10 Ulubionych Restauracji w Warszawie 2014

11 stycznia 2015

Napisałam już o najciekawszych nowych miejscach w Warszawie, które odwiedziłam w 2014 roku. Kolejne podsumowanie ubiegłego roku poświęcę miejscom, do których chodziłam najczęściej. Przedstawiam Wam listę 10 moich ulubionych restauracji w Warszawie w 2014 roku. To lista restauracji i kawiarni, do których nie raz wracałam, z różnych powodów, nie zawsze tylko ze względu na jedzenie. W każdym z opisanych poniżej byłam w tym roku przynajmniej trzy razy, w niektórych dużo dużo więcej, co uwierzcie mi nie jest łatwe kiedy ciągle otwiera się coś nowego i ciągnie mnie do nowych odkryć. Tym razem wybrałam 10 miejsc, a w przeciwieństwie do zestawienia o najciekawszych nowych miejscach, tu kolejność ma znaczenie. Miejsca na górze listy to te, do których chodziłam najczęściej i które najchętniej polecam znajomym.


10 restauracji

1. Ale Wino – liczba moich wizyt w tym lokalu w okresie od czerwca (kiedy kuchnia lokalu przeszła metamorfozę) do grudnia to blisko tuzin. Zakochałam się w Ale Wino od pierwszej wizyty kiedy poznałam to miejsce w nowej  odsłonie i wracałam regularnie w różnych konstelacjach, z różnymi osobami, o różnych godzinach. Przetestowałam większość dań z różnych odsłon sezonowej karty.  To mój zdecydowany HIT 2014 roku i ledwo powstrzymuję się od jeszcze częstszych wizyt. Blogerskie obowiązki jednak zobowiązują, nie mogę przecież w kółko pisać o tym samym! W Ale Wino zjadłam jedno z najsmaczniejszych dań opisanych na blogu – ravioli z selera, ale to tylko jedno z wielu dań których warto tam skosztować.

2.Tapas Gastrobar – to mój zdecydowany numer dwa, jeśli chodzi o liczbę zeszłorocznych odwiedzin, od czasu otwarcia byłam tu blisko dziesięć razy kosztując większość pozycji z karty, szczególnie części tapasowej. To prawdziwy hiszpański tapas bar, gwarny, wypełniony ludźmi, a przede wszystkim karmiący dobrze i po przystępnych cenach. Dania, które zamawiam tu najczęściej spośród długiego menu przystawek na zimno czy ciepło to: bakłażanowe paluszki, chorizo  duszone w białym winie, las croquetas del Tapas, czy patatas bravas. To jedno z moich ulubionych miejsc na niezobowiązujące spotkania ze znajomymi na jedzenie i wino.

3. Opasły Tom – Tu wracam zawsze kiedy mam ochotę na coś naprawdę dobrego i zwykle sezonowego. Agata Wojda, szefowa kuchni gotuje doskonale i dłuższych przerw w wizytach staram się nie robić.   Kosztowałam dań z karty, spoza karty, w maju kilkukrotnie wracałam na szparagi, a ostatnio zjadłam znakomitą gęś i najlepszą w tym roku kaczkę. Z niecierpliwością czekam na nową kartę, bo obecną już znam na pamięć. Polecam zarówno na ploty z przyjaciółką jak i spotkania biznesowe.

4. Sueno –  Lubię tu wracać bo to miejsce swoją atmosferą i jedzeniem kojarzy mi się z wakacyjnymi wyprawami w dalekie strony. Podają tu nieoczywiste tapasy z różnych stron świata. To miejsce na luzie z bardzo sympatyczną obsługą i zmieniającym się regularnie menu. Wpadałam tu zarówno wieczorami ze znajomymi, jadłam też  weekendowe obiady z rodziną i Smakusiem bujającym się w rozwieszonych hamakach. Ich krewetki w piklach chilli znalazły się wśród 10 najlepszych dań jakie opisałam na blogu w 2014 roku.

5. Bibenda – To sezonowa i autorska  kuchnia z niebanalnym i często zmieniającym się menu. Z każdą wizytą podobało mi się tam bardziej i z każdą odkrywałam nowe smaki. Bibenda  to dania proste, ale z fantazją przygotowane z produktów z dobrych i znanych źródeł.  Sezonowość i zmienność, a jednocześnie ciągłe trzymanie jakości to było coś co ciągnęło mnie tam wielokrotnie. To także bar z dobrymi drinkami i po prostu świetne miejsca na spotkania ze znajomymi.

6. Dom – Dom odwiedzałam najczęściej w porze letniej, bywałam tam zwykle na lunchu lub na wczesnej kolacji. Lubię ich ogród, który w pełni pozwala odprężyć się w sercu zielonego Żoliborza. Ten sympatyczny lokal karmi zacnie i przyciąga tłumy Żoliborzan, nie tylko w porze letniej.

7. Dwie Trzecie – Tu wracałam szczególnie tuż po otwarciu czyli wiosną i latem. Polubiłam te  śródziemnomorskie smaki w niecodziennym wydaniu. Szef kuchni co prawda niedawno się zmienił, ale mam nadzieję, że nadal trzymają poziom. Wkrótce trzeba będzie to sprawdzić.

8. Elefant Fischmarket – Do tej restauracji podchodziłam na początku trochę jak do jeża, szczególnie że moje spotkanie z drugą częścią Elefanta, tą z kuchnią międzynarodową mnie nie zachwyciło. Poszłam tam wreszcie latem i polubiłam to miejsce z rybami i owocami morza  w przystępnych cenach. Kiedy mam ochotę na rybę, a nie chcę wydawać majątku w restauracji fine dining, gdzie dobra ryba potrafi kosztować 100 zł, wpadam do Elefanta. Stosunek jakości do ceny, sympatyczna obsługa i miła, gwarna atmosfera sprawiają, że chce mi się tu wracać.

9. Stacja Mercedes – To jedno z tych miejsc które odwiedzałam latem w weekendy i letnie ciepłe wieczory. Doskonałe zarówno na wypad z dziećmi jak i na wieczorne spotkanie ze znajomymi. Proste, choć smaczne jedzenie i ciekawe drinki przyciągnęły mnie tam nie raz. Chętnie wrócę jeśli otworzą się znów na wiosnę, bo to miejsce sezonowe.

10. Gar Jakubiaka  – Nowa restauracja Tomka Jakubiaka zastąpiła Gar przy Jasnej. W karcie znajdziemy dania kuchni polskiej, międzynarodowej, a także sezonowe propozycje dopasowane do pór roku. Niezłe jedzenie, luźna atmosfera i miła obsługa zachęcały mnie do powrotów.

Blisko dziesiątki znalazły się Lokal 14 (po dwóch wizytach jestem pewna że będą kolejne i to już niedługo), Oprócz tego szansę na wpisanie się na listę najczęściej odwiedzanych miejsc w 2015 roku mają muranowskie Przystawki (byłam dwa razy, jest dobrze, czekam na kolejną odsłonę menu bo obecne już dobrze znam:), doskonałe na spotkania ze znajomymi Momu i zupełnie inna, nastawiona na rodziny z dziećmi Klubokawiarnia Kolonia. Do nich z pewnością będę wracać w 2015 i mają szansę wskoczyć na listę podsumowującą ten rok. Gdzie jeszcze będę wracać w 2015 roku? Z pewnością dowiecie się z bieżącej lektury bloga, a dla tych co zaglądają rzadko – z podsumowania za rok.

 

Podsumowanie

Przewodnik: podsumowanie, rankingi