Burger Bar – czyli jak uzależnić się od hamburgerów

25 kwietnia 2012

Burger BarMoim celem jest dziś Burger Bar, zupełnie nowe miejsce na Mokotowie, o którym huczy od kilku dni cała Warszawa. Burger Bar umiejscowił się na Olkuskiej, obok kebabu i skupu złomu, gdzie towarzystwo jest dość specyficzne. Głodna i niezrażona okolicą wchodzę do Burger Baru. Nad wejściem wisi ciekawy neon, który pali się wieczorami dodając kolorytu dość szarej okolicy. Wewnątrz mamy surowy wystrój, proste stoły i krzesła. Na pewno nie można powiedzieć, że jest tu przytulnie, ale wystrój pasuje do charakteru miejsca. Co prawda nie byłam w typowej burgerowni w Stanach, ale tak właśnie ją sobie wyobrażam. Tylko, że w USA wszystko jest w rozmiarze XL, a na Mokotowie mamy doczynienia z wersja XS. Przynajmniej jeśli chodzi o wielkość lokalu. Pomieszczenie jest maleńkie, zmieściło się tu zaledwie sześć niewielkich stolików. Można także usiąść przy barze przy oknie na wysokich stołkach. Niektórzy goście, którym brakuje słońca i świeżego powietrza wynoszą krzesła na zewnątrz. Przy jednym z małych stoliczków siedzi dziś Maciej Nowak, który wszedł tu kilka minut przede mną. Kolejny raz odwiedzamy knajpy symultanicznie…  Recenzent Gazety zajada 3 hamburgery, a z podsłuchanej rozmowy z właścicielami wnioskuję, że recenzja będzie chyba pozytywna. Przekonamy się pewnie już w piątek… Przez burger bar przewijają się tłumy ludzi. Ludzi dość kontrastujących z przesiadującymi wokół składu złomu lokalesami. Podjeżdżają dobre samochody, wysiadają mężczyźni i kobiety ubrani w markowe ciuchy często z identyfikatorami wielkich korporacji dyndającymi na szyjach.

Burger Bar

Burger Bar

W menu lokalu królują oczywiście burgery. Możemy wybrać spośród 4 różnych rodzajów kanapek z polską wołowiną – jest hamburger (18 zł), cheeseburger, bbq burger, greenchilliburger (24 zł), a dla pasjonatów i wielbicieli wersji luksusowej jest także burger z japońskiej wołowiny wagyu (35 zł). Polskie hamburgery robione są  ze 100%, świeżo zmielonej wołowiny Angus. Zamiast w papierowych bułkach masowej produkcji, mięso podawane jest w bułkach własnego wypieku. Właściciele  na razie nie zatrudniają obsługi tylko sami dbają o klientów, przygotowując jedzenie na miejscu. Jeden z gości przed zamówieniem wypytuje o ser będący składnikiem cheeseburgerów. „A jaki to ser? Czy na pewno nie jest taki z supermarketu, gotowy w plasterkach, z plastiku?” Właściciel zapewnia, że nie tylko wołowinę i bułki, ale także ser mają najwyższej jakości. „To Irlandzki cheddar, pomarańczowy” odpowiada. W tym czasie jego wspólnik wyłania się z pomieszczenia w głębi, wyjmując na dowód z  lodówki wielki kawał prawdziwego irlandzkiego sera. W każdym hamburgerze jest – oprócz mięsa – sos, pomidor, ogórek, sałata. Dla tych, którzy lubią na ostro jest sos chipotle, który właściciele robią  sami z wędzonych papryczek jalapeno.

Burger Bar

Burger Bar

Staję w kolejce. Po dokładnym wypytaniu o skład każdej kanapki, wybieram wersję BBQ burger czyli z sosem barbeque i boczkiem. Moje zamówienie ma numer 16 i mają mnie zawołać jak będzie gotowe. Czekanie na burgera trochę trwa, bo przede mną złożono już sporo zamówień a co chwilę wchodzą kolejni klienci. Wreszcie jest… wyczekany estetycznie zapakowany w biały papier umieszczony w metalowym koszyczku, z dodatkiem nachosów. Estetycznie się prezentuje.

A jak smakuje? Jeśli do tej pory hamburgery jedliście tylko w fast foodach to spotka Was tu miła niespodzianka. Bo hamburger nie musi smakować jak papier, można go zrobić pysznie, naturalnie, zdrowo, w wersji slow. Ten z Burger Barze jest idealnie przypieczony i przyprawiony. Sos i warzywa świetnie uzupełniają smak mięsa. Jest ich dokładnie tyle, ile być powinno, tak że czuć smak mięsa, a sos nie wylewa się z bułki. Jadłam już niejeden hamburger slow foodowy. Niejeden był niezły, a kilka nawet bardzo dobrych. Ale ten na Olkuskiej jest wybitny, obłędny, boski.

Burger Bar

Burger Bar

W menu oprócz burgerów jest także Pulled Pork (14 zł) czyli łopatka wieprzowa zamarynowana i upieczona, podawana w kanapce z warzywami i sosem. Zamawiam ją przy kolejnej wizycie w Burger Barze. Jest oryginalna, smakowita, cudownie zbalansowana. Wkrótce ma być także rosół Chipotle przygotowywany na miejscu z kurczakiem, kolendrą, awokado, dymką i limonką. Brzmi zachęcająco, trzeba będzie spróbować przy kolejnej wizycie. Burgery klasyfikujemy zwykle do fast foodu. Ten na Mokotowie, schowany w budkach przy skupie złomu, to slow food w pełnym tego słowa znaczeniu. Świetna wołowina, wypiekane bułki, doskonałe dodatki. Jest pyszny, naturalny i z duszą. Burger Bar to nie jest miejsce na jedną wizytę. Uzależnia już od pierwszego  gryza. Już następnego dnia po pierwszej wizycie jestem tu znowu… i z pewnością nie jest to ostatni raz…

Burger Bar, ul. Puławska 74/80, wejście od Olkuskiej, otwarte wtorek- niedziela od 12.00 do 20.00

.

Więcej zdjęć z mojej wizyty w Burger Bar znajdziecie na fanpage’u Restaurantica.pl na Facebooku.

..

Czytaj o modzie na burgery w Warszawie w poście:

Burgermania czyli burger w natarciu

.

Czytaj także o innych burgerowniach w Warszawie:

Warburger

Barn Burger – Burger Szał

Lokal Bistro

Podsumowanie

Dzielnica: Mokotów

Kuchnia: amerykańska, burgery

Ceny: 20-40 zł

Typ lokalu: bar

Okazja: lunch, spotkanie z przyjaciółmi