliwą, co nadaje im wyrazistszego smaku. To mocny punkt tutejszego menu.

Oliva

Oliwa to wdzięczny temat i koncept na lokal. Oliwki, oliwne gaje i oliwa  przypominają o wakacjach w krajach śródziemnomorskich, a także kojarzą się ze zdrową dietą, o której pierwsze wiosenne promienie słońca skutecznie przypominają 🙂 To czego mi zabrakło to trochę edukacji gości lokalu w zakresie oliwy. Dodałabym szczegółową informację jaka oliwa została użyta do przygotowania poszczególnych dań oraz jaka została podana do degustacji. Niezależnie jednak od ilości oliwy w Olivie, w restauracji na Ordynackiej zjemy naprawdę dobrze, a nasz rachunek nie sięgnie gwiazd.

Oliva, ul. Ordynacka 10/12, Warszawa, Śródmieście, tel.  22 826 70 60