Bar Pacyfik – podróż po wybrzeżach Pacyfiku

7 maja 2017

Bar Pacyfik, nowy tequila bar przy Hożej ma to wszystko co dzisiaj zbiera najwięcej lajków na Instagramie – kolorowe meksykańskie tacos, hawajski poke, zdrowe bowle, peruwiańskie ceviche, egzotyczne drinki. Prawdziwe wakacje jeszcze przed nami, czas więc wyruszyć w kulinarną podróż po wybrzeżach Pacyfiku… w centrum Warszawy…

Bar Pacyfik to kolejny bar, po gin bar Nowo czy Grizzly, który postawił na jeden, konkretny rodzaj alkoholu jako wiodący, kartę koktajli podporządkowując prawie w całości meksykańskiej tequili i mezcalowi. Mamy tu kilkanaście różnych drinków opartych na tych popularnych alkoholach z agawy. Imponujący jest również wybór czystych tequili i mezcalu dostępnych na kieliszki – jest ich w karcie ponad 30.

Bar Pacyfik wnętrze zieleń

Jemy pod baldachimem

Trochę tu jak w barze gdzieś w Meksyku, kolorowo, a jednak mrocznie. Wentylator na suficie – jakkolwiek niekoniecznie przydaje się pod koniec kwietnia w Warszawie – to jest elementem wystroju szczególnie mile widzianym w wielu krajach nad Pacyfikiem przez większą część roku. Szyku i elegancji dość surowemu i raczej chilloutowemu miejscu dodają żyrandole z eleganckimi frędzlami. Egzotykę zapewniają ręczne malowidła artystki Izabeli Pia Szumen na barowym stole, który otacza pacyficzną zieleń wyrastającą na środku sali. Większość miejsc siedzących to wysokie stołki, ale dla tych wygodnickich jest też kanapo-łoże z baldachimem, na którym można usiąść, a nawet się położyć gdyby kogoś zmorzył sen po zbyt dużej ilości tequili. Za oryginalny design lokalu nawiązujący do meksykańskich barów odpowiadają architektki z  Mood Works.

Bar Pacyfik krzesła wnętrze

Bar Pacyfik baldachim

Kulinarna podróż przez wody Pacyfiku

Karta dań nawiązuje do kuchni kilku krajów położonych nad Pacyfikiem, choć główny nacisk położony jest na Meksyk. To swoista podróż przez wybrzeże Pacyfiku, bo jednak oprócz prądów meksykańskich mamy tu także inspiracje tajskie, hawajskie, peruwiańskie czy koreańskie. Niezbyt czytelny jest układ samej karty, która rozpoczyna się od końca, czyli od sosów, sals i dodatków. Dopiero na kolejnych stronach są konkrety, do których te dodatki dobieramy, czyli tacos, quesadillas, przekąski barowe i mariscos. Swoje specjalne miejsce w karcie ma też mexican bowl. Jeśli jesteście głodni to nie wylegujcie się zbyt długo pod baldachimem i nie czekajcie na przyjście kelnerki, bo w barze Pacyfik zamawia się i płaci przy barze. Napoje odbieramy sami, ale po dania już się nie trzeba fatygować, kelnerka przynosi je do stolika.

Peru, Hawaje, Tajlandia

Podróż po wybrzeżach oceanu zaczynamy od Peru. Ceviche (28 zł) jedno z bardziej popularnych dań z tego regionu to spore kawałki dorady marynowanej w limonce podane w koktajlówce razem z kawałkami mango, awokado, przyprawione kolendrą, chilli i cebulą. Dobrze zamarynowana ryba jest soczysta, a dodatki nadają daniu kwaśno-owocowych nut. To lekkie, orzeźwiające i bardzo udane danie choć porcja raczej z tych niewielkich. Kolejny przystanek naszej podróży to Hawaje  i  flagowy Poke (28 zł) czyli surowa polędwica z tuńczyka po hawajsku podana na dwóch  tostach kukurydzianych (w karcie były trzy wiec pewnie o jednej zapomniano) w towarzystwie guacamole, sezamu, ogórka i specjalnego dynamite sauce. To prawdziwa koncentracja smaków, danie od którego ciężko mi się oderwać. Kolejne dwa dania mają inspiracje tajskie i wykorzystują popularny składnik tajskiej kuchni – tamaryndowiec. Skrzydełka tamaryndowe (18 zł) to skrzydełka kurczaka zagrodowego po tajsku podane z marynowanym ogórkiem i kolendrą. To spora porcja chrupiących skrzydełek – może z ciut zbyt twardą skórką, ale za to soczystym wnętrzem – świetnie komponuje się zamówionym dodatkowo ostrym sosem salsa chipotle (5 zł), dymnym, z mocna nutą wędzenia. Wciągają prawie tak jak moje ulubione skrzydełka w Bibendzie… Przyjemna jest także wegańska wersja tego dania, czyli kalafior tamaryndowy (14 zł), w której kurczaka zastąpiono warzywem.

Bar Pacyfik Ceviche

Bar Pacyfik poke

Bar Pacyfik skrzydełka

Bar Pacyfik kalafior

Viva Mexico!

Obsługa jest uśmiechnięta, wyluzowana, choć mamy także jedno potknięcie przy zamówieniu – zamiast wybranej egzotycznej quesadillas huitlacoche  (tzw. meksykańska trufla) z portobello, ananasem, cheddarem, mozarellą dostajemy omyłkowo inną wegetariańską propozycję primavera (22 zł) ze szparagami, pastą z czarnej fasoli, cheddarem i mozarellą. Jest poprawna, ale nie jest to danie, które chciałabym zamówić jeszcze raz. Chętnie powtórzę za to sos salsa verde ze świeżych tomatillos, który jej towarzyszy – odświeżający, lekko pikantny. Kolorowo prezentuje się wypełniony smakami tropiku Mexican bowl (20zł) czyli miska wypełniona komosą ryżową (quinoa), fermentowaną salsą pico de gallo, czarną fasolą, batatami, ananasem, granatem. Jest tu też coleslaw z jalapeno, kolendra, a dodatkowo można zamówić guacamole albo inne dodatki (5 zł). To smaczna propozycja, bardzo energetyczna, naładowana superfood i innymi zdrowymi składnikami, choć nie jest to danie porywające.

Bar Pacyfik quesadillas

Bar Pacyfik mexican bowl

Nowy Bar Pacyfik przy Hożej to miejsce dla miłośników tequili, mezcalu i kulinarnych podróży przez egzotyczne kuchnie świata.  Koncept i oryginalny wystrój lokalu są spójne z nazwą i dopracowane. Lubię to miejsce za niezobowiązującą atmosferę, a także egzotyczne smaki przypominające mi o wakacjach w tropikach.

Bar Pacyfik,  ul. Hoża 61, Warszawa, Śródmieście, tel. 796 893 065