Essence Cafe – W 80 minut dookoła świata

21 kwietnia 2009

s2W miejscu smakowitej australijskiej Kukabary pojawiła się kolejna restauracja bliska sercu każdego podróżnika poszukującego smaków z dalekich krain – Essence Cafe. Logo lokalu wygląda znajomo, jest bliźniaczo podobne do mieszczącej się przy Nowym Świecie restauracji Sense. Podobieństwo tych znaków nie jest przypadkowe. Oba lokale łączy osoba właściciela, znanego restauratora Raya Bridgeford’a, pochodzącego z Wysp Brytyjskich. Nie jest to  jedyny międzynarodowy akcent w Essence. Oryginalne, autorskie drinki tworzone na bazie alkoholi z różnych stron świata skomponował Danny Undhammar, Szwed, twórca baru i drinków w Porto Praga, podobno jeden z najlepszych barmanów w Europie.

 Wnętrze w Essence jest zaprojektowane i umeblowane ze smakiem. Nowoczesne, a jednocześnie przyjazne i ciepłe, w dużej mierze dzięki meblom i oświetleniu. Gdy wchodzimy do środka w niedzielne popołudnie, ku mojemu zaskoczeniu nie jest tu pusto, co zdarza się ostatnio nagminnie w warszawskich lokalach. Kilka stolików jest zajętych, ciągle pojawiają się nowi goście. Do Essence Cafe, mimo krótkiego stażu lokalu, właścicielom udało się przyciągnąć także obcokrajowców. Ciekawe czy miejsce to stanie się tak znane wśród ex patów i gości z zagranicy jak Sense.

 Karta menu to kompozycja smaków pochodzących z różnych stron świata. Możemy tu odbyć kulinarną podróż przez Europę, Azję, i Amerykę. Karta dań  wizualnie przypomina tą z siostrzanej restauracji Sense, ale ceny są bardziej przystępne niż na Nowym Świecie.  Menu jest długie i trochę skomplikowane, a przejrzenie całej listy dostępnych potraw i napojów wymaga czasu. Oprócz sporego wyboru dań, w karcie dominuje długa i bogata lista win i oryginalnych drinków. Myślę że oddzielenie części  z jedzeniem i alkoholami pomogłoby w poprawieniu jej czytelności. Na szczęście na pomoc zagubionym klientom chętnie przychodzi bardzo sympatyczna i zaangażowana obsługa. Kelnerka pojawia się właśnie wtedy, kiedy jest potrzebna, dopytując o zadowolenie gości i proponując kolejne dania i drinki.

 Naszą kulinarną podróż rozpoczynamy w Azji. Na stole pojawia się talerz z orientalną zupą Laxa (18 zł)z mlekiem kokosowym, trawą cytrynową, czerwoną pastą curry i krewetkami. Danie prezentuje się skromnie, ale smakuje wyśmienicie. Zupa jest odpowiednio ostra, choć dla wzbogacenia walorów smakowych przydałoby się kilka składników charakterystycznych np. dla kuchni tajskiej np. grzyby, papryka chilli czy tajska szalotka.

 Z Azji przenosimy się do słonecznego Meksyku. Przed nami Mexicano (24 zł) czyli Quesadilla – plastry wędzonego indyka, smażony bekon i ser cheddar umieszczone zostały pomiędzy plackami tortilla. Placki rozpływają się w ustach a sosy (szczególnie oryginalny śmietanowy z nutką limonki lub cytryny) powalają na kolana.

Kolejnym przystankiem w naszej podróży jest Cypr. Tu zatapiamy zmysły w halumi dream (24 zł)czyli plasterkach grilowanego sera halumi z pastą z serka mascarpone z dodatkiem wasabi podawane z ciepłą, blasamiczną salsą z gruszki i pomidora. Jest to danie wyrafinowane i mistrzowskie, odkrywające boską kompozycję smaków fusion.

Essence Cafe skłania do wspomnień o dalekich podróżach, do marzeń o odkrywaniu kolejnych kulinarnych miejsc na mapie świata. Jako miłośnik nowych smaków i nowych lądów na pewno będę tu wracać, aby poznawać intrygujące zakamarki tutejszej karty.

Essence Cafe ul. Krucza 16/22 (Uwaga! Restauracja zamknięta!)

Podsumowanie