Sowa i Przyjaciele – Gęś na talerzu

3 grudnia 2012

Listopad to miesiąc gęsi… Gęś staje się coraz bardziej popularna w restauracjach dzięki promocji prowadzonej od kilku lat w ramach takich akcji jak Czas na Gęsinę czy Gęsina na Św. Marcina…  To niezwykła okazja, żeby spróbować tego rarytasu w wielu lokalach w całej Polsce…

Wraz z innymi piszącymi o jedzeniu blogerami i dziennikarzami zostałam zaproszona niedawno na gęsinową ucztę do restauracji Sowa i Przyjaciele. Przy długim stole zasiedli: pan Piotr Adamczewski, redakcja Magazynu Smak, Food Service, Marzena ze Smaków Portugalii, Froblog, Ola Oslislo, Laura z Books for Cooks, Blog Madame Edith i Where’s The Food.  Organizatorką i inicjatorką wydarzenia była Patrycja Siwiec prowadząca blog Smaklick. 

Sowa Przyjaciele

To była moja druga wizyta w restauracji Sowa i Przyjaciele. Pierwsza, która miała miejsce kilka dni po otwarciu lokalu, była niezwykle udana. Poprzeczka przed gęsinową kolacją została postawiona więc bardzo wysoko.

Na początku Robert Sowa przedstawił kartę dań, potem o daniach opowiadał na zmianę z Przemysławem Klimą. A my jedliśmy smakując po kolei serwowane dania i oddając się interesującej dyskusji na okołokulinarne tematy. Robert Sowa narzekał, że odkąd rozpoczęła się kilka lat temu gęsinowa akcja, producenci znacznie podnieśli ceny, co nie wpływa pozytywnie na zapał restauracji do serwowania gęsiny w menu. Przyznał się też, że nie wszystkie produkty kupuje w Polsce, mimo że hasło „kupuj  lokalnie” jest ostatnio modne w gastronomii, bo często nie może znaleźć w kraju odpowiedniej jakości produktów. Podobne zdanie usłyszałam niedawno od Jacka Grochowiny z restauracji Nolita. Smaklick poruszyła ciekawy temat dotyczący recenzji restauracji i tego kto może być ich autorem. Są głosy, że żeby pisać o jedzeniu w restauracjach, trzeba mieć doświadczenie w gastronomii… najlepiej na poziomie sous chef. Zdania na ten temat są podzielone.  Według Piotra Adamczewskiego, krytyka kulinarnego i autora książek, każdy może pisać o jedzeniu. Pan Piotr użył trafnego porównania: czy tylko osoba z doświadczeniem na poziomie drugiego reżysera może pisać filmowe recenzje? Z Olą Oslislo, która pisze m.in do katowickiej gazety Co jest Grane, dyskutowałyśmy o rozwoju polskiej gastronomii, o nowych miejscach otwieranych w Warszawie i na Śląsku. Już wiem do kogo się zgłoszę o kulinarne rekomendacje jak będę jechać w okolice Katowic…

Sowa i Przyjaciele

Sowa i Przyjaciele

Sowa i Przyjaciele

Dyskusja dyskusją, ale przejdźmy do dań, bo poziomowi poruszanych tematów nie ustępowały nawet o milimetr… 🙂 Co nam zaserwowano?

Foie gras z cieniutkim plasterkiem czarnej trufli, galaretką z wina Moscato, podkreślone konfiturą z borówki oraz słodkimi kuleczkami z orzechów pini w towarzystwie cukru pudru. Wspaniałe otwarcie wieczoru, wybitne foie gras, cudowna kompozycja.

Żołądek gęsi z musztardowcem w postaci sosu, puree z topinamburu i miodu z pietruszką – to danie mnie zaskoczyło, bo ja do większości podrobów cały czas nie umiem się przekonać. Ten żołądek przygotowany metodą sous vide przełamał lody. Był niezwykle delikatny, miękki, interesujący w smaku. Choć to nie on był dla mnie gwiazdą wieczoru.

Smażone foie gras z hibiskusem i groszkiem cukrowym, podane na brioszce – to było doskonale przyrządzone foie gras, dodatki były miłe i pasowały, ale mogłoby ich w ogóle nie być. Tak smaczne foie gras jadłam ostatnio wiosną w Kraju Basków

Gęś confit z sosem parmentier  – swoją miękkość osiągnęła dzięki przygotowywaniu przez 8 godzin w temperaturze 83 stopni, do tego trochę wędliny zbliżonej do chorizo i mamy jedno z lepszych dań tej kolacji.

Noga gęsi z kasztanami, karmelizowaną dynią i marynowanym rydzem to również niezwykle smaczna i ciekawa propozycja, choć bardziej z tego dania zapadł mi w pamięć smak rydza niż gęsi…

Sorbet z buraka ze słonym krowim serem podkreślony dymem wiśniowym z anyżem – jeśli cała kolacja nie byłaby godna opisania czy zapamiętania (a tak oczywiście nie było), to ten jej fragment zasługiwałby na fanfary. Kreatywny, pięknie podany i intrygujący w smaku wytrawny deser zapamiętam na długo. Tak powinno wyglądać zwieńczenie każdej kolacji w dobrej restauracji.

Sowa i Przyjaciele

Po kolacji mieliśmy możliwość obejrzenia restauracji od kuchni. Zajrzeliśmy do kuchni, do kilku ukrytych w różnych miejscach restauracji VIP roomów, a nawet do lodówki… No cóż, przyznaje, że spodobało mi się szpiegowanie w kuchni restauracji…:)

Dziękuję Patrycji z bloga Smaklick i restauracji Sowa & Przyjaciele za zaproszenie na ten smakowity wieczór.

Sowa i Przyjacieleul. Gagarina 2, tel. 795 505 152

Więcej zdjęć z gęsinowej kolacji w restauracji Sowa i Przyjaciele znajdziecie na profilu Restaurantica.pl na Facebooku.

Zobacz także:

Sowa & Przyjaciele – moja pierwsza wizyta (wrzesień 2012)

 

 

 

Podsumowanie

Przewodnik: wydarzenia